Kościół, który się odnawia, to także Kościół, który pokutuje, rozważa swoje błędy, słabości i zaniedbania. Pod tym względem Jan Paweł II dokonał wydarzenia przełomowego – doprowadził do bezprecedensowego rachunku sumienia Kościoła w roku 2000.

Odnowa Kościoła w duchu Vaticanum II jest zadaniem na miarę pokoleń. […] Szczególnym znakiem czasu jest dzisiaj wzrastająca potrzeba przynależności do jakiejś wspólnoty. Zwłaszcza w wielkim mieście człowiek często czuje się dotkliwie samotny i jakby pozbawiony możliwości aktywnego współtworzenia życia społecznego, jakby przymuszony do bierności. Wejście do autentycznej wspólnoty pomaga mu przełamać te braki i odnaleźć siebie poprzez głębsze bycie z innymi i dla innych.

Również Kościół polski wzbogacił się o wiele nowych wspólnot. Z pewnością mogłoby ich być więcej, ale już teraz – dzięki duchowi, jaki w nich panuje, a także dzięki ich różnorodności – wspólnoty te kształtują nowy styl bycia katolikiem i nowy styl odpowiedzialności za Kościół i za wiarę: styl, który cechuje radość wiary, czynny udział w życiu Kościoła, zaangażowanie apostolskie oraz głębsza wrażliwość charytatywna.

Można jednak zaryzykować twierdzenie, że dopóki ten nowy styl bycia członkiem Kościoła nie zstąpi do parafii (możliwie do każdej parafii), tak długo większość wiernych nawet go nie zauważy. Mimo wszystkich wielkich osiągnięć, jakie tu wymieniłem, sądzę, że Kościołowi polskiemu potrzeba odnowy, odnowy na miarę zbliżającego się trzeciego tysiąclecia wiary chrześcijańskiej. Klucz do tej odnowy leży zapewne w kształtowaniu nowego stylu bycia katolikiem. Wszystko, co dobre, starajmy się zachować, ale zarazem szukajmy tego, co lepsze i głębsze.

Jan Paweł II, Olsztyn, 6 czerwca 1991

„Tylko wrogowie Kościoła uważają, że powinien się on nie zmieniać” – stwierdził kiedyś wybitny teolog, jezuita Henri de Lubac. Jan Paweł II współpracował z nim podczas II Soboru Watykańskiego, cenił go, a pod koniec jego życia powołał do grona kardynałów. Sam papież, wedle definicji francuskiego jezuity, do wrogów Kościoła z pewnością się nie zaliczał, ponieważ uważał, że Kościół powinien się zmieniać.

Młodego biskupa Wojtyłę zachwyciło soborowe odczytywanie znaków czasu i poszukiwanie nowego języka do wyrażenia starych prawd, a przez to wydobywanie skarbów Kościoła z ukrycia, w którym niepotrzebnie się znalazły

Arcybiskup Karol Wojtyła należał do grona młodszych uczestników Vaticanum II, ale i tak wywarł wpływ na prace soboru, zwłaszcza na Konstytucję duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym. Ważniejszy wydaje się jednak wpływ, który sobór wywarł na niego. Prace soborowe były dla Wojtyły impulsem do intensywnej pracy nad odnową Kościoła. Odczuwał wobec soboru swoisty dług wdzięczności – i jako biskup, i jako papież.

Jako Jan Paweł II związał swój pontyfikat z tym soborem od samego początku do samego końca; od przemówienia do kardynałów-elektorów na zakończenie konklawe, 17 października 1978 roku – „Czyż bowiem ten powszechny sobór nie jest kamieniem milowym, wydarzeniem najwyższej wagi w historii Kościoła?”, aż po papieski testament – „długo jeszcze dane będzie nowym pokoleniom czerpać z tych bogactw, jakimi ten sobór XX wieku nas obdarował”. Pisał, że sobór „miał w sobie coś z Pięćdziesiątnicy”, był „wielkim „seminarium Ducha Świętego”.

Tym, co zachwyciło młodego polskiego biskupa w soborze, wydaje się odczytywanie znaków czasu i poszukiwanie nowego języka do wyrażenia starych prawd, a przez to wydobywanie skarbów Kościoła z ukrycia, w którym niepotrzebnie się znalazły. Unikalność II Soboru Watykańskiego widział w specyficznym stylu podchodzenia do problemów Kościoła i do świata.

