W teologii niepełnosprawności możemy spotkać się na przykład z podejściem do Biblii, które odrzuca wszystkie teksty odnoszące się w sposób negatywny do niepełnosprawności. Czy to właściwa metoda?

Przedstawiciele teologii niepełnosprawności – kierunku teologicznego, który można zaliczyć do nurtu teologii wyzwolenia i zdefiniować jako teologię stawiającą sobie za cel wyzwolenie osób z niepełnosprawnością – najczęściej korzystają z metody wypracowanej w ramach innych teologii wyzwolenia, głównie w teologii feministycznej. W dużym skrócie: metoda ta polega na takiej analizie tradycji teologicznej, która ma za zadanie zidentyfikowanie tzw. tradycji opresyjnych i wyzwoleńczych. Pierwsze z nich – przyczyniające się do ustanawiania lub podtrzymywania opresji względem danej grupy – należy odrzucić; drugie – dające w ocenie teologów przeciwny efekt – rozwinąć.

Istnieje jeszcze inna możliwość. Jest nią taka reinterpretacja tradycji uznawanej za opresyjną, która pozbawia ją dyskryminującego potencjału. Niejednokrotnie dochodzi tu jednak raczej do nadania danej tradycji nowego sensu niż do odkrycia pierwotnego znaczenia i ukazania go w nowym świetle. Działanie takie należałoby więc ocenić raczej jako nadinterpretację niż reinterpretację. Ponadto trzeba podkreślić, że czasem autorzy nie zgadzają się w ocenie danej tradycji czy tekstu, co dodatkowo komplikuje sprawę. Aby lepiej zrozumieć te ogólne stwierdzenia, podajmy przykłady zastosowania takiej metody.

Odnieśmy się do dziewictwa Maryi, które w teologii feministycznej interpretowane jest w rozmaity sposób. Niektóre autorki twierdzą, że dziewictwo Maryi jest ideą wyrosłą na gruncie poniżania kobiecej seksualności, a nawet cielesności i podtrzymuje uprzedzenia względem kobiecego ciała. Inne – przeciwnie: uznają w dziewictwie Maryi symbol autonomii kobiety wobec mężczyzny, a nawet podkreślają, że Chrystus pochodzi tylko od kobiety i żaden mężczyzna, dosłownie, nie miał z tym nic wspólnego. Widać zatem jasno, że ocena tego, które tradycje są opresyjne, nie zawsze jest łatwa i jednomyślna.

Przyjmijmy jednak, że mamy do czynienia z tradycją opresyjną. Taką tradycją dla wielu teologów niepełnosprawności jest definiowanie człowieka przez pryzmat jego rozumności. Co zatem zrobić z taką tradycją? Pierwsza i najczęściej stosowana odpowiedź teologów niepełnosprawności brzmi: odrzucić, pominąć milczeniem lub – w najlepszym wypadku – zrelatywizować.

Czy jednak zawsze możliwe jest tak proste postępowanie? Czy zawsze gdy odnajdujemy tekst bądź tradycję opresyjną, możemy ją po prostu odrzucić? Co z tekstami o najwyższym autorytecie, takimi jak Pismo Święte? W teologii niepełnosprawności możemy spotkać się na przykład z podejściem do Biblii, które odrzuca wszystkie teksty odnoszące się w sposób negatywny do niepełnosprawności, przynajmniej w ocenie czytających te teksty teologów. A co z tekstami dogmatycznymi? Czy możemy po prostu odrzucić dogmat o dziewictwie Maryi albo o rozumnej duszy ludzkiej, ponieważ naszym zdaniem są to tradycje opresyjne? Jeśli odrzucimy (lub potraktujemy wybiórczo) te najważniejsze źródła teologii, czy teologia pozostanie nadal teologią? Czy będzie już tylko esejem na temat osobistego doświadczenia i przekonań?

To fragment tekstu „Rozumność to nie tylko IQ. Nowa katolicka teologia niepełnosprawności”, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, jesień 2018.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!

„Więź”, jesień 2018