Dobrą propozycją byłoby to, żebyśmy mieli tylko flagi biało-czerwone – powiedział w niedzielę premier Mateusz Morawiecki cytowany przez PAP. To odpowiedź do szefów Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej.

W sobotę, 1 września, w przemówieniu podczas uroczystości na Westerplatte z okazji 79. rocznicy wybuchu II wojny światowej premier Mateusz Morawiecki zaproponował wspólny marsz ponad podziałami politycznymi w stulecie odzyskania niepodległości 11 listopada.

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna skomentował to, mówiąc, że jego partia najpierw będzie oczekiwać na decyzje, „które nie pozwolą na kontynuowanie tych ekscesów nacjonalistycznych, antysemickich i rasistowskich, które odbywały się szczególnie rok temu, ale także w poprzednich latach”. – Na taką deklarację premiera czekam – mówił szef PO. Podobnie wypowiedziała się przewodnicząca Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer: – Musimy wiedzieć, jak wyglądają te obchody, czy one rzeczywiście mają charakter włączający, czy wyłączający, i czy one rzeczywiście nie przerodzą się w jakąś demonstrację nacjonalizmu, zamiast w manifestację radości z tego, że wtedy udało nam się odzyskać niepodległość – mówiła.

Do słów liderów opozycji premier odniósł się w niedzielę po warszawskiej konwencji wyborczej Prawa i Sprawiedliwości. – Oczywiście my też nie chcemy absolutnie żadnych antysemickich, czy faszystowskich haseł. Wydaje mi się, że dobrą propozycją byłoby to, żebyśmy mieli tylko flagi biało-czerwone podczas tego marszu – powiedział Morawiecki.

– Ten warunek jest jak najbardziej oczywiście do zaakceptowania, ponieważ w pełni podzielamy ten pogląd, żeby broń Boże nie było żadnych haseł faszystowskich, antysemickich. Polska jest ofiarą faszyzmu, barbarzyńskiej niemieckiej napaści, to jest jedna z przyczyn, ale nie jedyna, dla której to powinno być w ogóle zabronione – dodał szef rządu.

Ostatni Marsz Niepodległości przeszedł w Warszawie pod hasłem „My chcemy Boga”. Według policji liczył ok. 60 tys. osób. Manifestujący nieśli transparenty z różnymi teściami, w tym skrajnymi jak: „Biała Europa”, „Europa tylko dla białych” czy „Wszyscy różni, wszyscy biali”. Morawiecki, wówczas wicepremier, minister rozwoju i finansów, mówił wtedy, że „polski rząd odcina się od wszelkiego rasizmu”. Jednocześnie dodawał, że „nie można powiedzieć, że kilka absolutnie niedopuszczalnych transparentów czy okrzyków, powinny zmącić ogólny obraz tego, w jaki sposób dzień niepodległości był obchodzony”. Krytykę Marszu nazwał „bardzo niezasłużoną próbą zdeprecjonowania, zdezawuowania” go.

JH