Być może kiedyś dojdziemy do tego, że będziemy mogli wspólnie, jako chrześcijanie i Żydzi, odmawiać modlitwę „Ojcze nasz”. Na razie jednak godzę się z tym, że ona nas jednocześnie łączy i dzieli.

Czym jest modlitwa dla chrześcijan? Katechizmowa, ale piękna, odpowiedź na to pytanie brzmi: „Modlitwa jest wzniesieniem duszy do Boga” (KKK 2590). Modlitwa to zwrócenie się człowieka do Boga. Zawsze jest to odpowiedź na działanie Boga, który pierwszy wychodzi z miłością do człowieka: „W miarę, jak Bóg się objawia, i objawia człowieka samemu człowiekowi, modlitwa ukazuje się jako wzajemne przywiązanie się, jako wydarzenie Przymierza. Wydarzenie to, przez słowa i czyny, angażuje serce. Ujawnia się w całej historii zbawienia” (KKK 2567).

Tak pojęta modlitwa obejmuje zarówno Stare, jak i Nowe Przymierze oraz angażuje całego człowieka. Ze strony Boga Przymierze obejmuje zarówno czyny jak i słowa, stąd również odpowiedź człowieka wyraża się w postawie życiowej i w jego czynach oraz znajduje swój wyraz w słowach modlitwy.

Działanie Boga rozpoczyna się stwórczym aktem, kontynuowane jest przez wszystkie zbawcze dzieła w całych dziejach zbawienia, a znajduje swoje dopełnienie w obecności Królestwa Bożego na ziemi. Modlitwa również obejmuje całe dzieje zbawienia. Zanoszą ją do Boga wszystkie wielkie postacie biblijne: Abraham, Jakub, Mojżesz i prorocy. Modlitwa posiada także wymiar wspólnotowy, jest modlitwą całego ludu Bożego zjednoczonego wokół swojej świątyni w Jerozolimie.

Szczególnym darem Pierwszego Przymierza są psalmy, które stanowią najpełniejszą formę modlitwy. Mają one wymiar zarówno indywidualny, jak i wspólnotowy. Wszystkie stany duszy ludzkiej znajdują w nich swój wyraz: od uwielbienia, do niepokoju i błagania oraz prośby o ratunek dla stworzenia. Ich głównym celem jest zawsze chwała Boga.

Żydzi i chrześcijanie odmawiają te same psalmy, ale interpretujemy je już różnie, choć nie przeciwstawnie. Ja sam w pełni przyjmuję żydowską interpretację psalmów i mogę z niej korzystać, ale dla mnie – jako chrześcijanina – jest to jakby rapsodia niedokończona, bo pełnią jest dla mnie Jezus Chrystus. Modlitwa chrześcijańska ma też inny wymiar radykalnie odmienny od żydowskiej – jest modlitwą trynitarną, zanoszoną (tak jak to czynią Żydzi) do Ojca, ale w Duchu Świętym i zawsze przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.

„Ojcze nasz” – modlitwa żydowska?

Gdy chodzi o źródła i formę, modlitwa chrześcijańska jest zmodyfikowaną modlitwą żydowską. Pod względem treści otrzymuje ona jednak swoje własne znamię przez życie i nauczanie Jezusa Chrystusa. Jezus modlił się oczywiście modlitwą swojego ludu. Czynił to w synagodze w Nazarecie, w świątyni jerozolimskiej oraz modlił się prywatnie. Wraz z całym Izraelem wołał: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Pan jedyny” (Mk 12,29).

Wierzymy, że pełnia modlitwy została nam objawiona w Słowie Wcielonym, którym jest Jezus Chrystus. Jezus objawił jednocześnie nowość modlitwy pełni czasów, którą nazwać można „modlitwą synowską”. Najpierw wskazał na Boga jako źródło tajemnicy własnego synostwa, mówiąc: „Powinienem być w tym, co należy do Ojca mego” (Łk 2,49). Sam modlił się przed wszystkimi decydującymi chwilami swojego posłania (wybór i powołanie apostołów; wzywał Ojca, czyniąc cuda; modlitwa przed męką) oraz uczył synowskiej miłości swoich uczniów.

