Mimo wydania orzeczenia o uniewinnieniu Asji Bibi, przyszłość kobiety i jej rodziny w dalszym ciągu stoi pod znakiem zapytania.

31 października rano Sąd Najwyższy Pakistanu wydał wyrok uniewinniający dla chrześcijanki Asji Bibi, oskarżonej o bluźnierstwo przeciwko Mahometowi, prorokowi islamu. Wyrok wywołał fale oburzenia wśród konserwatywnych polityków i liderów pakistańskich ugrupowań fundamentalistycznych, którzy jeszcze tego samego dnia wyprowadzili na ulice największych miast kraju tysiące demonstrantów domagających się kary śmierci dla kobiety. Protestujący przez trzy dni blokowali autostrady, paraliżowali działanie instytucji publicznych, palili opony i rzucali kamieniami w policjantów. W stolicy zamknięto szkoły, uczelnie, odwołano egzaminy. Przestały działać telefony i internet.

W toczącej się od ponad ośmiu lat sprawie oskarżonej o bluźnierstwo chrześcijanki z Pakistanu wydano już kilka wyroków. W trakcie trwania jej procesu śmierć poniosły trzy osoby.

Domniemane bluźnierstwo przy studni

Świat po raz pierwszy usłyszał o 47-letniej robotnicy rolnej z prowincji Pendżab Asji Noreen (znanej powszechnie jako Asja Bibi) w czerwcu 2009 roku. Wtedy to po policyjnym śledztwie aresztowano ją pod zarzutem bluźnierstwa. Kobieta miała wypowiedzieć obraźliwe słowa pod adresem Mahometa w trakcie kłótni o korzystanie z wody z muzułmańskimi współpracownicami podczas zbierania owoców. Oskarżyciele kobiety twierdzili, że Bibi przyznała się do bluźnierstwa, kiedy po powrocie do domu grozili jej śmiercią i ją pobili.

Pierwszy wyrok skazujący kobieta usłyszała już w listopadzie 2010 roku w sądzie rejonowym Sheikhupura. Wtedy po raz pierwszy padło orzeczenie o karze śmierci za znieważenie proroka islamu. Rodzina skazanej odwołała się od wyroku do sądu wyższej instancji w Lahore, który w październiku 2014 roku ogłosił podtrzymanie dotychczasowego orzeczenia. Postępowanie sądowe przeciwko Bibi przyciągnęło ogromne zainteresowanie społeczności międzynarodowej i grup obrońców praw człowieka.

Dla pakistańskiego sądu była to sprawa historyczna – na śmierć za bluźnierstwo po raz pierwszy skazano niemuzułmańską kobietę. Dlatego w 2015 roku sprawą zajął się Sąd Najwyższy w Islamabadzie, a wyrok tymczasowo zawieszono. Przetrzymywana przez osiem lat w nieznanym miejscu kobieta usłyszała wyrok uniewinniający dopiero 31 października 2018 roku.

Strach

Jak czytamy w uzasadnieniu wyroku uniewinniającego, przygotowanym przez szefa wymiaru sprawiedliwości Pakistanu Saqiba Nasira, oskarżenie Asji Bibi o bluźnierstwo miało być wynikiem nadużycia motywowanego chęcią zemsty na kobiecie. W dokumencie uzupełniającym do orzeczenia Nisar powoływał się także na statut klasztoru świętej Katarzyny u stóp Góry Synaj w Egipcie, który jeszcze za życia proroka Mahometa otrzymał wyjątkowy przywilej (więcej informacji). Chrześcijanie uzyskali w nim gwarancję proroka, że będą chronieni jako mniejszość, która mieszka w sąsiedztwie muzułmanów.

W Pakistanie karę śmierci można zasądzić tylko w przypadku znieważenia proroka Mahometa. W przypadku innych przewinień obowiązują kary od grzywny, poprzez kilkuletnie pozbawienie wolności, do dożywocia za zbezczeszczenie Koranu

Dodatkowo komentatorzy wskazują, że w Pakistanie sądy niższej instancji (do których trafiają oskarżenia o bluźnierstwo) zdecydowanie częściej wydają wyroki skazujące niż sądy odwoławcze. Dzieje się tak dlatego, że pracownicy wymiaru sprawiedliwości na niższym szczeblu nie mają tak dobrej ochrony ze strony państwa, a wydając orzeczenie o niewinności domniemanego bluźniercy, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo i groźby ze strony lokalnych grup fundamentalistów. Natomiast sądy wyższej instancji, których pracownicy są lepiej chronieni przez krajowe służby, nie obawiają się zemsty tak bardzo jak ich lokalni odpowiednicy. Zdecydowanie częściej uchylają zatem wyroki za bluźnierstwo ze względu na brak wystarczających dowodów.

Prawo o bluźnierstwie

Przepisy dotyczące karania bluźnierstwa w Pakistanie są obecne w konstytucji kraju od jego powstania po podziale Indii w 1947 roku. Ustawodawstwo to jednak istniało na terytoriach dzisiejszych Indii i Pakistanu od XIX wieku i jako takie zostało odziedziczone z prawa kolonizatora tych terenów – Wielkiej Brytanii. Podobnie jak dzisiaj, od XIX wieku surowo karano za obraźliwe uwagi na temat każdej religii uznawanej w kraju, nie tylko za znieważanie islamu. Tylko takie prawo w regionie słynącym z różnorodności religijnej mogło zagwarantować pokój, a tym samym realizację interesów kolonizatora.

