Odejście od praktyki obowiązkowego celibatu da się uzasadnić tym samym motywem, dla którego ją kiedyś wprowadzano. Chodzi o to, by Kościół lepiej pełnił swą misję – pisze ks. Alfred Marek Wierzbicki w „Gazecie Wyborczej”.

Tekst ks. Alfreda Wierzbickiego, filozofa, kierownika Katedry Etyki KUL, członka Laboratorium WIĘZI i poety, ukazał się 29 września w „Magazynie Świątecznym” „Gazety Wyborczej”.

Punktem wyjścia do refleksji nad Kościołem w Polsce jest dla lubelskiego duchownego premiera filmu „Kler”. Jak zauważa, obraz Wojciecha Smarzowskiego dla jednych jest aktem intelektualnej odwagi i moralnej uczciwości, dla innych – nieusprawiedliwionym atakiem na księży. „Nie odnajduję się w żadnej z tych narracji. Byłoby czymś fatalnym, gdyby film ten stał się sztandarem antyklerykalizmu, dzięki czemu klerykalizm stawałby się jeszcze silniejszy. Równie fatalny byłby unik przed szczerą refleksją nad moralną kondycją księży” – pisze. Zaznacza jednak, że nawet jeśli dzieło reżysera jest „przeczernioną hiperbolą”, to alkoholizm, pedofilia, chciwość, karierowiczostwo, nadużywanie władzy nie są czymś incydentalnym w strukturach Kościoła. „Trudno się oburzać, że budzą kpinę lub zgorszenie” – dodaje.

„Oczekiwanie, że «Kler» przemieni polskie duchowieństwo, jest naiwne. Ale chyba w znacznym stopniu wpłynie – już to się zresztą dzieje – na debatę publiczną” – pisze ks. Wierzbicki. „Smarzowski naruszył tabu, pokazał słabnącą wiarygodność Kościoła: nie z powodu przesłania Ewangelii, lecz wskutek jej braku w życiu wielu duchownych. Skandale różnego typu niszczą naszą wiarygodność” – podkreśla. „Księżom naprawdę potrzebny jest wstrząs” – dodaje filozof.

Kierownik Katedry Etyki KUL zaznacza, że istotną cechą klerykalizmu w Kościele, jednej z głównych przyczyn obecnego kryzysu wiarygodności, jest kierowanie się lojalnością środowiskową. Sprzyja on wówczas powolności, a czasem nawet obstrukcji w stosowaniu opcji „zero tolerancji” wobec pedofilii. „Papież Franciszek stale mówi, że to rak powodujący umieranie Kościoła, ale nad Wisłą wciąż za mało przejmujemy się tą diagnozą: nas to nie może dotyczyć i jakoś to będzie z naszym Kościołem. Zamiast odkrywać z przerażeniem zagrożenie wewnątrz struktur kościelnych, wrogów Kościoła ciągle widzimy na zewnątrz”.

Jak pisze filozof, nie można nie dostrzegać związków klerykalizmu z celibatem. „Nie sądzę, że zniesienie celibatu czy jego ograniczenie nastąpi szybko. Ciążenie tradycji jest ogromne. Celibat jest jednak za trudny dla wszystkich księży diecezjalnych. Może rodzić emocjonalną oschłość i urzędniczą wyższość, dystans do życia świeckich. Brak rodziny może być rekompensowany poszukiwaniem więzów stanowych, zamykaniem się w środowisku księżowskim, mówiącym własnym slangiem, żyjącym wyłącznie w swej towarzyskiej niszy. W przypadku patologicznych osobowości celibat staje się podłożem czynów pedofilskich” – pisze ks. Wierzbicki.

„Wprowadzenie obligatoryjnego celibatu dla wszystkich księży zakładało, że wszyscy duchowni są na wysokim poziomie życia duchowego. Tak nie jest. Księża są ulepieni z tej samej gliny co reszta ludzi i nie da się całej populacji zmieścić w najwyższych standardach. Wiadomo, że celibat wprowadzono w średniowieczu, aby usprawnić duszpasterstwo. Spełnił on wtedy pozytywną funkcję” – wyjaśnia duchowny.

Lubelski filozof stawia pytanie: czy czas celibatu nie minął? „Odejście od praktyki obowiązkowego celibatu da się uzasadnić tym samym motywem, dla którego ją kiedyś wprowadzano. Chodzi o to, by Kościół lepiej pełnił swą misję. Byłaby to szansa dla pełniejszego świadectwa o wartości seksualności, małżeństwa i rodziny. Może jest to właśnie klucz do wyjścia naprzeciw podwójnemu kryzysowi: rodziny i kapłaństwa?” – czytamy w tekście.

DJ