Z jednej strony zatem modlitwa Jezusa jest w pełni modlitwą żydowską, ale z drugiej strony już apostołowie dostrzegli w Jego modlitwie coś, czego nie znali, bo poprosili Go: „Panie, naucz nas modlić się” (Łk 11,1). W odpowiedzi na tę prośbę Jezus uczy apostołów modlitwy „Ojcze nasz”, która w sposób najpełniejszy oddaje ducha uczniów Chrystusa i odmawiana jest przez chrześcijan wszystkich czasów (por. Łk 6,20-26).

„Ojcze nasz” to bardzo ciekawy przykład, ukazujący jak w soczewce podobieństwa i różnice modlitwy żydowskiej i modlitwy chrześcijańskiej. Pod względem źródeł i formy jest to modlitwa całkowicie żydowska. Jeśli chodzi o same słowa – każdy Żyd mógłby ją zaakceptować. Ale pod względem treści są już wielkie różnice.

Sam miałem pod tym względem interesujące doświadczenie, gdy – jeszcze w czasach głębokiego komunizmu – brałem udział w modlitwie odmawianej nad odkopanym w Warszawie zbiorowym grobem. Jak to w Warszawie, pomiędzy zwłokami, w tym samym grobie, odnajdywano i różańce, i różne przedmioty żydowskie. Przyjechało wówczas 48 rabinów, aby się modlić w tym miejscu. Ja miałem natomiast prowadzić modlitwę chrześcijańską. Postanowiłem omówić tę kwestię z rabinami. Powiedziałem, że chcę odmówić modlitwę „Ojcze nasz”. Mój rozmówca nie znał tej modlitwy. Powiedziałem jej słowa po hebrajsku. W odpowiedzi słyszę: „To wy macie takie modlitwy? To jest nasza modlitwa! Wyście ją od nas wzięli!”. Gdy jednak powiedziałem, że pochodzi ona od Pana Jezusa – przestała się rabinowi podobać…

Żydzi i chrześcijanie odmawiają te same psalmy, ale interpretujemy je już różnie, choć nie przeciwstawnie

Nie dziwię się tej reakcji. Słowa tej modlitwy są bowiem głęboko żydowskie. Pod względem formy jest ona utrzymana w pełni w konwencji Pierwszego Przymierza. Ale jej treść rozumiemy już odmiennie! Na przykład gdy my mówimy „Ojcze nasz”, myślimy nie tylko o naszym, ludzkim synostwie Bożym, ale i o Jedynym Synu Bożym – Jezusie, który nas tej modlitwy nauczył. A Jego relacja z Ojcem jest dla nas absolutnie unikalna. Gdy mówimy „odpuść nam nasze winy” – mamy świadomość, że dla nas Odkupicielem jest Jezus Chrystus przez swoją śmierć na krzyżu… Wszystkie prośby tej modlitwy otrzymują nową, pełniejszą treść w kontekście królestwa Bożego zainaugurowanego przez Jezusa Chrystusa.

Przykład ten ukazuje znaczącą asymetrię istniejącą między Żydami a chrześcijanami. My z naszej strony nie mamy żadnych trudności, by akceptować modlitwy żydowskie – to są przecież nasze korzenie. Żydzi natomiast nie mogą akceptować modlitw chrześcijańskich, bo one są niezgodne z ich wiarą, z ich tożsamością – zawierają uznanie Jezusa jako Mesjasza i mają charakter trynitarny. A dialog nie może przecież oznaczać zachęcania do rezygnacji z własnej tożsamości!

Być może kiedyś dojdziemy do takiego momentu wspólnego zrozumienia, że będziemy mogli wspólnie odmawiać modlitwę „Ojcze nasz”, pomimo odmiennych interpretacji tych samych słów. Na razie jednak godzę się z tym, że ona nas jednocześnie łączy i dzieli.

 Jak modlić się za innych?

 Zupełną nowością Nowego Przymierza jest modlitwa skierowana do Jezusa jako do Syna Bożego, zanoszona do Niego w różnych okolicznościach ludzkiego życia. Niewidomy pod Jerychem woła: „Jezusie, synu Dawida, ulituj się nade mną” (Łk 18,38). Szczególnie wymownym przykładem takiej modlitwy jest wołanie setnika pod krzyżem: „Zaiste, ten był Synem Bożym” (Mt 27,54).