Już jako papież tak to opisał: „Sobór Watykański II różni się od poprzednich soborów swoim stylem. Nie jest to styl defensywny. Ani razu nie padają w dokumentach soborowych słowa: anathema sit [niech będzie wyklęty]. Jest to styl ekumeniczny, wielkie otwarcie na dialog”. Uznawał, że „ten styl i ten duch pozostanie, również w przyszłości, istotną prawdą o soborze”. Ilekroć mówił o odnowie Kościoła, tylekroć przywoływał Vaticanum II.

Kościół, który się odnawia, to także Kościół, który pokutuje, rozważa swoje błędy, słabości i zaniedbania. Pod tym względem Jan Paweł II dokonał wydarzenia przełomowego – doprowadził do bezprecedensowego rachunku sumienia Kościoła w jubileuszowym roku 2000. Była to idea zupełnie nowatorska, ale jakże głęboko ewangeliczna. Poruszające nabożeństwo pokutne w Bazylice św. Piotra najlepiej tego dowodziło. Jak pisał w „Więzi” Cezary Gawryś: „nie była to jakaś oschła deklaracja wobec świata, nie było to wypowiedzenie werdyktu wszechwiedzącej instancji rozróżniającego między winą i niewinnością Kościoła, lecz akt autentycznie religijny, dokonany na klęczkach, przed wizerunkiem Ukrzyżowanego, akt skruchy, wyznania win i prośba o przebaczenie, skierowana do Najświętszego Boga i do wszystkich ludzi”.

„Kościołowi polskiemu potrzeba odnowy” – mówił o tym wielokrotnie Jan Paweł II. Każdy z członków tego Kościoła powinien ją zacząć od samego siebie. Zacząć, ale nie skończyć

Katalog win nie pozostawiał wątpliwości: zaprzeczanie wyznawanej wierze i świętej Ewangelii, posługiwanie się w imię wiary i moralności metodami nieewangelicznymi, praktyka nietolerancji, grzechy rozrywające jedność Ciała Chrystusa i raniące braterską miłość, wzajemne potępianie się i zwalczanie chrześcijan, cierpienia zadawane Żydom, pycha, nienawiść, żądza panowania nad innymi, niechęć do wyznawców innych religii, do słabszych grup społecznych, takich jak imigranci i Cyganie, sprzeniewierzanie się Ewangelii, uleganie logice przemocy, gwałcenie praw ludów i narodów, pogarda dla innych kultur i tradycji religijnych, poniżanie i dyskryminowanie kobiet, dawanie biernego przyzwolenia złu, spychanie innych na margines, poza nawias społeczeństwa, dyskryminacja z powodu różnic rasowych albo etnicznych, stosowanie przemocy wobec niepełnoletnich, zabijanie dzieci w łonie matki.

Był to wykaz długi, ale nie przygnębiający, bo przecież w logice wiary przyznanie się do winy – inaczej niż w logice polityki – to przejaw nie słabości i powód do dymisji, lecz wyraz szczerej woli odnowy, prośba o Boże przebaczenie i wsparcie, oczyszczenie pamięci, szansa nowego początku. Papież, używając metafory, powiedział, że grzechy oszpecają oblicze Kościoła – wyznanie win natomiast ponownie odsłania jego piękną twarz.

„Polski rachunek sumienia z Jana Pawła II”

Zbigniew Nosowski, „Polski rachunek sumienia z Jana Pawła II”, Centrum Myśli Jana Pawła II, Warszawa 2010

Kościół, który się odnawia, to także Kościół, który umie rozpoznawać, czytać i reagować na znaki czasu – sygnały, które Bóg daje ludziom poprzez historię, współczesne wydarzenia i przemiany kulturowe. W czasach przełomowych dość łatwo jest również ludziom Kościoła zagubić się w sprawach bieżących. Tak chyba stało się też z Kościołem katolickim w wolnej Polsce po roku 1989. Nie potrafił on wypracować (a cóż dopiero wcielić w życie) dalekosiężnego programu działania, choć wyraźne stało się, że zwykła kontynuacja dotychczasowych form duszpasterstwa nie wystarcza. Nie czytał znaków czasu, lecz raczej chaotycznie reagował na zmieniające się sytuacje.

