Wystawa „Jan Paweł II. Człowiek z wolności” przypomina o tym, że wolności nie wystarczy zdobyć, ale trzeba o nią nieustannie dbać. To jeden z tych istotnych elementów nauczania papieża z Polski, który nie traci na aktualności.

Każdy Polak, który ma doświadczenie w kontaktach z obcokrajowcami przyjeżdżającymi zobaczyć nasz kraj, doskonale wie, jakie nazwiska kojarzą się na świecie z Polską. Kopernik, Lewandowski, Chopin, Curie (raczej bez bardziej swojskiego nazwiska panieńskiego) i Wojtyła, często w wariancie – Jan Paweł II.

Gdyby taki przykładowy turysta zapytał, czego może się o nich dowiedzieć w stolicy Polski, można by długo wymieniać (może z wyjątkiem Roberta Lewandowskiego, który jest jeszcze aktywny i oglądamy go na co dzień w meczach Bundesligi czy Ligi Mistrzów); Mikołaj Kopernik co prawda nie ma swojego muzeum, ale Centrum Nauki jego imienia oraz bardzo sugestywny pomnik przed Pałacem Staszica przypominają o jego osiągnięciach i ich znaczeniu dla świata; Maria Skłodowska-Curie i Fryderyk Chopin mają muzea poświęcone tylko sobie oraz wiele upamiętnień z merytorycznymi informacjami o ich życiu (fakt, że oni akurat urodzili się w Warszawie lub okolicach). A Wojtyła? Tak, jest w Warszawie wiele upamiętnień, a z liczby i jakości pomników Jana Pawła II w całej Polsce – Warszawa nie jest wyjątkiem – żartują sobie nawet zdeklarowani miłośnicy papieża. Ale żeby czegoś więcej się o nim dowiedzieć? To niełatwe.

Wolność w rozumieniu Jana Pawła miała charakter chrystocentryczny

Dlatego docenić należy wysiłki Centrum Myśli Jana Pawła II, aby tuż przy warszawskiej Starówce, na Trakcie Królewskim – choćby tymczasowo – przypomnieć o nauczaniu papieża z Polski. Tegoroczna wystawa, przygotowana przez CMJP2 we współpracy z Koza Nostra Studio, nosi tytuł „Jan Paweł II – człowiek z wolności”. Stulecie niepodległości Polski oraz dzisiejsza sytuacja społeczno-polityczna to zdecydowanie dobry moment, żeby przyjrzeć się temu, jak św. Jan Paweł II rozumiał i głosił wolność.

Papieskie rozumienie wolności opiera się na przekonaniu, że wolność zaczyna się wewnątrz człowieka, a objawia się m.in. poprzez jego działalność kulturalną. Jeden z fragmentów wystawy – poświęcony właśnie kulturze – przypomina zaangażowanie Karola Wojtyły w konspiracyjny Teatr Rapsodyczny w okupowanym w czasie wojny Krakowie. Znajdziemy tam również, jako inspirację dla pokolenia Polaków dorastającego w okresie II wojny światowej, poezję Norwida, powieści Sienkiewicza czy opowiadania Prusa. To wszystko – wraz z biogramami m.in. Mieczysława Kotlarczyka, Jana Tyranowskiego, św. Brata Alberta, św. Rafała Kalinowskiego i bł. Hanny Chrzanowskiej – przedstawia kulturowy i duchowy kontekst, w którym kształtowały się charakter i światopogląd młodego Wojtyły. Udaje się autorom uchwycić kluczowy fakt – wolność w rozumieniu Jana Pawła miała charakter chrystocentryczny.

Wystawa „Jan Paweł II – Człowiek z wolności” przypomina, że wolności nie wystarczy zdobyć, ale trzeba o nią nieustannie dbać. To jeden z tych istotnych elementów nauczania papieża z Polski, który nie traci na aktualności. W 1983 r. mówił do Polaków: „Może czasem zazdrościmy Francuzom, Niemcom czy Amerykanom, że o wiele łatwiej są wolni, podczas gdy nasza polska wolność tak dużo kosztuje. Nie będę przeprowadzał analizy porównawczej. Powiem tylko, że to, co kosztuje, właśnie stanowi wartość. Nie można być prawdziwie wolnym bez rzetelnego i głębokiego stosunku do wartości. Nie pragnijmy takiej Polski, która by nas nic nie kosztowała”.

