„Błyskotliwy” felietonista prawicy Stanisław Michalkiewicz z uśmiechem na ustach bezmyślnie dołożył cierpień osobie, która od lat musi zmagać się z traumą wykorzystywania seksualnego.

Kilka dni temu Stanisław Michalkiewicz umieścił na YouTubie wideo-felieton, w którym komentował wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu nakazujący zgromadzeniu chrystusowców wypłacenie ofierze księdza pedofila milionowe odszkodowanie i dożywotnią rentę.

Michalkiewicz nie ograniczył się do nazwania sądowego orzeczenia „kuriozalnym” i mówienia o „zidioceniu niezawisłych sądów”. – Dostać milion złotych za molestowanie, że tam ktoś kiedyś wsadził rękę pod spódniczkę, no któż by nie chciał? Wiele pań za mniejsze pieniądze spódniczki podciąga – mówił szyderczo do kamery. – Miliona złotych to taka panienka jedna z drugą przez całe życie może nie zarobić, a tutaj za jednego sztosa. No to żadne ku*wy nie są tak wysoko wynagradzane na całym świecie, a cóż do tego nasz biedny kraj – dodawał.

Prawicowy publicysta zapewne nawet nie czytał reportażu Justyny Kopińskiej w „Dużym Formacie” (według Michalkiewicza „Gazeta Wyborcza” to „żydowska gazeta”). Może, gdyby czytał, bezlitośnie nie zadrwiłby z osoby, która w wieku 13 lat była więziona, dręczona i wielokrotnie gwałcona przez duchownego, nie zbanalizowałby zbrodni księdza ze zgromadzenia chrystusowców, nie sprowadziłby okrutnego przestępstwa do „niewinnego molestowania” (to i tak oksymoron – każde molestowanie jest niedopuszczalne). Ignorancja to jednak żadne usprawiedliwienie. Słów wypowiedzianych nie można cofnąć. Przywołane uwagi są nie tylko skandaliczne i oburzające, ale mówiąc językiem teologicznym – wołają o pomstę do nieba.

„Błyskotliwy” felietonista prawicy udowodnił, że brak mu wiedzy, kultury osobistej, ale także zwykłej ludzkiej empatii. Michalkiewicz z uśmiechem na ustach bezmyślnie dołożył cierpień dorosłej kobiecie, która od lat musi zmagać się z traumą wykorzystywania seksualnego (teraz ona – i słusznie – zapowiedziała pozew sądowy o zniesławienie). „Który skrzywdziłeś człowieka prostego / śmiechem nad krzywdą jego wybuchając, / Gromadę błaznów koło siebie mając / na pomieszanie dobrego i złego” – trudno mi nie przywołać wersów słynnego utworu Czesława Miłosza. Niestety wciąż pozostają one aktualne.

Uwagi Michalkiewicza są nie tylko skandaliczne i oburzające, ale mówiąc językiem teologicznym – wołają o pomstę do nieba

Choć słowa Michalkiewicza są poniżej wszelkiego poziomu krytyki i spotkały się z niemal powszechnym potępieniem, to wciąż pozostaje on popularnym autorem w kręgach prawicy i kościelnego konserwatyzmu. Znany dodatkowo z antysemickich poglądów felietonista stale współpracuje z Radiem Maryja (ostatni raz gościł na antenie 3 października), jego książki zaś przyciągają spore grono odbiorców. A przecież już dawno temu powinien zostać zmarginalizowany.

Wypowiedź Michalkiewicza miała zresztą – w jego mniemaniu – bronić Kościoła. Według niego bowiem trwają obecnie kampania antyklerykalna i walka z chrześcijaństwem. To nietrafiona diagnoza, która przedstawia rzeczywistość w krzywym zwierciadle. Kościołowi nie szkodzi głośne mówienie ofiar o krzywdach, których doświadczyły ze strony księży i przedstawicieli kościelnych struktur, ani domaganie się odszkodowań. Jak powtarzają papież Franciszek i kilku biskupów: „Głos ofiar nadużyć seksualnych jest głosem Chrystusa”, który niestety wciąż musi wołać na puszczy. To także Jego wyśmiał i poniżył prawicowy publicysta w swoim nieludzkim felietonie.