Przesłuchano dodatkowych świadków, wystąpiono po opinie do biegłych z zakresu językoznawstwa, religioznawstwa, historii i socjologii. Wszyscy nie mieli wątpliwości, że głoszone przez księdza treści stanowią złamanie prawa – mówi „Gazecie Wyborczej” jeden z wrocławskich prokuratorów.

Jak podaje „Wyborcza”, Prokuratura Okręgowa w Białymstoku na wniosek wrocławskich śledczych wznawia śledztwo w sprawie byłego księdza Jacka Międlara, ideologa Obozu Narodowo-Radykalnego. Podczas kazania w kwietniu 2016 roku na Mszy św. z okazji 82. rocznicy powstania organizacji mówił między innymi: – Największą przeszkodą na drodze ruchu wolnościowego zdążającego do umocnienia narodu nie są oligarchowie, mafia, establishment czy wrogowie, ale zwykłe tchórzostwo, żydowska pasywność. Ciemiężyciele i pasywny żydowski motłoch będzie chciał was rzucić na kolana, przeczołgać, przemielić, przełknąć, przetrawić, a na koniec będzie chciał was wypluć, bo jesteście niewygodni.

Sprawę zaczęła badać prokuratura po doniesieniach Stowarzyszenia „Otwarta Rzeczpospolita” i posłanki Joanny Scheuring-Wielgus. Wszczęte śledztwo szybko zostało jednak umorzone przez ówczesnego szefa Prokuratury Okręgowej w Białymstoku Marka Czeszkiewicza.

„Wyborcza” informuje, że o wznowieniu śledztwa zdecydował właśnie prokurator Andrzej Purymski, następca Czeszkiewicza. Domagała się tego prokuratura wrocławska, która od roku pracuje nad uzupełnieniem wycofanego z sądu aktu oskarżenia przeciwko Międlarowi za nawoływanie przez niego do nienawiści wobec Żydów i Ukraińców podczas jednej z nacjonalistycznych manifestacji w stolicy Dolnego Śląska.

– Przesłuchano dodatkowych świadków, wystąpiono po opinie do biegłych z zakresu językoznawstwa, religioznawstwa, historii i socjologii. Wszyscy nie mieli wątpliwości, że głoszone przez księdza treści stanowią złamanie prawa – mówi „Wyborczej” jeden z wrocławskich prokuratorów.

We Wrocławiu podjęto decyzję o przedstawieniu Międlarowi nowych zarzutów związanych z nawoływaniem do nienawiści w sposób ciągły w różnych miejscach Polski.  Jak ustaliła „Wyborcza”, to postępowanie również przejmie białostocka prokuratura.

DJ