Wszystko należy odczytywać podwójnie. Wszystko należy rozumieć podwójnie. Nawet to, że ponad dwieście lat temu w Leżajsku sądzono Boga.

Żył tam wtedy świątobliwy rebe reb Elimelech, niech nas chronią jego zasługi, cudotwórca, doradca, cadyk. Był on bardzo mądry, potrafił rozmawiać z Panem i odczytywać Jego znaki na ziemi. Nie zatrzymywał jednak tej wiedzy dla siebie, tylko dzielił się nią z ludźmi. Wiedział, że w Torze nie ma przypadków i liczba beit rozpoczyna ją z jakiegoś powodu, a każdy szczegół w księdze ksiąg jest ukryty i ważny, niesie ze sobą mądrość, którą należy umieć odczytać. Nie można jej skrywać, lecz trzeba do niej sięgać przy rozwiązywaniu problemów doczesnego życia. Dlatego ludzie lgnęli do niego, słuchali go i następnie powtarzali jego słowa oraz czyny. Kim jest bowiem ten, kto wie wiele, ale nic z tym nie czyni i nie polepsza życia współbraci? Pyszałkiem, jak ten, który tylko rozmawia z Bogiem, a nie myśli przy tym wcale o kłopotach innych.

Elimelech był inny. W psalmie napisane jest: „Dobrze bowiem jest śpiewać naszemu Bogu”. Świątobliwy mąż tak to wykładał: „Dobrze jest, kiedy człowiek sprawia, że Bóg w nim śpiewa”. Pewnego razu musiał wybrać się w podróż. Usiadł na wozie i jechał przed siebie, a za nim szła cała gmina. W końcu zapytał woźnicy, co robią ci ludzie, dlaczego za nimi idą. Ten mu odpowiedział, że chcą mieć zasługę, dlatego odprowadzają przed podróżą tak czcigodnego człowieka. – Jeśli tak, to wezmę z nich przykład. Ja też chcę mieć zasługę – stwierdził Elimelech. Szedł ze swoimi Żydami za pustym wozem. Szedł za pustym wozem.

W tym samym Leżajsku żył Mojsze Wołf. Miał on córkę na wydaniu, nie posiadał jednak czterystu talarów, których od swoich żydowskich poddanych wymagał cesarz urzędujący w Wiedniu za wydanie pozwolenia na ślub. Na szczęście prawo to w późniejszym czasie zostało anulowane, co jednak Mojsze Wołfa mogła obchodzić przyszłość, skoro on teraz musiał tyle pieniędzy zapłacić, a przecież nie miał nic. Poszedł więc do Elimelecha, co zresztą było wyjściem rozsądnym i jedynym możliwym. Rozgoryczony, uważał, że jego nieszczęście to robota Pana. Miał takie prawo i może nawet rację. Stanął więc przed świątobliwym mężem i powiedział: – Przychodzę wnieść formalną skargę zgodnie z Prawem.

Jak pisał Jiří Langer: „Tak. On, Mojsze Wołf, obywatel Leżajska, oskarża Pana całego wszechświata. Oskarża Najwyższego niespełnienie tego, co obiecał i zapisał ręką Mojżesza i proroków; o niechronienie swego ludu Izraela na gorzkim wygnaniu; o dozwalanie cesarzowi i możnym tego świata, by wynajdowali prawa, którymi nas zniewalają i stwarzają takie warunki, że on, Mojsze Wołf, nie może wydać córki za mąż”.

Elimelech dowiedział się zatem wszystkiego od Mojsze Wołfa, Boga natomiast nie musiał przesłuchiwać, ponieważ wiedział ze świętych ksiąg, co ten ma na swoją obronę.

Jednak zgodnie z prawem Talmudu powód i pozwany muszą wyjść z sali, w której odbywa się sąd, na czas rozpatrywania sprawy i tu wystąpił pewien problem. Wszechmocny nie mógł jej opuścić. Jak miałby to zrobić, skoro jest wszędzie i przejawia swoją wielkość w każdym stworzeniu? Mimo to gdy Mojsze Wołf wrócił przed oblicze Elimelecha, ten powiedział: „Ponieważ pozwany, Pan Bóg – niech będzie pochwalony! – mimo obowiązujących przepisów prawnych nie opuścił sali sądu, gdy sąd rozpatrywał zebrane dowody, i dalej, ponieważ jasne jest, że powód ma rację zgodnie z paragrafem 2, rozdziału 267 drugiej części Szulchan Aruch, sąd, po starannym rozpatrzeniu wszystkich okoliczności łagodzących, postanawia jednogłośnie i nieodwołalnie, że pozwany ma ponieść wszelkie konsekwencje wyroku, które Prawo wymaga, by były na niego nałożone. Sąd uznaje za słuszne wszystkie skargi powoda, to jest Mojsze Wołfa, obywatela Leżajska, wniesione przeciwko pozwanemu, to jest Wszechmocnemu, Panu całego wszechświata, i orzeka, by najznakomitszy oskarżony łaskawie raczył znaleźć upodobanie w respektowaniu tych najuniżeńszych, prawnie uzasadnionych roszczeń”.

Takie rzeczy do pomyślenia są tylko w Galicji, niecałe pięćdziesiąt kilometrów od miejsca mojego urodzenia. Jednak to nie koniec historii. Trzy dni później cesarz Józef II odwołał Patentem Tolerancyjnym różne ustawy przeciwko Żydom. Mojsze Wołf nie musiał już płacić podatku za ślub. Beit znaczy dom.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, jesień 2018.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!

„Więź”, jesień 2018