Franciszek dobrze rozpoznał i docenił ofiary złożone na ołtarzu cichej łotewskiej walki o wolność w trakcie wojny i przez całe kolejne brutalne, komunistyczne półwiecze.

Od jednodniowej wizyty papieża Franciszka na Łotwie (24 września 2018 r.) minęły już prawie trzy tygodnie. Wydaje się, że w Polsce wydarzenie to nie odbiło się szerszym echem. W mediach łotewskich pokazano ponownie miejsca, które papież odwiedził; przypomniano, gdzie odpoczywał, co zjadł, z kim się spotkał; podziękowano rzeszy wolontariuszy, którzy na różne sposoby zaangażowani byli w przygotowania do tej wizyty i rozdano dyplomy uznania.

Świat gna do przodu nawet tutaj, a tuż po ostatnich podsumowujących papieską wizytę audycjach radiowych zaczął się intensywny czas wyborów parlamentarnych, które odbyły się 6 października, w roku stulecia powstania państwa łotewskiego. Jeśli kogoś rezultat wyborów usatysfakcjonował, to na pewno nie samych polityków, którzy mają teraz ciężki orzech do zgryzienia: jak uformować stabilny rząd na kolejne cztery lata spośród kalejdoskopu pomniejszych wygranych?

Co więc zostało z wizyty Franciszka i jak zapamiętają ją mieszkańcy Łotwy?

Wolność nie może istnieć bez miłości

Była to druga w historii wizyta papieża w kraju zielonych lasów. Poprzednio Jan Paweł II odwiedzał kraje bałtyckie w 1993 roku z okazji 75-lecia istnienia państwa. Przez większość tych 75 lat Łotysze byli okupowani. Rodząca się wówczas demokracja i dziki kapitalizm były szczególnie widoczne w niekontrolowanym rozwoju lokalnej bankowości oraz w odzyskanej radości i nadziei. Tamta wizyta trwała dwa pełne dni, a społeczny wizerunek Kościoła katolickiego nie był tak nadszarpnięty jak w ostatnich miesiącach. 25 lat temu spotkanie z papieżem jako istotną geopolitycznie postacią świata Zachodu odznaczało się większą symboliką.

Niewiele osób spoza Łotwy rozumie, jak niewyobrażalnie brutalna była tu sowiecka okupacja wojenna i jak podstępne były obietnice odzyskania niepodległości składane przez siły z Zachodu

Tym razem papież wydawał się wyczerpany po serii intensywnych spotkań ze znacznie większą wspólnotą katolików na Litwie, a media donosiły, że jest przeziębiony. Łotysze zatem nie mieli okazji zobaczenia na żywo Franciszka pełnego energii i radości, zaś publiczne spotkanie z rodzinami pod Pomnikiem Wolności było krótkie i bardzo formalne. Również przejazd papamobilem do katedry św. Jana nie udał się ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne.

Co zatem w ciągu tych kilku godzin wizyty usłyszeli Łotysze? Przede wszystkim papież zwrócił uwagę, że celem jego wizyty było głoszenie radości z przesłania Ewangelii. Chciał przypomnieć, że prawdziwa wolność nie może istnieć bez miłości. By zatem w pełni cieszyć się wolnością, potrzebujemy czuć miłość Boga, którą powołani jesteśmy rozdawać innym.

Cicha walka o wolność

Niezwykle poruszające było papieskie zrozumienie dla trudnej, dotkliwej i skomplikowanej historii Łotwy w czasie II wojny światowej. Nie czas i miejsce rozważać tu losy tego kraju, jednak trzeba zauważyć, że często można słyszeć w Europie płytkie zarzuty, że Łotysze chętnie kolaborowali z nazistami. W istocie niewiele osób spoza Łotwy rozumie, jak niewyobrażalnie brutalna była tu sowiecka okupacja wojenna, jak podstępne były obietnice odzyskania niepodległości składane przez siły z Zachodu i jak nieludzkie były zsyłki na Sybir wszelkich wpływowych osób – inteligentów, artystów, dziennikarzy, polityków, posiadaczy ziemskich i całych ich rodzin. Łotwa do dziś odbudowuje po tej traumie swoją warstwę inteligencji, dotkliwie odczuwając brak ciągłości swojej tożsamości.

Kluczowymi punktami wizyty papieskiej były: przedstawienie przez Franciszka historii Łotwy oraz jego spotkanie z osobami starszymi, które miało zwrócić uwagę lokalnego społeczeństwa i mediów zagranicznych na ich sytuację. Jednym ze szczególnie pięknych owoców papieskiej wizyty jest zrozumienie, że niezależnie od tego, po której stronie wcielano Łotyszy do armii, walczyli oni na własnej ziemi w obcych wojskach. Inni latami przebywali zaś w dramatycznie trudnych warunkach w nadziei na odzyskanie swojej niedawno zdobytej wolności.