Również dzisiaj konstytucja Pakistanu zapewnia obywatelom prawo do wyznawania, praktykowania i propagowania swojej religii. Mimo to przedstawiciele mniejszości hinduistycznej, osoby zrzeszone w ruchu Ahmadija i innych sektach muzułmańskich oraz chrześcijanie są rutynowo dyskryminowani.

Jeśli chodzi o możliwe kary za bluźnierstwo, w prawie Pakistanu znajdujemy rozróżnienie ze względu na wagę popełnionego czynu. Karę śmierci można zasądzić tylko w przypadku znieważenia proroka Mahometa. W przypadku innych przewinień obowiązują kary od grzywny, poprzez kilkuletnie pozbawienie wolności, do dożywocia za zbezczeszczenie Koranu. Według danych zgromadzonych przez Pew Research Center (s. 199) aż 75 proc. Pakistańczyków uważa, że prawo państwowe dotyczące bluźnierstwa jest konieczne do ochrony islamu w kraju.

Protesty fundamentalistów

Po ogłoszeniu wyroku uniewinniającego Bibi, jeszcze tego samego dnia na ulicach Islamabadu, Karaczi i Peszawaru zapanował chaos. Za organizację wielotysięcznych demonstracji paraliżujących kraj odpowiada skrajnie prawicowa partia Tahrik-e-Labbaik Pakistan (TLP). Ugrupowanie to ma znikome poparcie wśród obywateli (zdobyło jedynie 3 ze 168 miejsc w lokalnym parlamencie prowincji Sindh), ale od roku przyciąga uwagę mediów, organizując ogólnokrajowe protesty i stawiając barykady na pakistańskich autostradach. W październiku 2017 roku w trakcie pacyfikacji trzytygodniowego protestu zorganizowanego przez TLP setki osób zostały rannych. Wówczas protestujący domagali się kary śmierci dla przedstawiciela ruchu muzułmańskiego Ahmadija, który miał dopuścić się bluźnierstwa.

Za organizację wielotysięcznych demonstracji paraliżujących kraj odpowiada skrajnie prawicowa partia Tahrik-e-Labbaik Pakistan (TLP)

Partia TLP powstała w 2015 roku – po tym, jak skazano na śmierć przez powieszenie Mumtaza Qadri, ochroniarza i zabójcę Salmana Taseera, gubernatora prowincji Pendżab, z której zresztą pochodzi Bibi. Mężczyzna został zastrzelony przez swojego ochroniarza, ponieważ sprzeciwiał się otwarcie pakistańskiemu prawu o bluźnierstwie, zapowiadał reformy tegoż prawa, a także w 2011 roku odwiedził w więzieniu Asję. Liderzy partii TLP wielokrotnie usprawiedliwiali zabójstwo Taseera i nawoływali do nienawiści przeciwko mniejszościom religijnym w Pakistanie, uznawanym przez nich za wrogów narodu.

Trzecia osoba, która poniosła śmierć w związku z procesem chrześcijanki, to pakistański minister do spraw mniejszości Shahbaz Bhatti, który także domagał się uwolnienia Bibi oraz zmiany pakistańskiego prawa o bluźnierstwie. W 2016 roku na wniosek diecezji Islamabad-Rawalpindi Kościół katolicki oficjalnie otworzył proces beatyfikacyjny Bhattiego i ogłosił go sługą bożym.

Prośba o azyl

Nie mogąc powstrzymać coraz liczniej gromadzących się demonstrantów, 2 listopada rząd pakistański podpisał ugodę z przedstawicielami partii TPL. W zamian za zakończenie protestów liderzy partii otrzymali gwarancję, że Asja Bibi zostanie wpisana na listę osób, które mają zakaz opuszczania Pakistanu. Dodatkowo przeciwnicy uwolnienia kobiety wystosowali do sądu wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy z powodu sprzeczności, które miały wystąpić przy jej prowadzeniu oraz nieścisłości technicznych, które według wnioskujących stanowiły przeszkodę w prawidłowym wymierzeniu sprawiedliwości kobiecie. Werdykt w tej sprawie zapadnie jeszcze raz, mimo że – na mocy wyroku Sądu Najwyższego i orzeczenia szefa wymiaru sprawiedliwości – kobieta została uniewinniona i nakazano jej natychmiastowe uwolnienie.

W trakcie trwania procesu Asji Bibi śmierć poniosły trzy osoby

Po ogłoszeniu wyroku Sądu Najwyższego, z powodu prześladowania i gróźb ze strony innych adwokatów, Pakistan opuścił prawnik Bibi, Saif Malook. Schronienia za granicą poszukuje także rodzina uniewinnionej kobiety.

Za pośrednictwem filmu opublikowanego w internecie w ostatnich dniach mąż Bibi, Ashiq Masih, prosił w imieniu kobiety rządy Wielkiej Brytanii, Kanady i USA o udzielenie azylu. Do tej pory na apel o schronienie dla chrześcijanki odpowiedziały Włochy, Francja i Hiszpania.

Jak poinformował dziś media adwokat Bibi, kobieta właśnie opuściła więzienie. Wciąż jednak oczekuje na rewizję wyroku i ma zakaz opuszczania kraju. Jej przyszłość stoi pod znakiem zapytania.