Za trzy dni zaplanowana jest rozprawa apelacyjna w sprawie księdza Romana B. z zakonu Towarzystwo Chrystusowe.

Na początku roku sędzia Anna Łosik wydała w poznańskim sądzie rewolucyjny wyrok: kobiecie gwałconej w dzieciństwie przez księdza Romana B. przyznała milion złotych odszkodowania i 800 zł dożywotniej renty, a do zapłaty zobowiązała zakon sprawcy, Towarzystwo Chrystusowe. Przesądziła także odpowiedzialność cywilną zgromadzenia zakonnego, powołując się na art. 430 Kodeksu cywilnego, który mówi o odpowiedzialności tego, kto powierza komuś wykonanie jakiejś czynności, gdy przy jej wykonywaniu wyrządzona zostaje zawiniona szkoda.

Według sądu ks. Roman B. wykorzystał swoją pozycję zawodową: poznał dziewczynkę na lekcji religii, zapraszał na plebanię, czyli do „miejsca służbowego”. „Gdyby nie uczył religii, gdyby nie był księdzem, to do jego spotkania z pokrzywdzoną w ogóle nie doszłoby. Gdyby nie wykorzystał swojej funkcji księdza do zdobycia zaufania pokrzywdzonej, szkoda nie zostałaby wyrządzona” – czytamy w wyroku.

O sprawie informuje dzisiejsza „Gazeta Wyborcza”. To także z jej dodatku reporterskiego „Duży Format” dowiedzieliśmy się o losach ofiary księdza. Opisała je rok wcześniej Justyna Kopińska: ks. Roman B. podstępnie wywiózł od rodziców 13-latkę, więził ją i przez kilkanaście miesięcy gwałcił.

„W sprawie skandalicznych nadużyć seksualnych zakonnika chrystusowcy zachowują się zupełnie nie po Chrystusowemu. Czas pomyśleć o pokucie zgromadzenia” – komentował naczelny „Więzi” Zbigniew Nosowski. „Myślę przede wszystkim o konieczności nawiązania – z własnej inicjatywy! – kontaktu z panią Katarzyną jako ofiarą ks. Romana B. i zaproponowaniu jej w imieniu zgromadzenia odpowiedniego zadośćuczynienia, także bezpośrednio finansowego” – tłumaczył.

Wyrok ze stycznia nie jest prawomocny, a Towarzystwo Chrystusowe nie chce płacić ofierze zakonnika. Dlatego 20 września odbędzie się rozprawa apelacyjna. W opublikowanym dziś przez Katolicką Agencję Informacyjną oświadczeniu adwokat Krzysztof Wyrwa, pełnomocnik Towarzystwa Chrystusowego, pisze, że „na gruncie obowiązujących przepisów prawa w Polsce, nie można przenosić odpowiedzialności za te czyny (w tym cywilnej odszkodowawczej) ze sprawcy na kościelne osoby prawne. Sprawcy tych czynów dopuszczają się ich na własny rachunek i ponoszą osobistą odpowiedzialność przed ofiarami, które skrzywdzili oraz przed prawem”.

JH