Jednym ze szczególnie pięknych owoców papieskiej wizyty jest zrozumienie, że niezależnie od tego, po której stronie wcielano Łotyszy do armii, walczyli oni na własnej ziemi w obcych wojskach

Papież mocno podkreślił ofiary, jakie ponieśli oni wszyscy dla zachowania zarówno tożsamości łotewskiej, jak i swojej wiary chrześcijańskiej. Franciszek dobrze rozpoznał i docenił te ofiary złożone na ołtarzu cichej łotewskiej walki o wolność w trakcie wojny i przez całe kolejne brutalne, komunistyczne półwiecze. Papież podkreślił, że Ewangelia, będąca siłą i nadzieją w czasach ucisku, jest również światłem w dzisiejszym codziennym zmaganiu z korupcją, egoizmem i przeciętnością w czasach pokoju.

Co zatem zostało ukazane jako zadanie kolejnych pokoleń zorientowanych na budowanie stabilnej przyszłości Łotwy? Docenienie przeszłości oraz znalezienie godnego miejsca w nowoczesnym społeczeństwie dla osób najstarszych, często żyjących w biedzie i zapomnieniu. Z kolei zwracając się do osób starszych, papież prosił ich, by zachowali nadzieję i otwartość serc.

Wzór ekumenizmu dla krajów bałtyckich

Dla samego papieża najbardziej wzruszającym momentem wizyty na Łotwie było, jak się wydaje, nabożeństwo ekumeniczne w protestanckiej katedrze św. Jana. Wspólna modlitwa ewangelików, katolików, prawosławnych, metodystów, baptystów i anglikanów to na Łotwie nie tylko jednorazowe spotkanie na potrzeby tego wydarzenia – w ten sposób przedstawiciele różnych wyznań trwają wspólnie na modlitwie przy okazji wszystkich świąt narodowych. Dialog i współpraca chrześcijan, na których tak zależy Franciszkowi, budowanie mostów i wzajemnej przyjaźni, było z pewnością także ważną lekcją dla innych krajów bałtyckich.

Papież podkreślił, że Ewangelia, będąca siłą i nadzieją w czasach ucisku, jest również światłem w dzisiejszym codziennym zmaganiu z korupcją, egoizmem i przeciętnością

Ekumenizm łotewski potrafi być piękny także na co dzień. Nie da się go porównać jest z polskimi relacjami katolicko-protestanckimi. Wzajemne zaufanie i znajomość innych wyznań pozwala odnaleźć wolność w braterskiej modlitwie także zwykłym świeckim Łotyszom. Jednak bliższe krytyczne spojrzenie na tą współpracę nakazuje również uczciwie przyznać, że ma to także efekty uboczne w notorycznym utrzymaniu dyskryminowanej pozycji kobiet w Kościele. Łotewscy luteranie to jedyni chrześcijanie tego wyznania w Europie, którzy wyświęcali już kobiety na pastorów, lecz przestali to czynić kilka lat właśnie ze względu na zacieśnianie relacji z katolikami. Podczas spotkania z papieżem jedynym biskupem, który nie stanął przy ołtarzu była kobieta biskup protestancki.

Skarpetki dla papieża

Z łotewskiego punktu widzenia uwagę zwrócić należy także na wielomiesięczne przygotowania merytoryczne i techniczne do tej wizyty. Logistycznie nic nie zawiodło, mimo iż tego typu masowe spotkania w kilku miejscach stolicy to rzadkie wyznania dla tego kraju. A tu były one mocno skumulowane: spotkanie z przedstawicielami władz i korpusem dyplomatycznym w zamku prezydenckim, z osobami starszymi w katedrze św. Jakuba, z rodzinami przy Pomniku Wolności i spotkanie ekumeniczne w katedrze św. Jana oraz przelot helikopterem na mszę w sanktuarium w Agłonie i wylot helikoptem do Estonii.

W okresie przygotowawczym duże znaczenie miała kilku miesięczna praca grupy kobiet i mężczyzn świeckich i duchownych, pokazująca Łotyszom w przystępny sposób nauczanie papieża. Odbywały się spotkania związane z tłumaczeniem na język łotewski książki kard. Jorge Maria Bergoglio „Zepsucie i grzech” poświęconej korupcji (szczególnie to istotne w roku wyborów parlamentarnych), audycje radiowe dogłębnie analizujące dokumenty takie jak „Laudato si’”, „Amoris laetitia” czy „Evangelii gaudium” (również przetłumaczone na język łotewski). Nagrano świetne kilkuminutowe filmiki z wypowiedziami lokalnych ekspertów na tematy ważne dla papieża takie jak pokój, sprawiedliwość społeczna, miłosierdzie, ekologia, seksualność i rodzina. Wydaje się, że te niezwykłe wysiłki świetnego merytorycznie łotewskiego Radia Maryja (z jego dyrektorem Piotrem Skudrą), zespołu mediów społecznościowych (prowadzonego przez jezuitę Jana Melnikowa) czy – świetnej w organizacji prac medialnych przed wizytą i w trakcie wizyty redaktorki naczelnej „Posłańca Katolickiego” – Ingridy Lisenkovej przyniosą długotrwałe efekty, do których wierni będą mogli powracać.

