Wiemy, że jako Kościół mamy w rękach skarb, którym jest teologia miłości, małżeństwa, życia erotycznego. Mamy jednak potężny problem, żeby to w sposób wiarygodny przekazywać i o tym mówić, bo sami staliśmy się antyświadectwem. Nie wolno udawać, że tego nie ma – mówi abp Grzegorz Ryś.

W Rzymie trwa Synod Biskupów poświęcony młodzieży. Jednym z delegatów episkopatu Polski jest abp Grzegorz Ryś, metropolita łódzki.

W rozmowie z Radiem Watykańskim arcybiskup zwracał uwagę, że przy całej różnorodności współczesnej młodzieży, występują też punkty wspólne dla wszystkich, jak na przykład rodzina, która dla zdecydowanej większości młodych zawsze okazuje się najważniejsza. Jak podkreślił, trzeba sobie uświadomić, co dla młodzieży jest ważne, to bowiem wskaże miejsca, w których można ją spotkać.

Zdaniem metropolity Łodzi ten synod uświadamia nam, co młodzi mogą zrobić w Kościele. – Trzeba o tym pamiętać, bo w niektórych rzeczach, jak na przykład w ewangelizacji swych rówieśników, młodzi są niezastąpieni. Przykład 23-letniego Franciszka z Asyżu pokazuje też, że niektóre zmiany w Kościele są w stanie przeprowadzić tylko ludzie młodzi. Starszym brak już otwartości i odrobiny szaleństwa, która jest do tego niezbędna – przypomina abp Ryś.

Metropolita łódzki podzielił się myślami, które chce przedstawić w Auli Synodalnej. – Tak naprawdę potrzebujemy tylko dwóch rzeczy. To znaczy kerygmatu i zaprzyjaźnienia się z młodymi. To zaprzyjaźnienie jest teraz trudne, bo po całej tej serii skandali jesteśmy mało wiarygodni, kiedy mówimy o przyjaźni. Wielu z nas się „zaprzyjaźniło” z młodymi, tak, że „niech Pan Bóg broni”. Na synodzie bardzo otwartym tekstem się o tym mówi – zauważył.

– Wszyscy jesteśmy przekonani, że nie ma piękniejszego rozumienia miłości, także w wymiarze erotycznym, niż to, które podpowiada Ewangelia i to, co bardzo pięknie papież nazwał teologią ciała. Ale sami staliśmy się antyświadectwem. Jeśli dziś świat mówi, że seks jest obszarem potrzeb, a nie wyrazem daru osoby z siebie i ma sens z racji na miłość, to te wszystkie przypadki nadużyć pokazują, że sami redukujemy seks do potrzeby i jeszcze ją realizujemy w sposób obrzydliwy i przestępczy – powiedział abp Ryś. – To jest punkt wyjścia. Wiemy, że mamy w rękach skarb, którym jest teologia miłości, małżeństwa, życia erotycznego, a mamy potężny problem, żeby to w sposób wiarygodny przekazywać i o tym mówić, bo sami staliśmy się antyświadectwem, zderzyliśmy się z własnym grzechem, z własną słabością. Nie wolno udawać, że tego nie ma, nie wolno tworzyć mitów, bo mit zwłaszcza w relacjach z młodymi jest katastrofalny – dodał.

KAI, DJ