Począwszy od dnia Pięćdziesiątnicy, „gdy wszyscy razem z Maryją i braćmi Jezusa trwali jednomyślnie na modlitwie” (Dz 1,14), modlitwa Jezusa jest kontynuowana przez wieki i otrzymuje wyraźny wymiar trynitarny. Ponieważ Chrystus wyznawany jest jako jedyny Zbawiciel, bo „nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12), wszystkie modlitwy chrześcijańskie – dziękczynienia, uwielbienia, prośby – zanoszone są przez Niego. Wiara w Jezusa Chrystusa jako „jedynego Pośrednika” (1 Tm 2,5) jest podstawą i fundamentem modlitwy wstawienniczej za innych ludzi, zanoszonej za pośrednictwem Jezusa Syna Bożego.

Modlitwa wstawiennicza sięga swoimi korzeniami i inspiracją Starego Testamentu. Wymownym jej przykładem jest modlitewne targowanie się Abrahama z Bogiem o występnych mieszkańców Sodomy (jeden z moich ulubionych fragmentów biblijnych!) oraz jego prośba do Boga o miłosierdzie: „Czy zamierzasz wygubić sprawiedliwych wespół z bezbożnymi?” (Rdz 18,23). Taka modlitwa, stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego, jest „czymś właściwym dla serca pozostającego harmonii z miłosierdziem Bożym” (KKK 2635).

„Ojcze nasz” ukazuje jak w soczewce podobieństwa i różnice modlitwy żydowskiej i modlitwy chrześcijańskiej. Pod względem źródeł i formy jest to modlitwa całkowicie żydowska. Ale pod względem treści są już wielkie różnice

W Nowym Testamencie modlitwa wstawiennicza za innych staje się formalnym nakazem i poleceniem. Św. Paweł mówi: „Niech każdy ma na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale też i drugich!” (Flp 2,4). Ponieważ Bóg pragnie zbawienia wszystkich ludzi, także modlitwa wstawiennicza chrześcijan nie zna granic. Św. Paweł nakazuje modlić się: „za wszystkich ludzi, za królów, za sprawujących władzę” (1 Tm 2,1-2), za prześladowców (por. Rz 12,14), za zbawienie tych, którzy odrzucają Ewangelię (por. Rz 10,1). Mamy się także modlić za tych, którzy wyrządzają nam zło (Łk 23,28.34; Dz 7,60).

Praktyka modlitwy o zbawienie wszystkich ludzi znajduje swoje pełne uzasadnienie w Pierwszym Liście do Tymoteusza 2,3-6, gdzie czytamy: „Jest to bowiem rzecz dobra i miła w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy. Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, który wydał siebie samego na okup za wszystkich jako świadectwo we właściwym czasie”.

Do tego właśnie tekstu odwołują się także modlitwy Kościoła o zbawienie wszystkich ludzi w Wielki Piątek.

Kościół wierny poleceniu samego Chrystusa i nauczaniu całego Nowego Testamentu modli się w swej liturgii za wszystkich ludzi. W sposób najwyraźniejszy modlitwa ta znajduje swój wyraz w liturgii Wielkiego Piątku, w dniu śmierci Chrystusa za zbawienie całego świata. W tym dniu modlimy się nie tylko za cały Kościół, za papieża, wszystkie stany Kościoła, za katechumenów, o jedność chrześcijan, ale także – od niepamiętnych czasów – za Żydów, za niewierzących w Chrystusa, za niewierzących w Boga, za rządzących państwami, za strapionych i cierpiących. Krótko mówiąc – za wszystkich ludzi.

Wielkopiątkowa modlitwa za Żydów

Modlitwa zanoszona w Wielki Piątek za Żydów stanowi szczególny problem. Najpierw dlatego, że przez wieki modliliśmy się za „wiarołomnych Żydów” – co wyraźnie raniło wrażliwość żydowską. Po drugie zaś, gdyż nie tylko sformułowanie, ale i sam fakt takiej modlitwy, nie jest akceptowany przez wielu z nich.

Przyjrzyjmy się historii tej modlitwy. W łacińskim mszale trydenckim z 1570 roku posiada ona następujące brzmienie:

„Módlmy się też za wiarołomnych Żydów (pro perfidis Iudaeis):

Niech Pan i Bóg nasz zedrze zasłonę z ich serc, aby i oni poznali Jezusa Chrystusa, Pana naszego (ut et ipsi agnoscant Jesum Christum Dominum nostrum).