Również „Kościołowi polskiemu potrzeba odnowy” – mówił o tym wielokrotnie Jan Paweł II. Każdy z członków tego Kościoła powinien ją zacząć od samego siebie. Zacząć, ale nie skończyć. Kościół bowiem to nie tylko zbiór jednostek, lecz także wspólnota wspólnot. Odnowa wspólnot wymaga wspólnotowego wysiłku. Kościołowi potrzeba odnowy – czyli także naszym grupom, parafiom, ruchom, stowarzyszeniom, diecezjom, episkopatowi.

Potrzeba „nowego stylu bycia katolikiem”, o którym mówił Jan Paweł II w Olsztynie w początkach polskiej wolności, wiążąc go z większą wspólnotowością Kościoła. Potrzeba gotowości do pokuty i otwartości na znaki naszych czasów. Potrzeba umiejętności mądrego reagowania na krytykę Kościoła, tak aby – zgodnie z radą papieża, dwukrotnie powtarzaną w orędziach do polskich biskupów podczas pielgrzymek do wolnej Polski – „akceptować to, co w każdej krytyce może być słuszne. A co do reszty: jest rzeczą jasną, iż Chrystus zawsze będzie «znakiem sprzeciwu»”. Potrzeba przejęcia się nareszcie tym, co Jan Paweł II tuż po wyborze na Stolicę Piotrową określił jako jeden ze swych pierwszych obowiązków: „jak najpilniejsze przyspieszanie wprowadzenia w życie dekretów i norm kierunkowych […] soboru”.

PYTANIA

„Tylko wrogowie Kościoła pragną, aby on się nie zmieniał” – mówił kard. Henri de Lubac. Kim jestem w świetle tych słów?

Jak się ma Kościół zmieniać? Jan Paweł II wskazywał na realizację II Soboru Watykańskiego jako wielkie zadanie. Co wiem na temat tego soboru? Czy znam jego dokumenty, wizję Kościoła, którą przedstawił? Czy orientuję się we współczesnych sporach o interpretację soboru?

Komu wolę robić rachunek sumienia: sobie czy bliźnim?

PROPOZYCJE

Gotowość do ciągłej odnowy powinna dotyczyć także Waszej wspólnoty, Waszego ruchu czy stowarzyszenia. Zastanówcie się nad własnymi tradycjami i zwyczajami. Czy potraficie przekonująco uzasadnić, dlaczego są właśnie takie? Niech dyskusję zaczną osoby, które mają w grupie opinię wiecznie niezadowolonych malkontentów. Może to właśnie one wskazują na coś, co trzeba zmienić? Czy wierność założycielowi Waszego ruchu nie wymaga dzisiaj przeprowadzenia zmian?

Zróbcie wspólnotowy rachunek sumienia. Chodzi nie o wyznawanie przed innymi osobistych grzechów, lecz o diagnozę, co się Wam – jako wspólnocie – udało, a co nie zostało przez Was dokonane. Przypomnijcie sobie pierwotne założenia Waszej wspólnoty i oceńcie ich realizację.

Przypomnijcie sobie też osoby, które kiedyś odeszły ze wspólnoty, ponieważ z czymś się nie zgadzały. Przeanalizujcie jeszcze raz, na spokojnie, sytuacje tych rozstań. Może w uwagach krytycznych tych osób było ziarno prawdy? Czy możecie dzisiaj ponownie nawiązać z nimi kontakt? Jeśli jest to możliwe, spróbujcie się z nimi spotkać i podjąć wspólne działania.

„Znaki czasu” to pojęcie bardzo ciekawe, ale niejednoznaczne. Podyskutujcie zatem nad tym, czy potraficie odczytywać znaki, które w naszych czasach daje Bóg swemu Kościołowi. Na pewno pojawią się wśród Was różnice zdań. Całe szczęście, nikt z Waszej wspólnoty nie jest członkiem Urzędu Nauczycielskiego Kościoła…

Parafia to najlepsza wizytówka Kościoła. Kościół, który się odnawia, to zwłaszcza parafia zaczynająca żyć nowym życiem. Zastanówcie się nad tym, jak jest w Waszej parafii. Czy można w niej coś zmienić na lepsze? Przede wszystkim, czy istnieje w niej gotowość do podjęcia wysiłku odnowy, zwłaszcza po stronie księdza proboszcza. Jeśli istnieje, to z ustaleniem programu nowych zadań nie powinno być problemów.

Tekst pochodzi z książki Zbigniewa Nosowskiego „Polski rachunek sumienia z Jana Pawła II” wydanej przez Centrum Myśli Jana Pawła II (Warszawa 2010)

Centrum Myśli Jana Pawła II