Religa to nie jest tylko etyka i teologia moralna. Kapłani powinni mówić przede wszystkim o wierze i o niej myśleć, a nie tylko o moralności – mówi benedyktynka s. Hieronima Jemielewska w rozmowie z portalem PSPO.

Z siostrą Jemielewską rozmawia Jacek Zelek. Wywiad ukazał się 18 lipca na benedyktyńskim portalu PSPO. Cytujemy wybrane fragmenty:

Formacja intelektualna jest niesłychanie ważna, choć o ile wiem, obecnie to kiepsko wygląda. Możliwość mają tylko pojedyncze siostry, a to stanowczo za mało. Dzięki studiom teologicznym zmienia się zupełnie spojrzenie na kwestie rozumienia wiary i duchowości.

Teraz jest moda, że rozum idzie w odstawkę. Rozum jest szalenie ważny, nie można go odkładać do lamusa.

Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że wiara to nie jest tylko „hop, hop” i „cacy, cacy”. Często jest to droga ciemna i trudna. I trzeba wierzyć, a nie doznawać. Ogólna tendencja ludzi to droga łatwizny, wszelkie „hopsa, hopsa” jest prostsze niż stanięcie w prawdzie z samym sobą czy też to, co mistycy nazywają wejściem w „noc ciemną”. Prędzej czy później łatwizna prowadzi do wykolejenia duchowego.

Każde kazanie/homilia powinno służyć poznawaniu Boga i pokazać człowiekowi, jak postępować zgodnie z Jego wolą. Jeżeli kapłan w swoich refleksjach gdzieś „fruwa”, nie wiadomo gdzie, to po co językiem mielić…

Religa to nie jest tylko etyka i teologia moralna. Kapłani powinni mówić przede wszystkim o wierze i o niej myśleć, a nie tylko o moralności. Można być naprawdę przyzwoitym człowiekiem, dobrze żyjącym, ale niekoniecznie wierzącym.

Powierzchowność wiary prowadzi do podziału w człowieku: człowiek w kościele i człowiek w codzienności. To jest sobie i tamto również, bez żadnego powiązania. Słuchamy Ewangelii, wracamy do domów, i nadal postępujemy tak jakby tej Ewangelii nie było…

Wygodnictwa nie toleruję, jeżeli kapłan potrafi gapić się przez kilka godzin w telewizor czy komputer, to przepraszam bardzo, ale coś jest nie tak. Żeby wziął książkę, pomyślał i przygotował się do homilii, to już czasu brak. Wszystko inne jest ważne, a nie Słowo Boże.

Pamiętam, że uczono mnie: kazanie na piątkę to krótkie i mądre. Kapłan musi mieć w sobie taki „dyszel wewnętrzny”, aby podczas głoszenia Słowa Bożego nie rozjechać się na wiele stron, czego efektem będzie jedynie brak sensu i zmęczenie słuchaczy.

Wyb. DJ