Wszechmogący, wieczny Boże, który także żydowskiej wiarołomności od miłosierdzia Twojego nie odrzucasz, (qui etiam Judaicam perfidiam a tua misericordia non repellis), wysłuchaj prośby nasze, które za ten lud zaślepiony zanosimy, (quas pro illius populi obcaecatione deferimus), aby wreszcie poznał światło prawdy, którym jest Chrystus (ut, agnita veritatis tuae luce, quae Christus est) i ze swoich ciemności został wybawiony (a suis tenebris eruantur). Przez tegoż Pana naszego Jezusa Chrystusa…”.

 Niestety, tekst ten wiernie oddaje świadomość chrześcijańską, która panowała w Kościele katolickim przez prawie cztery wieki. Uznawano, że droga do zbawienia prowadzi jedynie przez nawrócenie do Jezusa Chrystusa, a prawdziwej wierze przeciwstawiano ciemności błędnej wiary. Miejsce dawnego Izraela w tym rozumieniu zajmuje Kościół katolicki.

Trzeba jeszcze dodać, że przed wezwaniem do modlitwy za Żydów od VIII w., opuszczało się występujące w pozostałych modlitwach wezwanie Flectamus genua, czyli „Klęknijmy”. Zaniechanie modlitwy na klęczkach motywowane było tym, że Żydzi przyklękali przed Jezusem w czasie męki na znak szyderstwa. Jednak ewangeliczne opisy męki mówią wyraźnie, że tego szyderstwa dopuszczali się żołnierze Piłata (por. Mk 15,19; Mt 27,29). Wezwanie to przywrócono za czasów Piusa XII w 1955 r.

Powyższa treść modlitwy za Żydów przetrwała do roku 1960. Wtedy papież Jan XXIII kazał wykreślić słowa pro perfidis Iudaeis. Na marginesie można dodać, że to obraźliwe dla Żydów określenie zrodziło się najprawdopodobniej z pierwotnego przeciwstawiania chrześcijan i pogan. Ponieważ Żydzi nie mogli być zaliczeni do żadnej z powyższych kategorii – nie byli ani fideles (chrześcijanami), ani infideles (poganami) – wprowadzono pośrednią kategorię: perfideles, czyli ci, którzy przez Chrystusa doszli do prawdziwej wiary. Od perfideles do perfidis (przewrotnych, wiarołomnych, perfidnych) przynajmniej w języku łacińskim jest już bardzo blisko.

Zarówno treść, jak i duch tej modlitwy, bardzo daleko odbiegały jednak od teologii św. Pawła, według którego Izrael, pomimo niewierności, jest nadal „przedmiotem miłości [Boga]. Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11,28-29).

Dlatego w nowej, zreformowanej po II Soborze Watykańskim, liturgii, modlitwa za Żydów otrzymała mocno zmienione brzmienie. W oficjalnym tłumaczeniu polskim brzmi ono:

„Módlmy się za Żydów, do których przodków Pan Bóg przemawiał, aby dopomógł im wzrastać w miłości ku Niemu i w wierności Jego przymierzu.

Wszechmogący, wieczny Boże, Ty dałeś swoje obietnice Abrahamowi i jego potomkom; wysłuchaj łaskawie prośby swojego Kościoła, aby lud, który niegdyś był narodem wybranym (populus acquisitionis prioris), mógł osiągnąć pełnię odkupienia. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen”.

 Tekst łaciński tej modlitwy jest bardzo piękny i poprawny. Niestety, z przykrością trzeba przyznać, że oficjalne polskie tłumaczenie zwrotu populus acquisitionis prioris jest błędne i wciąż nie zostało poprawione. Zwrot populus acquisitionis prioris w dosłownym tłumaczeniu znaczy „lud, który jako pierwszy został nabyty na własność Boga” (lub: stał się własnością Boga). Tłumaczenie: „niegdyś był narodem wybranym” sugeruje znaną i powtarzaną przez wieki teorię substytucji, według której Kościół zajął miejsce dawnego Izraela.

Oficjalnym i obowiązującym tekstem w Kościele rzymskokatolickim jest tekst łaciński. Przyznaję, że w całym roku liturgicznym jest to jedyny moment, kiedy zmieniam oficjalny polski przekład tekstów liturgicznych – tłumaczenie jest bowiem wyjątkowo błędne. Proszę też innych, aby dokonywali takiej zmiany. Kilkakrotnie zwracałem się do członków Komisji Liturgicznej Episkopatu o korektę przekładu – jak do tej pory bezskutecznie[1].

