Przez wieki Kościół gromadził wiele cennych przekonań i sposobów wyrazu wiary. Dzisiaj niekoniecznie te najcenniejsze leżą na wierzchu… Spieramy się często o rzeczy drugorzędne, a nie o rdzeń wiary – mówi ks. Grzegorz Strzelczyk w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Z ks. Grzegorzem Strzelczykiem rozmawia Maciej Müller. Wywiad ukazał się 14 sierpnia w „Tygodniku Powszechnym”. Cytujemy wybrane fragmenty:

Nieświadome wyobrażenie niezgodne z dogmatem nie jest herezją i nie stanowi przeszkody dla zbawienia.

Można żyć na bardzo niskim poziomie świadomości dogmatycznej i zostać świętym. Są też tacy, którzy bez zrozumienia nie przeżyją. Żadna z tych dróg nie jest lepsza.

Dogmat wymaga wiary w jednym punkcie: że Kościół się nie pomylił, rozpoznając prawdę.

Przez wieki Kościół gromadził wiele cennych przekonań i sposobów wyrazu wiary. Dzisiaj niekoniecznie te najcenniejsze leżą na wierzchu… Spieramy się często o rzeczy drugorzędne, a nie o rdzeń wiary. Można sobie np. przyjąć, że najważniejsze w liturgii jest zorientowanie kościoła, a w przyjmowaniu komunii postawa klęcząca. Dogmatyk jednak wzruszy ramionami i powie, że to wszystko nie ma znaczenia, bo nie wpływa na skutek sakramentu. Kłótnia bierze się stąd, że ktoś się przywiązuje do tezy płynącej z jego prywatnej wrażliwości i zaczyna ją głosić jako quasi-dogmat – wyklinając przy okazji myślących inaczej.

Ujęcie w słowa tego, co Bóg o sobie objawił, jest zawsze karkołomne, bo zdani jesteśmy na nasz język i zdolności poznawcze. (…) Bóg jest o krok dalej. Dogmat wskazuje drogę – nie jest punktem dojścia.

Jeśli ktoś nie wie, że Chrystus jest Bogiem, to problem jest poważny. Jeżeli nie wie, że Maryja „po dopełnieniu życia ziemskiego z ciałem i duszą została wzięta do nieba” – niekoniecznie. Maryja jest jedną ze świętych, nie od niej zależy moje zbawienie. Można poprzez jej wstawiennictwo lub przykład trafić do Chrystusa, ale jeśli żyjemy inną pobożnością – nie szkodzimy swojemu zbawieniu.

Dzięki dogmatom rozpoznajemy coś z objawienia i są to najważniejsze rzeczy, które możemy powiedzieć o rzeczywistości. Ale nie mamy tu do czynienia z zabytkami, czyli godnymi czci formułami, które wystarczy powtarzać. Nie, właśnie ze względu na szacowność tych formuł musimy w każdym pokoleniu starać się zrozumieć je na nowo.

Wyb. DJ

Książkę ks. Strzelczyka „Po co Kościół” kupicie tutaj.