Kościół – zwykle poniewczasie – przeżywa opamiętanie i wyraża skruchę z powodu swego milczenia. Czy opamiętanie przyjdzie dopiero wtedy, gdy kolejna władza zechce uderzyć w Kościół? – pyta Janusz Poniewierski w „Znaku”.

Felieton „Milczenie jak tombak” Janusza Poniewierskiego ukazał się we wrześniowym numerze miesięcznika „Znak”.

Jak zauważa redaktor „Znaku”, dziś wśród wielu społeczno-politycznych problemów na pierwszy plan wysuwa się łamanie konstytucji przez rządzącą większość i naruszanie fundamentalnej dla demokracji zasady trójpodziału władzy. „Konferencja Episkopatu Polski, jak dotąd (lipiec 2018), zdaje się tej kwestii nie dostrzegać” – pisze Poniewierski.

„Czy Konferencji Episkopatu Polski wolno milczeć, gdy pojawiają się pierwsze symptomy procesu groźnego dla społeczeństwa i państwa? Czy Kościół, który w soborowej konstytucji «Gaudium et spes» deklarował swój udział w „radości i nadziei, smutku i trwodze ludzi współczesnych”, może teraz nie widzieć lęku tak wielu osób demonstrujących przeciwko zawłaszczeniu sądów przez władzę: ustawodawczą (parlamentarna większość) i wykonawczą (ministerstwo sprawiedliwości)? Czy wolno mu oświadczyć, iż «sprawy dotyczące zmiany systemu sądownictwa nie leżą w kompetencjach Kościoła» (rzecznik prasowy KEP ks. Paweł Rytel-Andrianik, 18 lipca 2017 r.)?” – pyta publicysta.

Poniewierski zwraca uwagę, że z doświadczenia i historii wiemy, że czasem milczenie stanowi jedynie podróbkę złota, „a Kościół – zwykle poniewczasie – przeżywa opamiętanie i wyraża skruchę z powodu swego milczenia w czasach, gdy miał obowiązek bronić praw człowieka i zasad fundamentalnych dla życia narodu i społeczeństwa”.

„Czy i tym razem tak się stanie? A jeśli tak, to kiedy to opamiętanie przyjdzie? Czy dopiero wtedy, gdy kolejna władza zechce uderzyć w Kościół?” – pyta redaktor „Znaku”.

DJ