Radni Wrocławia nadali wczoraj jednemu z rond imię Władysława Bartoszewskiego. Tomasz Małek zarzucił mu wówczas między innymi megalomanię, marginalną rolę w Żegocie i zablokowanie nadania Orderu Orła Białego rotmistrzowi Pileckiemu.

W ramach obchodów 100-lecia niepodległości Polski wrocławscy radni nadawali 13 września rondu przy zbiegu ul. Pilczyckiej, Królewieckiej i Drzymały imię Władysława Bartoszewskiego. Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, podczas Rady Miasta zaprotestował Tomasz Małek z Prawa i Sprawiedliwości.

– Prof. Bartoszewski był człowiekiem charakteryzującym się dużą pychą własną, megalomanią. Często przypisywał sobie rzeczy, których nie zrobił. Bardzo lubił nazywać się profesorem, ale tym profesorem nie był. Nawet nie był magistrem!– mówił cytowany przez „Wyborczą” radny.

Małek stwierdził też, że dla Żegoty Bartoszewski „nie był nikim ważnym” i „mimo że wszystko wiedział, nie mówił choćby o pani Sendlerowej”.

– Bartoszewski był przeciwny przyznaniu Pileckiemu Orła Białego i nie wiadomo z jakiego powodu – powiedział radny PiS-u (sprawę dwa temu wyjaśniał na łamach „Więzi” Marek Zając). – A do niemieckiej gazety powiedział, że w czasie okupacji bał się bardziej Polaków niż Niemców. Nigdy się z tej wypowiedzi nie wycofał. A na koniec taki smaczek: w swojej furiackiej wypowiedzi nazwał wyborców Prawa i Sprawiedliwości „bydłem”. Należałoby więc odczekać pięć lat, by historycy dokładnie ustalili, co pan Bartoszewski zrobił, a czego nie zrobił – proponował Małek.

Jak relacjonuje „Wyborcza”, podczas słów radnego z sali na znak protestu wyszli wiceprezydent miasta Wojciech Adamski oraz kilku samorządowców z Nowoczesnej i klubu Rafała Dutkiewicza, prezydenta Wrocławia.

Władysław Bartoszewski był Honorowego Obywatela Wrocławia, a także Dolnego Śląska.

DJ