„Kto jest w stanie zatrzymać czterdzieści wojen, które toczą się teraz w Afryce? I kto jest w stanie powstrzymać Afrykańczyków przed ucieczką? Mówienie, że możemy ich powstrzymać jest złudzeniem” – przekonywał biskup Krzysztof Zadarko podczas drugiego dnia XI Zjazdu Gnieźnieńskiego.

Drugi dzień XI Zjazdu Gnieźnieńskiego upłynął pod znakiem rozmów o najistotniejszych problemach Kościoła i Europy Środkowo-Wschodniej.

W panelu „Kryzys migracyjny – kryzys uchodźczy – kryzys solidarności” doszło do mocnej wymiany zdań między bp. Krzysztofem Zadarko, delegatem Konferencji Episkopatu Polski ds. migracji, a ks. Waldemarem Cisłą – przewodniczącym polskiej sekcji organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Bp Zadarko zauważył, że organizacja reprezentowana przez ks. Cisłę – w porozumieniu z rządem PiS – zmonopolizowała w Polsce narrację reagowania na kryzys migracyjny przez pomoc „na miejscu”, tj. w krajach, z których uciekają ludzie. Tymczasem, zdaniem biskupa koszalińsko-kołobrzeskiego, należy docenić te wysiłki Pomocy Kościołowi w Potrzebie, a jednocześnie nie zaniedbać przyjmowania uchodźców w Polsce. „Jestem przekonany, że nasze społeczeństwo – chrześcijańskie nie tylko pod względem socjologicznym – nie jest obojętne na cierpienie innych. W Polsce niestety dostrzegamy jednak szereg problemów związanych ze zjawiskiem uchodźczym, ale ginie nam niestety z oczu konkretny człowiek” – mówił.

Ks. Cisło tłumaczył, że jego organizacja pomaga na miejscu konfliktów, ale nie widzi problemu w pomaganiu migrantom również w Europie. Argumentował również, że większą winę za kryzys uchodźczy ponoszą w Europie liderzy, którzy dają migrantom nadzieję na lepsze życie, a nie ci, którzy chcą skupić się na pomocy w regionach ogarniętych wojną. „Dawanie fałszywej nadziei nie jest braniem odpowiedzialności za obecną sytuację” – argumentował ks. Cisło. Zasugerował również, że należy powstrzymać zjawisko migrowania, gdyż Europa nie jest w stanie poradzić sobie z jego skalą. Unikał jednak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, jakie jest stanowisko Kościoła do migrantów.

„Kto jest w stanie zatrzymać czterdzieści wojen, które toczą się teraz w Afryce? I kto jest w stanie powstrzymać Afrykańczyków przed ucieczką? Mówienie, że możemy ich powstrzymać jest złudzeniem” – ripostował bp Zadarko.

Agnieszka Kosowicz z Polskiego Forum Migracyjnego mówiła o trudnościach, jakie miała inicjatywa „Wspólnoty schronienia” z dotarciem do polskich parafii, mimo oficjalnego wsparcia, otrzymanego od polskich hierarchów. „Dla mnie jako katoliczki było to bardzo trudne doświadczenie, że odpowiedziało nam jedynie 2 proc. z ok. 150 księży, do których zwróciliśmy się z propozycją warsztatową” – powiedziała. Pozostali kapłani unikali tematu i obawiali się, że podnoszenie go na forum parafialnym doprowadzi do konfliktów i odrzucenia księży przez lokalne społeczności. „Dochodzi do tego, że ludzie zostawiają swoje kościoły parafialne, bo nie wiedzą, czy to oni zwariowali, czy ich proboszczowie” – opowiadała Agnieszka Kosowicz.

Doradca prezydenta RP ds. społecznych Marek Rymsza zarysował z kolei społeczne podglebie dla aktualnego kryzysu. Zwrócił uwagę, że lęk i proces zamykania się społeczeństw na osoby potrzebujące są antychrześcijańskie. Dodał jednak, że troska i dbanie o swoją własną tożsamość są ważną sprawą dla chrześcijan, zwłaszcza w Polsce. Z perspektywy pragmatycznej zauważył ponadto, że pewna nieskuteczność integracji uchodźców w niektórych krajach powoduje wzrost lęku w społeczeństwach Europy Środkowo-Wschodniej.

W międzynarodowych panelach, poświęconych kwestiom pojednania i współpracy państw Europy Środkowo-Wschodniej z rozwiniętymi państwami Zachodu, padały słowa o konieczności uznania różnorodności społeczeństw oraz korzystania z niej jako zasobu. O. Gieorgij Koczetkow z Moskwy, członek Bractwa i Instytutu św. Filiariona, podkreślił rolę pokuty i modlitwy w pojednaniu na poziomie społeczności lokalnych. Jego Bractwo organizuje m.in. coroczne modlitwy pamięci o ofiarach represji radzieckich i wszystkich wojen XX wieku. Wspominał, że najbardziej wzrusza w nich moment, w którym na modlitwę przychodzi osoba prosząca o przebaczenie w imieniu członka swojej rodziny – kata lub oprawcy np. NKWD lub KGB. „Mógłby powiedzieć, że to nie on, to nie jego wina. I miałby rację. Ale tacy ludzi czują, że z przodkami łączy ich jakaś głęboka więź, która odbija się nawet w genach. Dziś wiemy, że ślady przemocy zostają wpisane w historię człowieka nawet na poziomie genetycznym” – mówił o. Koczetkow.

Podczas drugiego dnia tegorocznego zjazdu rozmawiano również m.in. o problemach związanych z nacjonalizmem w Polsce, roli Polski w Europie i o osobach z niepełnosprawnościami w Kościele. Akademiczki, a jednocześnie matki osób z niepełnosprawnościami, zauważyły, że protekcjonalizm i wykluczenie osób z niepełnosprawnościami odbywa się w Kościele na każdym poziomie, dominuje również podejście protekcjonalne.

Dzień zakończył koncert Stanisławy Celińskiej.