Nowa modlitwa w liturgii trydenckiej

Wydawało się, że sprawa jest załatwiona, ale problem odżył ponownie, gdy Benedykt XVI w 2008 roku podjął decyzję o „uwolnienie” liturgii trydenckiej i wprowadzeniu jej jako „nadzwyczajnej formy” rytu rzymskiego.

Z oczywistych powodów treść wielkopiątkowej modlitwy za Żydów w liturgii trydenckiej była dzisiaj nie do przyjęcia. Dlatego za osobistą interwencją papieża, modlitwa za Żydów zawarta w przedsoborowym Mszale Rzymskim z 1962 roku została zmieniona. W miejsce inwokacji o nawrócenie Żydów (pro conversione Iudaeorum) użyto sformułowania: Oremus et pro Iudaeis, czyli „Módlmy się także za Żydów”. Tekst łacińskiej modlitwy w tłumaczeniu polskim brzmi zaś następująco:

„Módlmy się za Żydów, aby Bóg i Pan nasz oświecił ich serca, aby poznali Jezusa Chrystusa, Zbawiciela wszystkich ludzi.

Wszechmogący, wieczny Boże, który chcesz, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy, spraw łaskawie, aby cały Izrael został zbawiony, kiedy wszystkie narody wejdą do Twego Kościoła”.

Wyraźnie obecna jest tu zatem perspektywa eschatologiczna. Pomimo to poprawiona modlitwa za Żydów wzbudziła zaniepokojenie, a nawet sprzeciwy różnych środowisk żydowskich, a także dyskusje w środowiskach katolickich.

Reakcje żydowskie oscylowały pomiędzy krytyką i oburzeniem a zrozumieniem. Głos w tej sprawie zabrali dwa kolejni naczelni rabini Rzymu: poprzedni zasłużony Elio Toaff i obecny Riccardo Di Segni. Pierwszy w wywiadzie udzielonym agencji ANSA mówił: „Każdy może się modlić jak chce, nie znaczy to jednak, że mam być zadowolony, jak modli się o nasze nawrócenie. […] Jak mógłby były rabin Rzymu być zadowolony z modlitwy, której celem jest nawrócenie Żydów?”[2]. Rabin Riccardo Di Segni stwierdził natomiast, że „modlitwa za Żydów przypomina, co prawda, o szacunku i miłości we wzajemnych relacjach, nie zmienia to jednak jej istoty, że ciągle zawiera ona prośbę o ich nawrócenie”. Podkreślił on, że Żydzi ze swej strony „nigdy nie żądali od chrześcijan nawrócenia. Natomiast modlitwa o nawrócenie Żydów stale łączyła się z naciskiem misyjnym ze strony chrześcijańskiej”.

Włoskie zgromadzenie rabinów wyraziło swoje oburzenie z powodu nowego tekstu modlitwy. Ich zdaniem, także ten tekst przedstawia Żydów jako zaślepionych w obliczu prawdy wiary, która pozostaje w wyłącznym posiadaniu Kościoła katolickiego. Stwierdzenie to jest, co prawda, wyrażone obecnie w sposób mniej wyraźny niż poprzednio, ale co do istoty się nie zmienia.

Poważne zastrzeżenia zgłosił także dyrektor amerykańskiej Ligi przeciw Zniesławieniu Abraham Foxman. W liście skierowanym do papieża Benedykta XVI napisał, iż jest oburzające, że Żydzi zostali ponownie wezwani do porzucenia własnej tożsamości i do tego, by zrezygnowali z właściwego im stylu życia. Jego zdaniem, takie stanowisko jest sprzeczne z soborową deklaracją „Nostra aetate”.

Absolutna większość wiernych Kościoła rzymskokatolickiego, modli się w Wielki Piątek słowami liturgii zreformowanej po II Soborze Watykańskim

Pragnąc wyjść naprzeciw trudnościom Żydów, sekretarz Stanu kard. Tarcisio Bertone wyjaśnił, że nowa modlitwa wielkopiątkowa za Żydów z mszału trydenckiego jest przeznaczona jedynie dla pewnego środowiska w obrębie Kościoła. Co więcej, „to środowisko tradycjonalistów było w ten sposób zmuszone zrobić duży krok naprzód, właśnie gdy chodzi o stosunek do Żydów i o dopuszczalność zmiany brzmienia dawnych modlitw”. Kard. Bertone podkreślił również „wolę Kościoła do dalszego promowania i pogłębiania relacji z Żydami poprzez dialog oparty na głębokim szacunku, szczerym poważaniu i serdecznej przyjaźni”.

