Polska ma misję do spełnienia. Wynika ona z głębokiego zakorzenienia Polski w chrześcijaństwie łacińskim oraz z położenia na styku Wschodu i Zachodu Europy. Polska jest bramą. A jej kultura jest arystokratyczna, imponuje pod względem godnościowym – mówi prof. Andrzej Nowak.

Sebastian Duda: Jak rozumie Pan pontyfikat Jana Pawła II?

Andrzej Nowak: Jest w nim bardzo silny aspekt mesjanistyczny czy misjonistyczny, używając rozróżnienia Walickiego. Polska ma pewną misję do spełnienia. Taki wątek można zauważyć w Jana Pawła II rozumieniu polskości. Ta misja Polski wynika z jej głębokiego zakorzenienia w chrześcijaństwie łacińskim oraz z położenia na styku Wschodu i Zachodu Europy. Polska „powinna być bramą Chrystusową” – pisał to Wojtyła w liście do Kotlarczyka już na jesieni 1939 roku. „Naród upadł jak Izrael, bo nie poznał ideału mesjańskiego, ideału swojego, który był już podniesiony jako żagiew – ale nie urzeczywistniony!” – to pisał Karol Wojtyła po klęsce wrześniowej. I próbował potem, w całym swoim życiu, tę żagiew podnieść i nieść.

Czy wierzy Pan w wieczną polskość?

– Wierzę w wieczną polskość jako pewien ideał, który warto mieć przed oczami, żeby dobrze służyć Polsce rozumianej jako łańcuch pokoleń, który zaczyna się trzydzieści parę pokoleń przede mną – czyli nie jest wieczny, bo trzydzieści parę to liczba skończona i bardzo niewielka. Chciałbym jednak. żeby jak najwięcej tych ogniw było dalej, po moim. Zatem nie wierzę w wieczną polskość w sensie dosłownym. Wierzę w pewien ideał bardzo długiego trwania, któremu chcę służyć – trwania bogatego kulturowo i duchowo, mającego z tego tytułu należne miejsce w szerszej wspólnocie ludzkiej.

Czy można wyobrazić sobie Polskę bez chrześcijaństwa?

– Skoro przez tysiąc lat chrześcijaństwo było niezbywalnym elementem polskości, to trudno wyobrazić ją sobie bez niego. Czy w następnym tysiącleciu ktoś stworzy polskość bez chrześcijaństwa – tego nie wiem. Nie umiem sobie tego wyobrazić. Co wcale nie znaczy, że Polakiem nie może być niechrześcijanin. Oczywiście, że może. Jednak każdy z tych Polaków niechrześcijan szanował chrześcijaństwo, uznawał je za część polskiej tożsamości. Nawet jeżeli jej nie przyjmował, to rozumiał, że jest ona niezbywalną częścią polskości.

A jak chce Pan realizować republikańską tradycję wolnościową w obecnych warunkach i czasach?

– Trzeba o niej przypominać. I zarazem z wzajemnym szacunkiem rozpoznawać inne tradycje polskości – ale zgadzając się, że istnieje w polskiej tożsamości kilka elementów, których wyrzucić się nie da. Dla mnie tymi konstytutywnymi elementami polskości są właśnie chrześcijaństwo oraz republikańska wolność.

Namawiam tych, którzy wyobrażają sobie Polskę bez nich, by przynajmniej nie czynili z wyrzeczenia się republikańskiej wolności i chrześcijaństwa warunku swoich wizji nowoczesnej Polski. Nie mam prawa wypowiadać się na temat narodowej samoidentyfikacji takich osób, jeśli jednak odrzucają chrześcijaństwo i republikańską wolność – to na pewno nie mieszczą się w mojej definicji polskości. Ta obejmuje bowiem wyłącznie tych, którzy szanują ważne elementy polskiej tradycji – nawet jeżeli się z nimi nie zgadzają czy z nimi polemizują.

Skoro przez tysiąc lat chrześcijaństwo było niezbywalnym elementem polskości, to trudno wyobrazić ją sobie bez niego

Nie każdy musi być katolikiem czy chrześcijaninem, ale każdy Polak powinien rozumieć, że chrześcijaństwo to bardzo ważny element polskości. A wolność polityczna, sejmik, obywatel – to pojęcia, które nie powstały w roku 1989. Nie Tadeusz Mazowiecki – przy całym moim dla niego szacunku – wprowadził je do polskiej kultury politycznej. One w niej istniały co najmniej od czasów mistrza Wincentego.

A nie jest to, jak twierdzą niektórzy, zagrożenie dla modernizacji?

– To nie „niektórzy” stwierdzą, że odrzucają sens samorządu, a także troski o niepodległość. Wiadomo, że dużą część dzisiejszego dyskursu modernizacyjnego stanowi przekonanie, iż narody albo już odeszły w przeszłość, albo powinny tam odejść niebawem. Dla mnie w takim stanowisku ujawnia się pokusa, o której mówił św. Augustyn – budowania globalnej wspólnoty, społeczeństwa, w którym wyznaje się dokładnie te same wartości, dyktowane przez obecnie dominującą elitę. Wedle wielu miałby to być zestaw kulturowych wzorców, który można dziś odczytać z „Guardiana” bądź „New York Times’a”. To wielkie zagrożenie. Lepiej funkcjonować w świecie, który jest podzielony na różne kultury i cywilizacje, w którym nie ma absolutnej dominacji jednego modelu.

A moim zdaniem Polska w swoim dorobku duchowym, kulturowym, materialnym i cywilizacyjnym stanowi bardzo ciekawą i oryginalną część wspólnoty ludzkiej, której nie da się zredukować do żadnej innej. Jeżeli pozbawimy ją tej swoistości, czegoś istotnego zabraknie.

Andrzej Nowak – ur. 1960. Historyk, sowietolog, profesor zwyczajny Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Instytutu Historii PAN. Założyciel i od 1995 do 2012 r. redaktor naczelny dwumiesięcznika „Arcana”. Od 2016 r. członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. Laureat licznych nagród, odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Wydał m.in.: „Uległość czy niepodległość”; „Pierwsza zdrada Zachodu. Zapomniany appeasement: 1920”; „Dzieje Polski t. I–III”. Mieszka w Krakowie.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, jesień 2018.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!

„Więź”, jesień 2018