W Kościele ograniczono dostęp do wielu funkcji osobom nieposiadających sakralnego patentu w postaci święceń. W stosunkach kościelnych rzadko się zakłada, że świecki dysponuje czymś, czego nie ma ksiądz – mówi Halina Bortnowska w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Z Haliną Bortnowską, teolożką, filozofką, byłą sekretarz miesięcznika „Znak”, o przejawach klerykalizmu rozmawia Maciej Müller. Wywiad ukazał się 20 września w „Tygodniku Powszechnym”.

Bortnowska zwraca uwagę, że klerykalizm, który według papieża Franciszka jest jednym ze źródeł przestępstw seksualnych księży, to odmiana narcyzmu. „Mityczny Narcyz zachwycił się samym sobą i zobojętniał na świat. Duchowny jest podatny na taką pokusę i na przyjęcie swojej grupy za dominujący punkt odniesienia” – tłumaczy.

„Obserwujemy sytuację, która wyrosła na wielowiekowej tradycji. Czy nie może się zmienić? Może. Ale nie na zasadzie cudownego rozwiązania; uwalnianie się od klerykalizmu wiąże się z wysiłkiem i jest trudne” – mówi wieloletnia redaktorka „Znaku”. Jak zauważa, „brak celibatu niekoniecznie uwalnia od narcyzmu. W Kościołach, w których go nie ma, też się rozwija pewna wsobność kleru: kandydatów wybiera się spośród sobie podobnych. Klerykalizm pojawia się pod wpływem sposobu życia; trwa przez epoki w różnych postaciach, przechodząc na kolejne pokolenia”.

Jak uniknąć klerykalizmu? – zastanawia się teolożka. „Trzeba działać w gronie mieszanym: duchowni ze świeckimi” – odpowiada. „W mieszanym gronie szanse klerykalizmu są mniejsze. Warunkiem jest otwarcie się na ludzi spoza własnego kręgu i na to, co chcą zaproponować(…) Dołączenie do zespołu ludzi żyjących według innych układów odniesienia skutecznie przeciwdziała klerykalizmowi. I sprzyja też przyjaźniom wychodzącym poza własne środowisko” – dodaje.

„Świeccy często też poddają się klerykalizmowi” – zauważa Bortnowska. Jako przykład podaje prace Synodu Archidiecezji Krakowskiej, które ułożono tak, że kurialiści pisali dokumenty, a świeccy mieli się o nich wypowiadać.

Jak podkreśla, „świeccy nie umieją dzisiaj szukać religijnej wspólnoty poza proboszczem czy katechetą. Budowanie czegoś bez udziału czy z umiarkowanym udziałem kleru jest rzadkim zjawiskiem”. „Problem w tym, że w Kościele ograniczono dostęp do wielu funkcji osobom nieposiadających sakralnego patentu w postaci święceń. Nic dziwnego, że świeccy czują się laikami sensu stricto. W stosunkach kościelnych rzadko się zakłada, że świecki dysponuje czymś, czego nie ma ksiądz” – mówi.

Bortnowska zauważa, że Sobór Watykański II nie zdołał podkopać fundamentów klerykalizmu w Polsce, bowiem u nas był on zbyt głęboko zakorzeniony.

DJ