Każdy apel o opamiętanie papież poprzedzał wezwaniem do osobistego rachunku sumienia

Nie chciałbym rozstrzygać, jak dzisiejszą kondycję polskiego społeczeństwa oceniałby zmarły przed trzynastoma laty papież. To byłaby czysta spekulacja, co więcej – nie uważam, że wnosząca cokolwiek znaczącego. Obawiam się tylko, że papieska opinia nie spodobałaby się do końca ani zwolennikom obecnego obozu rządzącego, ani jego przeciwnikom. Nie chodzi zupełnie o symetryzm, w którym każdy jest po równi odpowiedzialny za polaryzację społeczną, ale o to, że każdy apel o opamiętanie papież poprzedzał wezwaniem do osobistego rachunku sumienia.

Z drugiej strony wiele sformułowań użytych przez autorów wystawy budzi u odbiorcy wątpliwości. Przy św. Janie Pawle II szczególnie uwrażliwieni jesteśmy na próby jego ubrązowienia. Oprócz stawiania – rzadko udanych – pomników odbywa się ono przez używanie w stosunku do niego wielkich, niepozostawiających pola do dyskusji, kwantyfikatorów. Wystawa przygotowana przez CMJP2 niestety wpisuje się w ten trend. „Po wyborze na papieża stał się głównym kreatorem historii swojego narodu, przyczyniając się w największym stopniu do odzyskania przez niego niepodległości” – to tylko jeden z przykładów. Podobne sformułowania, sugerujące że jeden superbohater zmienił bieg historii i obalił komunę – przepraszam za przerysowanie, ale mniej więcej tak najprościej streścić cytowane słowa – raczej zaciemnia obraz historii niż pomaga ją wyjaśnić. Nawiązując do poetyki teatralnej – w końcu tak bliskiej Wojtyle – możemy mówić raczej o tym, że Jan Paweł II grał jedną z głównych ról w spektaklu, który na oczach światowej widowni zmienił bieg historii Europy. Ale ważnych aktorów było więcej, zostawiłbym choćby miejsce dla zdeterminowanych społeczeństw państw bloku wschodniego.

Irytuje też, że autorzy wystawy powtarzają do znużenia na kolejnych planszach te same sformułowania np. o „ugniataniu masy” lub o walce między Kościołem a PRL. Swoją drogą, dużo bardziej przekonują mnie słowa abp. Józefa Życińskiego, który opowiadał Aleksandrze Klich w książce „Życie musi mieć sens” o stosunku Kościoła do komunistycznego aparatu: „Dla księdza musi istnieć konkretny świat, w którym są konkretni ludzie i konkretne wyzwania. Większość księży w Polsce wiedziała, że od naszej umiejętności chodzenia po linie w ogromnym stopniu zależało, jaki będzie los Kościoła w Polsce. A chodziło o to, jak przetrwać, pełniąc swoją kapłańską misję, ukazując podstawowe wartości. Naszym zadaniem było głoszenie królestwa Bożego nie walką, ale metodami wynikającymi z pragmatyki, którą można przyjmować bez bólu sumienia. I Kościół tak właśnie robił”.

Nie zmienia to faktu, że na wystawę warto pójść. Świadczy o tym księga pamiątkowa, pełna entuzjastycznych wpisów w wielu językach. Docenić należy przemyślaną i ciekawą konstrukcję wystawy, szczególnie zapada w pamięć okno Wojtyłów na wadowicki zegar słoneczny oraz tłok na pl. Piłsudskiego w 1979 r.

Wystawę można obejrzeć przed Centralną Biblioteką Rolniczą przy Krakowskim Przedmieściu 66 w Warszawie do 9 września.