Papież otrzymał replikę kompletu do gry w szachy łotewskiego księdza Stanisława Szczurzana, zesłanego na Sybir w czasie wojny. W istocie był to ukryty ołtarz z naczyniami liturgicznymi

Z kolei przepięknym pomysłem i niezwykłą gościnnością odznaczył się zespół prowadzony przez ks. Ryszarda Rasnacisa, ks. Andrzeja Kravalisa i dyrektor domu św. Rodziny Inese Švekle. Na dwa prezenty warto zwrócić szczególną uwagę. Po pierwsze, odbył się konkurs na skarpetki robione na drutach (bardzo tradycyjny wśród Łotyszy prezent) dla Franciszka. Papież otrzymał wybrane skarpetki, zaś pozostałe zostały wysłane na Krym dla osób potrzebujących pomocy.

Innym, bardzo symbolicznym prezentem była ofiarowana Franciszkowi replika kompletu figur do gry w szachy łotewskiego księdza Stanisława Szczurzana, zesłanego na Sybir w czasie wojny. Wiadomo, że odprawianie Mszy w gułagu było ściśle zakazane, a wszelkie zgromadzenia wzbudzały natychmiast podejrzliwość strażników. Jednak rozgrywki szachowe wydawały się bezpieczne. W gruncie rzeczy jednak szachownica ks. Szczurzana była ukrytym ołtarzem z naczyniami do odprawiania Mszy świętej (wprawne oko zauważyłoby, że tak niewielki wystrugany komplecik nie zawierał pełnego kompletu figur). Do przeistoczenia używano okruchów chleba i wywaru z kilku cudem zdobywanych rodzynek. Prezent ten szczególnie mocno wiązał się z papieskim przesłaniem o wolności budowanej na Łotwie dzięki ofiarom poprzednich pokoleń.

Warto też zwrócić uwagę na intensywne zaangażowanie ekumenicznego grona ekspertów analizujących wizytę – Inese Runce, Agity Misane czy Otta Ozola. Bez ich analiz z pewnością to wydarzenie nie otrzymałoby odpowiedniej uwagi w mediach świeckich.

Niewykorzystany potencjał

Jeśli już szukać dziury w całym, to – pozwalając sobie na pewną dozę subiektywnej oceny – pewien niedosyt podczas wizyty papieża na Łotwie pozostawił brak zwrócenia uwagi na kwestie ekologii integralnej, tak przecież aktualnie ważnej dla Kościoła. Oczywiście, wizyta odbyła się z okazji stulecia niepodległości i miała także doraźne geopolityczne znaczenie dla tak małego kraju. Jednak pomiędzy chwilowym patriotycznym uniesieniem a duchowym przesłaniem zbawienia mogło się znaleźć jeszcze miejsce na nawiązanie do sytuacji naszego wspólnego planetarnego domu i wyzwań, jakie przed nami stoją w antropocenie.

Ekumenizm łotewski potrafi być piękny także na co dzień

Aspekt ten mógł być tym bardziej dobitnie podkreślony, gdyż kilka miesięcy przed wizytą Franciszka świetną pracę edukacyjną w projekcie lokalnego Caritasu wykonał w tym zakresie o. Stanisław Jaromi OFMConv w spotkaniach zarówno z duchownymi, jak i ze świeckimi.

W tak niezwykle istotnym momencie naszej ziemskiej historii wołanie o radykalną troskę o nasz wspólny dom nie powinno nigdy cichnąć. Zwłaszcza w kraju, który potocznie nazywa się najbardziej zielonym w Europie – choć jednak mentalność rozrzutnego władcy, a nie roztropnego zarządcy zasobów naturalnych, jest i tutaj poważnym problemem.

Mosty między pokoleniami i wyznaniami

Na koniec pozostawiłam informację o Mszy świętej w sanktuarium w Agłonie. Eucharystia w najbardziej katolickiej części Łotwy – Łatgalii (z największym odsetkiem mniejszości polskiej) – przypominała w dużej mierze nasze częstochowskie spotkania z papieżem.

Autokary z wiernymi ze wszystkich parafii w kraju zjechały się, by jeszcze raz wysłuchać przesłania Franciszka. Podkreślał on, że zadaniem ucznia Jezusa jest pozostawanie otwartym na innych ludzi – takich, jacy do nas przychodzą czy jakimi ich zastajemy. Dogmatyzm religijny, właściwy czasem mniejszościom wyznaniowym, nie przybliża nas ani do ludzi, ani do Boga. Rolą każdego chrześcijanina jest zatem wychodzenie poza własny, dobrze znany świat oraz poszukiwanie ludzi cierpiących i samotnych, którym możemy ulżyć bez ich osądzania.

Na koniec papież życzył otwartości, wiary oraz kreatywnej energii bardzo utalentowanemu narodowi łotewskiemu. Sam z kolei odnalazł na ziemi łotewskiej, jak się wydawało, nadzieję do budowania mostów pomiędzy pokoleniami i wyznaniami.