Wśród Żydów nie brakowało także wypowiedzi bardziej umiarkowanych, także ze strony niektórych znanych rabinów, jak David Rosen z Izraela, Jack Bemporad z USA, niemiecki rabin Henry Brandt, a także rabin Jacob Neusner.

Rabin z Jerozolimy David Rosen – przewodniczący Międzynarodowego Żydowskiego Komitetu ds. Konsultacji Międzyreligijnych i honorowy przewodniczący Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów – wezwał do umiaru i rozwagi w tej polemice. Stwierdził: „W obliczu stanowiska Stolicy Apostolskiej, zwłaszcza Kongregacji Nauki Wiary, która raz jeszcze potwierdziła właściwe Kościołowi katolickiemu własne zrozumienie istoty Kościoła, w którym Kościół Chrystusa wyraża się w całej pełni (subsistit, tzn. istnieje i jest urzeczywistniony), także Żydzi powinni respektować teologiczne granice myślenia papieża Benedykta XVI”. Jednocześnie Rosen przypomniał, że należy także dostrzec właśnie wysiłki tego papieża, który uczynił wiele kroków dla zbliżenia do judaizmu. Należy zabiegać o to, aby pojawiające się trudności nie osłabiły wzajemnych relacji i dialogu żydowsko-katolickiego.

W nawiązaniu do wypowiedzi kard. Tarcisio Bertone, rabin Jack Bemporad, dyrektor Centrum Międzyreligijnego Porozumienia w USA, z zadowoleniem przyjął deklarację Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, odpowiadającą na zastrzeżenia środowisk żydowskich do nowej wersji modlitwy za Żydów w mszale przedsoborowym. Stwierdził, że to „sprecyzowanie jest ważne i służy rozwianiu wątpliwości”. Przypomniał również, że papież Benedykt XVI „chce uczynić wszystko co możliwe, aby poprawić dialog katolicko-żydowski”.

Swoją krytykę osłabił cytowany już Abraham Foxman, który w kolejnym oświadczeniu zaznaczył, że z satysfakcją przyjął wyjaśnienie znaczenia modlitwy, które „wyklucza jakąkolwiek aktywność, mającą na celu nawracanie Żydów przed końcem czasów”. Uznał za obiecujący znak, że kard. Bertone mówi o modlitwie „Za Żydów”, przez co należy sądzić, że tak brzmi oficjalna nazwa modlitwy, a nie „Za nawrócenie Żydów”, która to nazwa pojawiała się wcześniej w oficjalnych publikacjach watykańskich.

Spokojne i wyważone stanowisko zajął także znany niemiecki rabin Henry Brandt. Zauważył, że nowy tekst mszału trydenckiego oznacza znaczną poprawę i postęp w porównaniu z modlitwą dawnego mszału trydenckiego. Uważa on również za zrozumiałe, że Kościół katolicki – zgodnie z własną tożsamością – modli się, aby Żydzi mogli uznać Jezusa. Z perspektywy chrześcijańskiej, i to w tekście liturgicznym, taka modlitwa jest w pełni poprawna. Ostatecznie Żydzi modlą się również tak samo, aby wszyscy ludzie doszli do poznania jedynego Boga.

Szczególne znaczenie ma świadectwo wybitnego żydowskiego teologa, rabina Jacoba Neusnera. Przypomnę, że to właśnie jego książka „Rabin rozmawia z Jezusem” zainspirowała Benedykta XVI do napisania własnej książki „Jezus z Nazaretu”. Obaj teologowie korespondowali ze sobą od 15 lat, ale osobiście spotkali się po raz pierwszy podczas wizyty Benedykta XVI w USA. Według papieża, „Rabin rozmawia z Jezusem” to najważniejsza książka dotycząca dialogu chrześcijańsko-żydowskiego, jaka ukazała się w ostatnich latach. Rabin Neusner, komentując nowy tekst trydenckiej modlitwy za Żydów, pisał: „ponieważ również i Żydzi modlą się codziennie o nawrócenie wszystkich narodów, nikt nie ma prawa żądać od Kościoła katolickiego, aby zmienił teologicznie taką samą modlitwę”. W gazecie „Die Tagespost” Neusner podkreślił, że „rewizja modlitwy jest zgodna z logiką monoteizmu”. Jego zdaniem, „na tyle, na ile chrześcijaństwo i islam gorszą się modlitwą Izraelitów, również święty Izrael nie powinien wnosić sprzeciwu przeciwko modlitwie katolickiej”.

