Aby zatrzymać procesy odchodzenia od demokracji, potrzebujemy rozwijać dziś model przywództwa włączającego, nastawionego na zwiększanie poczucia odpowiedzialności obywateli za kraj, ochronę mniejszości, podwyższanie jakości życia i standardów sprawowania władzy we wszystkich sektorach.

Słuchanie o traumie wojennej uczy pokory. Bo co powiedzieć syryjskim uchodźcom, którzy – sami żyjąc w opłakanej sytuacji – na terenie Egiptu niosą wsparcie swoim rodakom w obozach; albo ukraińskiej aktywistce społecznej, która podkreśla, że dopóki w jej kraju w warunkach wojennych umierają ludzie, debata o pojednaniu nie może zaistnieć? Czego uczy nas historia nigeryjskiego pastora, któremu bojownicy odcięli rękę, a on – pomimo osobistego zranienia – powstrzymał machinę zemsty i dziś, wraz ze swoim muzułmańskim przyjacielem, kieruje Międzyreligijnym Centrum Mediacji? Jak zrozumieć dramat Kolumbijek i Kolumbijczyków, którzy uciskani potworną biedą, oddają swoje dzieci pod „opiekę” partyzantów FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii)?

Usłyszałem znacznie więcej podobnych historii podczas konferencji „Lillehammer Miasto Dialogu”, w której uczestniczyłem wraz z ponad setką praktyków zajmujących się procesami pokojowymi, dialogiem i rozwiązywaniem konfliktów.

Konflikt może eskalować, więc nawet jeśli dzisiaj nie znajdujemy się w stanie wojny, to nie oznacza, że zawsze tak będzie

„Pokój jest darem” – mówił Alfredo Zamudio, dyrektor Nansen Center for Peace and Dialogue, organizator konferencji w Lillehammer. Słuchając dramatycznych doświadczeń uczestniczek i uczestników, przyszła mi do głowy refleksja, jak bardzo nie doceniamy wolności i pokoju, które zagościły w Polsce i w całej Europie po 1989 roku, jak bardzo ja sam nie doceniam tego daru, zakorzenionego w dialogu społecznym.

Słyszę często, że mówienie o dialogu i pokoju nie ma u nas większego sensu, bo nie doświadczamy konfliktu zbrojnego. To błędne myślenie, bowiem, po pierwsze, pokój nie jest wyłącznie brakiem konfliktu. Po drugie, intensywność konfliktu może eskalować, więc nawet jeśli dzisiaj nie znajdujemy się w stanie wojny, nie oznacza to, że zawsze tak będzie. Pokój wymaga nieustannych starań, których integralną częścią jest dialog nastawiony na próbę zrozumienia innych. Po wsłuchaniu się w doświadczenia ofiar konfliktów, mam na ten temat trzy refleksje.

Rola przywództwa

Po pierwsze, w debatach o stanie dialogu kluczową rolę odgrywa kwestia jakości przywództwa i potrzeba wyciągania lekcji z historii. Dominujący dzisiaj model przywództwa, silnie spersonalizowany, oparty na medialnym wizerunku narcystycznego, „wszechmocnego” lidera, prowadzi do nowych konfliktów. Taki model jest paliwem dla populizmów, posługujących się dychotomicznymi podziałami i posiadających proste, fałszywe recepty na złożone problemy społeczno-ekonomiczne. Charakteryzuje je również ciągłe używanie metody „kozła ofiarnego”, czyli przypisywanie mniejszościowym grupom społecznym lub pojedynczym ludziom odpowiedzialności za całe zło świata.

Pełnoprawność narracji plemiennej, kobiecej, rasowej i ubogich oznacza podkreślenie szacunku i godności grup marginalizowanych

Jedną z konsekwencji „silnego” przywództwa jest zazwyczaj monopol jednej narracji historyczno-społecznej, marginalizującej wszystkie inne perspektywy i traktującej różnorodność jako zagrożenie, a nie potencjał. Tymczasem wagę narracji alternatywnych podkreślali w Lillehammer m.in. przedstawiciele UNHCR (Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców), pracujący w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Pełnoprawność narracji plemiennej, kobiecej, rasowej i ubogich oznacza według nich podkreślenie szacunku i godności grup marginalizowanych. Wykluczanie tych perspektyw z debaty publicznej prowadzi zaś do konfliktów i staje się pożywką dla dyktatorów.

