Zdolność do osobistego zajęcia stanowiska wobec wyzwań, jakie niesie życie, nazywamy sumieniem. Nie możemy się go wyrzec, przeciwnie – mamy obowiązek go zawsze słuchać jako najwyższej moralnej instancji.

Jezus mówił do tłumów: „Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: «Deszcz idzie». I tak się dzieje. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie: «Będzie upał». I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże chwili obecnej nie rozpoznajecie? Dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne?”. Potem następuje cała przypowieść, ale zatrzymajmy się przy tym ostatnim zdaniu, bo wydaje mi się niesłychanie ważne w kontekście naszego przeżywania wiary i schematów duszpasterzy.

„Dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne?” – dziwi się Jezus swoim współczesnym, a ponieważ używa tu wołacza „obłudnicy”, możemy domniemywać, że ten wyraźny zarzut kieruje szczególnie pod adresem swoich adwersarzy: faryzeuszy i uczonych w Piśmie. Ale także pod adresem wszystkich słuchaczy, wtedy i teraz.

Z tych słów Jezusa niezbicie wynika, że my wszyscy, ludzie mający swój rozum i na ogół umiejący się nim w życiu nieźle posługiwać, sami z siebie powinniśmy rozróżniać to, co słuszne. A więc w każdej konkretnej sytuacji powinniśmy umieć rozpoznać i wybrać dobro, a odrzucić zło. Tę zdolność do osobistego zajęcia stanowiska wobec wyzwań, jakie niesie życie, nazywamy sumieniem. Nie możemy się go wyrzec, przeciwnie – mamy obowiązek go zawsze słuchać jako najwyższej moralnej instancji. Taką naukę głosił wielki Doktor Kościoła św. Tomasz z Akwinu.

Rachunek sumienia to dla nas na ogół infantylne sporządzanie rejestru przekroczeń kościelnych nakazów i zakazów

Tę kapitalną kwestię poruszył ostatnio na łamach miesięcznika „W drodze” dominikanin o. Wojciech Giertych, teolog domu papieskiego: „Takie podejście – stwierdził – jest oczywiście nie do pogodzenia z klerykalizmem przypisującym sobie władzę nad cudzym sumieniem. Nikt – ani ksiądz, ani przełożony zakonny, ani żaden polityk czy wojskowy – nie może wkraczać w cudze sumienie. Błogosławiony kardynał John Henry Newman uczył, że nawet władza papieska jest w służbie sumienia”. Znana jest anegdota, że kiedy nawróconemu z anglikanizmu Newmanowi zaproponowano wzniesienie toastu na cześć papieża – a było to wkrótce po ogłoszeniu dogmatu o papieskiej nieomylności – on najpierw wzniósł toast na cześć sumienia.

Wielu spowiedników skarży się, że nam, wiernym, gdy korzystamy z sakramentu pokuty, daleko bywa do chrześcijańskiej dojrzałości. Rachunek sumienia to dla nas na ogół infantylne sporządzanie rejestru przekroczeń kościelnych nakazów i zakazów. Nie mamy odwagi postawić sobie głębiej sięgającego pytania: gdzie w moim życiu brakuje dobra, a gdzie przeszkadza zło? Ale w osądzaniu innych jakoś sobie radzimy. Jezus ma rację, mówiąc: „Obłudnicy!”.

Tekst emitowany 26 października jako „Słowo na dzień” w poranku radiowej Dwójki.