Nie Kościół reżyseruje…

Na koniec przytaczam komentarz kard. Waltera Kaspera, przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan i watykańskiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem. Podkreślił on, że w przeszłości używano języka pogardy; teraz jest zaś szacunek, a nie pogarda. W poprzednim brzmieniu modlitwa była dość obraźliwa, ponieważ mówiła o zaślepieniu Żydów. Jak podkreśla kard. Kasper, Benedykt XVI: „postanowił usunąć ten punkt, ale pragnął jednocześnie podkreślić specyficzną różnicę, jaka istnieje między nami a judaizmem. […] Mamy wiele wspólnego, ale istnieje pewna różnica specyficzna: że Jezus jest Chrystusem, to znaczy Mesjaszem, Synem Bożym, a różnicy tej nie można ukrywać. Ojciec Święty pragnął więc powiedzieć, że Jezus Chrystus jest zbawicielem wszystkich ludzi, także Żydów. O tym mówi w swej modlitwie. […] choć modlitwa ta mówi o nawróceniu Żydów, nie oznacza to, iż mamy zamiar prowadzić działalność misyjną: papież cytuje bowiem List św. Pawła Apostoła do Rzymian, gdzie w rozdziale 11 Paweł powiada, że «chcemy, aby cały Izrael został zbawiony, kiedy wszystkie narody wejdą do Twego Kościoła»[3].

Za zamknięcie tej dyskusji, przynajmniej na obecnym etapie, można uznać inną wypowiedź kard. Kaspera – jego artykuł opublikowany na łamach „L`Osservatore Romano”. Wyjaśnił tam, że: „wielkopiątkowa modlitwa w nowym sformułowaniu wyraża to samo, co słowa «Przyjdź królestwo Twoje» z «Ojcze nasz» oraz starochrześcijańskie wezwanie «Przyjdź, Panie Jezu!». Są to modlitwy o nadejście Bożego królestwa i realizację tajemnicy zbawienia. Nie są więc bynajmniej apelem do Kościoła o prowadzenie misji wśród Żydów. Przeciwnie, respektują głęboką tajemnicę «Boga ukrytego», Jego wyboru przez łaskę i nieskończonego miłosierdzia. Swoją modlitwą Kościół nie reżyseruje realizacji niezgłębionej tajemnicy, ale pozostawia ją w rękach Boga. Tylko Bóg może ustanowić swoje królestwo, w którym cały Izrael będzie zbawiony i nastanie eschatologiczny pokój”[4].

Trzeba jednak jeszcze raz przypomnieć, że modlitwa za Żydów w nowej wersji obowiązuje tylko w środowiskach tradycjonalistycznych, które odprawiają liturgię według Mszału z roku 1962 (z tą właśnie poprawką). Natomiast absolutna większość wiernych Kościoła rzymskokatolickiego, na czele z papieżem Benedyktem XVI, modli się w Wielki Piątek słowami liturgii zreformowanej po II Soborze Watykańskim.

Tekst wystąpienia wygłoszonego 23 października 2008 r. w Warszawie, podczas sympozjum o modlitwie w ramach Wspólnej Radości Tory. Ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 3/2009.


[1] Propozycje takich zmian składały także inne osoby i instytucje. Wersja proponowana przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów brzmi: „Módlmy się za Żydów, do których jako pierwszych Pan Bóg nasz przemówił, aby pomógł im wzrastać w miłości Jego Imienia i w wierności Jego przymierzu. Wszechmogący, wieczny Boże, który dałeś swoje obietnice Abrahamowi i jego potomstwu, wysłuchaj łaskawie próśb Twego Kościoła, aby lud, który jako pierwszy wybrałeś dla siebie, mógł osiągnąć pełnię odkupienia”. [przyp. red.].
[2] Komentarze dotyczące zmienionego tekstu modlitwy wielkopiątkowej cytuję za depeszami Katolickiej Agencji Informacyjnej oraz za niemieckim czasopismem „Christ in der Gegenwart”.
[3] Cyt. za: „Kard. Kasper o nowej formie modlitwy za Żydów”, depesza KAI z 7 lutego 2008 r.
[4] Cyt. za: „USA: Żydzi zadowoleni z wyjaśnień Watykanu w sprawie wielkopiątkowej modlitwy”, depesza KAI z 5 czerwca 2008 r.