Jeżeli sąd doszukał się zaniedbań ze strony chrystusowców, to nie dziwmy się, że są oni jako instytucja pociągnięci do odpowiedzialności finansowej – mówił w TVN24 ks. Józef Kloch, były rzecznik Konferencji Episkopatu Polski.

Ks. Józef Kloch był wczoraj gościem programu „Kropka nad i” Moniki Olejnik w TVN24. Rozmowa dotyczyła pedofilii w Kościele i filmu „Kler” Wojciecha Smarzowskiego.

Były rzecznik Konferencji Episkopatu Polski komentował wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, który podtrzymał wcześniejszy wyrok nakazujący zakonowi chrystusowców wypłacenie zadośćuczynienia i dożywotnej renty ofierze księdza pedofila, który należał do zgromadzenia. – Jedynym moim zaskoczeniem było to, że w wyroku w ogóle nie występuje sprawca. Przede wszystkim to on powinien ponosić odpowiedzialność, bo jest przestępcą. To dla mnie niezrozumiałe, że w tej chwili nie ma on żadnych finansowych zobowiązań wobec tego, kogo skrzywdził – mówił ks. Kloch. Podkreślił jednak, że skoro sąd zasądził od chrystusowców zadośćuczynienie, „to znaczy, że struktura w tym zgromadzeniu nie jest bez winy”. Jeżeli sąd doszukał się zaniedbań ze strony instytucji, to nie dziwmy się, że jest ona również pociągana do odpowiedzialności finansowej – dodał.

Gość Moniki Olejnik zauważył, że statystycznie wśród duchownych nie występuje najwięcej przypadków pedofilii w porównaniu z innymi zawodami. – Ale to nie jest żadne usprawiedliwienie. Nawet jeden ksiądz pedofil, to byłoby za wielu – zaznaczył. Jak zauważył, kapłaństwo jest funkcją zaufania publicznego, której nie powinno się zestawiać z innymi zawodami. – Chcę podkreślić, że nie powinno być miejsca w Kościele w ogóle na takie czyny, ale one są. Struktury kościelne dostrzegają to i nie można powiedzieć – mówię o Polsce – że nie próbuje się problemu rozwiązać, że nie próbuje się w ogóle mówić o tym – ocenił były rzecznik episkopatu.

Duchowny przypomniał, że papież Franciszek zwołał na luty 2019 roku synod poświęcony problemowi pedofilii w Kościele, na który zaprosił przewodniczących episkopatów z całego świata. – Papież próbuje uświadomić wszystkim duchownym, a zwłaszcza biskupom, z jak poważną rzeczą się mierzą. Nie wolno ludzi skrzywdzonych lekceważyć, nie wolno ich zostawić samych, bez pomocy – tłumaczył.

Ks. Kloch powiedział również, że widział już „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. – Myślę, że jest to film bardzo, bardzo przytłaczający, bardzo smutny. Tylko o rzeczach negatywnych, w zasadzie bez nadziei. Takie było moje odczucie. Natomiast ludzie, którzy byli w kinie, a wypełnili je szczelnie, uważam, że podeszli do filmu poważnie – mówił. – Gdyby przejrzeć dokładnie scenariusz, to sądzę, że po prostu informacje, które ukazywały się na przestrzeni kilkunastu lat, zostały zebrane i w ten obraz wstawione. Tam są same negatywne postaci i dlatego ten film jest tak przygnębiający – dodał.

Zdaniem duchownego, „Kler” nie zaszkodzi w oczyszczeniu Kościoła. – Ani nie zakazywałbym wyświetlania go w jakimkolwiek kinie, bo to jest odwrotny skutek, ani nie oczekiwałbym od konferencji biskupów czy od rzecznika jakiegokolwiek oświadczenia. Myślę, że tego nie zrobią, bo to nie jest potrzebne – ocenił. Według ks. Klocha film Smarzowskiego pokazuje tylko „wycinek” z obrazu polskiego Kościoła. – Wycinek został potraktowany jako całość. Sam nie chciałbym być w takim Kościele, gdyby on taki był, jak w tym filmie – mówił. Jak stwierdził, w Kościele jest więcej dobra niż zła, a jednak „Kler” jest zbiorem sytuacji, które miały miejsce. – Ten film, co może być paradoksalne, może stanowić impuls do zastanowienia się. Jeżeli któryś z duchownych zobaczy siebie na ekranie i zmieni swoje życie, to będzie to dobry skutek – powiedział były rzecznik episkopatu.

DJ, TVN24