To zwykle są ludzie, którzy kiedyś, w rodzinnym domu otrzymali podstawy wiary. Jeśli od niej odeszli (ciekawe dlaczego, może w imię wewnętrznej uczciwości?), to i tak są w tej dobrej sytuacji, że zawsze mają gdzie wrócić – pisze ks. Adam Boniecki w „Tygodniku Powszechnym”.

Ks. Adam Boniecki w edytorialu najnowszego numeru „Tygodnika Powszechnego” poleca tekst ks. Andrzeja Draguły „Kościół różnych prędkości” i zastanawia się czy tzw. wychowanie katolickie nie polega na tym, że wychowankom wpaja się system wartości i wzorce kulturowe, wywodzące się z katolicyzmu lub za takie uważane.

Wzorce te, jak zwraca uwagę redaktor senior „TP”, nie zawsze są wprost zakorzenione w Ewangelii. Wylicza: „«chodzenie w niedzielę do kościoła», ryby na wieczerzy wigilijnej, ale też podejrzliwy stosunek do własnego ciała i sposób traktowania seksualności, model żony, która powinna być «uległa mężowi», obowiązek wspierania potrzebujących, angażowania się na rzecz słabych i bezbronnych, bezinteresowność w czynieniu dobra, darowanie win, szacunek dla każdego człowieka, nawet jeśli się od nas różni statusem społecznym, majątkowym, narodowością, rasą, religią”.

Ks. Boniecki zauważa, że „jest wielu katolików, którzy rzadko przyjmują sakramenty lub ich nie przyjmują wcale, ale akceptują i wcielają w życie całkiem katolicki model «człowieka przyzwoitego»”.

„Nie odpychajmy od Kościoła «katolików kulturowych»” – apeluje marianin. „To zwykle są ludzie, którzy kiedyś, w rodzinnym domu otrzymali podstawy wiary. Jeśli od niej odeszli (ciekawe dlaczego, może w imię wewnętrznej uczciwości?), to i tak są w tej dobrej sytuacji, że zawsze mają gdzie wrócić” – tłumaczy.

Jak pisze ks. Boniecki, uważajmy też i nie cieszmy się za bardzo „wtedy, gdy «pan prezydent zaszczyci swoją obecnością mszę św.» albo kiedy będziemy mieli w kościele, oczywiście w pierwszych ławach, komplet VIP-ów”. Te oficjalne liturgie bowiem – jak zaznacza marianin – „wspierają i pielęgnują właśnie katolicyzm kulturowy, co z pewnością nie sprawi, że świeckie państwo zmienimy w państwo Boże”. „A sam tylko Bóg będzie wiedział, ile wśród organizatorów i wśród nas, uczestników tych kulturowych liturgii jest wiary, a ile wyrachowanej lub bezmyślnej hipokryzji” – dodaje.

DJ