Film „Kler” już się przysłużył polskiemu Kościołowi. Może stworzyć masę krytyczną, która zmieni podejście episkopatu do ofiar – mówi dla Gazeta.pl Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny kwartalnika „Więź”.

Zbigniew Nosowski, redaktor naczelny kwartalnika „Więź”, udzielił wywiadu Jackowi Gądkowi z portalu Gazeta.pl. Rozmowa dotyczyła wyroku sądu apelacyjnego potwierdzającego karę sowitego odszkodowania, jakie zgromadzenie chrystusowców ma zapłacić ofierze przestępstw seksualnych, oraz efektu popularności filmu „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. 

Zapowiedź złożenia przez chrystusowców skargi do Sądu Najwyższego Nosowski nazywa „kolejnym poważnym błędem tego zgromadzenia”. – Świadczy ona o tym, że chrystusowcy nadal konsekwentnie patrzą na tę sprawę wyłącznie z punktu widzenia „interesu” instytucji, a nie z perspektywy moralnej. Dla mnie najbardziej bulwersujące jest to, że zakon od lat gotów jest wydawać pieniądze na adwokata, ale nie na zadośćuczynienie dla ofiary. To świadczy o tym, co jest dla nich ważne – mówi Nosowski.

Sprawę nadużyć seksualnych zakonnika publicysta komentował zaraz po jej wybuchu. Pisał wtedy jednoznacznie: „czas pomyśleć o pokucie zgromadzenia”. Teraz, po roku, w Gazeta.pl mówi: – Wszystko, co robili w tej sprawie przełożeni w tym zgromadzeniu, jest godne potępienia. Od początku do końca. To, co robili w tej sprawie chrystusowcy, nie jest Chrystusowe. Jest skandaliczne.

Zdaniem Nosowskiego Kościół powinien zajmować się ofiarami przestępstw, a nie tylko źle pojętym dobrem instytucji albo jej PR-em. Nie powinien jednak zajmować się ofiarami „tylko dla PR-u”. – Kościół nie może robić czegoś tylko dla PR-u, dla poprawy wizerunku instytucji pogrążonej w kryzysie. A czasami tak właśnie bywa. Tymczasem tu chodzi o samą tożsamość Kościoła. Bardzo trafnie mówił o tym bp Piotr Libera podczas nabożeństwa pokutnego w Krakowie w czerwcu 2014 r.: „Wykorzystywanie i zaniedbywanie dzieci nas dotyczy! Wyznajemy to nie po to tylko, żeby odzyskać mityczną wiarygodność Kościoła. Nie po to, żeby zrobić unik przed kolejnym ciosem. Czynimy to, bo tak trzeba!” – przypomina naczelny „Więzi”.

Na pytanie dziennikarza, czy to byłaby przesadna wspaniałomyślność, gdyby polski Kościół przyjął zasadę: płacimy odszkodowania za czyny pedofilskie duchownych, Nosowski odpowiada: – To jest rozwiązanie, które zastosowano w innych krajach, więc prawdopodobnie i w Polsce stanie się ono kiedyś faktem. Teraz jednak nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić – tak duża jest aktualnie w naszym Kościele niechęć do płacenia odszkodowań.

Nosowski zauważa, że na film „Kler” biskupi reagują mądrzej, niż przypuszczano. – Nie komentowali go w komunikacie ze swoich obrad. Kilka dni temu bp Andrzej Czaja opowiedział, że poszedł do kina na „Kler” z nastawieniem, by usłyszeć, co Bóg chce mu przez ten film powiedzieć. I poruszyła go scena, w której dorosły mężczyzna – ofiara pedofilii sprzed 30 lat – siedzi przed bezduszną kościelną komisją, która go przekonuje, aby się zastanowił, czy chce szargać dobre imię księdza. Ofiara coraz bardziej kuli się w sobie i w końcu wychodzi, pytając „co wy robicie?”. Dla biskupa to była najbardziej przejmująca scena, przez którą Bóg zadał mu pytanie: „Co wy robicie?”. Nie sądzę, aby Wojciech Smarzowski przypuszczał, że zostanie uznany przez biskupa za narzędzie w rękach Boga – mówi publicysta.

– Nawet wiele osób o mocno konserwatywnych przekonaniach dostrzega walory filmu. Martwią mnie za to wywiady Wojciecha Smarzowskiego, które są beznadziejnie głupie – dodaje naczelny „Więzi”.

JH