Ojciec Adam Żak, rzecz jasna, nie akceptuje teorii o „dobrej pedofilii”. Cóż z tego! Wyrok już zapadł. Internetowy świat uznał go za „gnidę” i „pewnie też pedofila”.

Dyrektor Centrum Ochrony Dziecka na Akademii Ignatianum i koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży z ramienia Konferencji Episkopatu Polski, o. Adam Żak SJ, coraz częściej wypowiada się w mediach. Cieszę się z tego bardzo, bo to człowiek i wrażliwy, i mądry, i doświadczony życiowo.

Przed ponad miesiącem ojciec Żak udzielił wywiadu „Gościowi Niedzielnemu” (tekst jest w całości dostępny online tutaj). Mówił w nim same ważne rzeczy. Oto kilka cytatów: „Kryzys na pewno jest, i to wcale nie mały. Jesteśmy świadkami jego kolejnej fazy. To próba zmierzenia się z tym, czego Kościołowi, niestety, nie udało się dokonać wcześniej. […] Dotychczas, niestety, większą uwagę skupiano na przestępstwach, a za mało na drugim elemencie: na błędach przełożonych i na kulturze instytucjonalnej, jaką reprezentowali. […] Opatrzność […] upomina się o prawa dzieci. O ich prawo do szczęścia. Do godnego życia. Bo te prawa dzieci są gwałcone na całym świecie. […] na dzieciach dokonywane są straszne przestępstwa”.

Wstyd mi, że uprawiam tę samą profesję, co autor zmanipulowanej notatki na portalu wp.pl

„Jako Kościół – a zwłaszcza duchowni – w sprawie wykorzystywania seksualnego dzieci i młodzieży jesteśmy bardziej obserwowani niż jakakolwiek inna organizacja. Ale jest to w pełni uzasadnione. Bo przecież głosimy Ewangelię, nauczamy o godności każdego człowieka, upominamy grzeszników, zwracamy uwagę na kwestię wychowania, głosimy wymagającą moralność seksualną. […] Jest nie do przyjęcia, by Kościół zadowolił się rozwiązaniem połowicznym w swoich szeregach, ukrywając ciężkie błędy przełożonych. […] Kościołowi potrzebna jest maksymalna przejrzystość. To zasada na wskroś ewangeliczna. […] nie da się rozwiązać problemów, chroniąc przełożonych kościelnych przed odpowiedzialnością za popełnione błędy. Wszyscy musimy zrobić rachunek sumienia i odnowić skalę wartości, tak by na pierwszym miejscu był człowiek, a nie instytucja. Bo tu chodzi o godność dzieci i wiarygodność głoszonej Ewangelii”.

Jedno z pytań „Gościa Niedzielnego” dotyczyło – przywoływanego czasem w kręgach kościelnych – związku przyzwolenia na pedofilię z rewolucją seksualną z 1968 roku. W swojej odpowiedzi jezuita opisywał atmosferę kulturową i intelektualną tamtych lat. Powiedział m.in.: „Już od lat 60. ubiegłego stulecia na temat «dobroci» współżycia seksualnego dorosłych z dziećmi powstało kilka przeróżnych teorii. Teoretyzowano, uważając, że istnieje coś takiego jak pedofilia dobra (pozytywna) i zła”. „Dobra, czyli jaka?” – spytał dziennikarz. „Taka romantyczna, która wzorem antycznej Grecji uważa inicjację seksualną dziecka przez dorosłego za idealny środek wychowawczy. W niektórych środowiskach prezentowano ją jako szczególną wartość. Znalazła ona nawet poparcie polityczne w wielu krajach”. Po czym prowadzący rozmowę stwierdził: „To wszystko brzmi absurdalnie”.

Granice absurdu zostały jednak przekroczone dopiero dzisiaj, gdy nagle – kilka tygodni po pierwotnej publikacji – niby poważny portal Wirtualna Polska w sensacyjny sposób zmanipulował wypowiedź ojca Adama Żaka, przedstawiając go jako… zwolennika teorii dobrej pedofilii. Tekst opublikowano pod tytułem „Jezuita mówi o antycznej koncepcji «dobrej pedofilii». «To był romantyczny środek wychowawczy»”. Ten zmanipulowany fake news błyskawicznie zaczął w internecie żyć własnym życiem. Setki udostępnień, nienawiść wylewająca się w komentarzach, błyskawicznie powstające memy piętnujące kolejnego klechę, który chciałby gwałcić bezbronne dzieci.

Po interwencji przedstawiciela Centrum Ochrony Dziecka redakcja wp.pl zmieniła tytuł swojej wiadomości najpierw na: „Mocne słowa jezuity. Mówił o antycznej koncepcji dotyczącej pedofilii”, a później: „Mocne słowa jezuity. Wskazuje na największy grzech Kościoła” (nie zmieniając treści wiadomości). Ale mleko się rozlało. A raczej – człowiek został skrzywdzony. I to bardzo głęboko.

Jeśli kierownictwo portalu ma poczucie przyzwoitości, powinno natychmiast zdjąć opublikowany materiał, przeprosić ojca Żaka oraz wpłacić sowitą darowiznę na rzecz Centrum Ochrony Dziecka, którym kieruje pomówiony przez nich jezuita

Rzecz jasna, o. Żak nie akceptuje teorii o „dobrej pedofilii”, a tylko o niej wspomniał jako czymś kuriozalnym. Cóż z tego! Wyrok już zapadł. Internetowy świat uznał go za „gnidę” i „pewnie też pedofila”, a w wersji bardziej delikatnej – za osobę na niewłaściwym miejscu, gdyż jakoby bagatelizuje on problem pedofilii.

Ks. Andrzej Luter w swoim znakomitym (i, niestety, proroczym) eseju „Schyłek dziennikarstwa?” z 2011 r. trafnie określił tego typu praktyki jako „bździennikarstwo”. Pisał wtedy: „Rządzi klikalność, a więc trzeba użyć każdej metody, aby wyłudzić kliknięcie. Mało rzetelności, dużo więcej sztuczek magicznych. Tematy mają żywotność kilku godzin, a więc na ich stworzenie nie warto poświęcać więcej czasu niż kilkanaście minut”.

Wstyd mi, że uprawiam tę samą profesję, co autor zmanipulowanej notatki na wp.pl. Łaskawie pominę jego nazwisko, bo może to niedoświadczony praktykant, który najpierw musi nauczyć się czytać ze zrozumieniem. Nie zamieszczam też linku, aby nie podnosili Państwo jako czytelnicy statystyk klikalności Wirtualnej Polski. Jeśli kierownictwo portalu ma jeszcze elementarne poczucie przyzwoitości, powinno natychmiast zdjąć opublikowany materiał, przeprosić na stronie głównej ojca Żaka oraz z własnej woli wpłacić sowitą darowiznę na rzecz Centrum Ochrony Dziecka, którym kieruje pomówiony przez nich jezuita. Tam pieniądze są bardzo potrzebne na kolejne szkolenia i działania prewencyjne. Na pewno się nie zmarnują!