Historia XX wieku dobitnie pokazała, do czego może prowadzić nadmierne pokładanie ufności w silnych przywódcach. Zrzekanie się odpowiedzialności przez obywateli na rzecz wodzów politycznych po I wojnie światowej doprowadziło do odejścia od demokracji i zastąpienia jej totalitaryzmami. Niewielu krajom udało ustrzec się przed tymi antydemokratycznymi trendami niszczącymi trójpodział władzy, wyjątkiem nie była także Polska po 1926 r.

Aby zatrzymać podobne procesy zachodzące w naszych społecznościach dzisiaj, potrzebujemy rozwijać model przywództwa włączającego, nastawionego na zwiększanie podmiotowości i poczucia odpowiedzialności obywateli za kraj, ochronę mniejszości, podwyższanie jakości życia i standardów sprawowania władzy we wszystkich sektorach: publicznym, gospodarczym i społecznym.

Lekceważenie skutków traum

Jednym z najbardziej poruszających głosów była opinia Lori Amy, amerykańskiej profesor pracującej od lat w Albanii, gdzie zajmuje się badaniem konsekwencji traumy, jaką dla krajów Europy Środkowowschodniej było doświadczenie totalitaryzmu komunistycznego. Według badaczki traumy obywateli tych krajów, w wielu przypadkach spełniające kliniczne kryteria PTSD (syndrom stresu pourazowego), przekazywane są z pokolenia na pokolenie, a brak wiedzy o tym prowadzi do konfliktów społecznych, chęci odwetu oraz – często nieuświadomionych – problemów psychicznych milionów obywateli. Lori Amy sama doświadczyła traumy związanej z wychowaniem w wojskowej rodzinie pełnej przemocy.

Kiedy spojrzy się na zaogniające się spory o historię w wielu krajach naszego regionu, w tym w Polsce (napięte społeczne relacje polsko-żydowskie, polsko-ukraińskie czy polsko-niemieckie), to trudno nie zgodzić się z argumentem, że bez przerobienia trudnych doświadczeń z przeszłości nie sposób wyobrazić sobie zbudowania dojrzałej i zintegrowanej tożsamości własnej. Do rzetelnej analizy zbiorowych i indywidualnych traum powojennych i posttotalitarnych potrzeba wyrozumiałości, czasu i dystansu. Czyli dokładnie tego, czego nam dzisiaj bardzo brakuje.

Współpraca międzysektorowa

Trzecią ważną kwestią jest zapotrzebowanie na inicjatywy dialogiczne, realizowane wspólnie przez sektor publiczny, biznes i środowiska pozarządowe. Podczas konferencji mówiłem o inicjatywie „Wyłącz ego. Zrozum drugiego”, realizowanej w Polsce przez Orange wraz z Laboratorium Więzi, Pracownią Badań i Innowacji Społecznych Stocznia, Szkołą Liderów i wieloma innymi organizacjami.

Bez przerobienia trudnych doświadczeń z przeszłości nie sposób wyobrazić sobie zbudowanie dojrzałej i zintegrowanej tożsamości własnej

Wychodzimy w niej z założenia, że dialog to przede wszystkim kompetencja, której można się nauczyć, a także doskonalić. Nasza inicjatywa wzbudziła podczas konferencji żywe zainteresowanie właśnie ze względu na – deficytową w większości krajów, od Kenii i Nigerii, po Norwegię – współpracę międzysektorową. Realizacja wspólnych, łagodzących napięcia, międzysektorowych celów społecznych, uznana została przez większość uczestników za jeden z kluczowych czynników tworzenia dogodnych warunków dla zaistnienia kultury dialogu, zabezpieczającej ludzką godność niezależnie od długości i szerokości geograficznej.

Wyłącz ego

Już po zakończeniu norweskiego szkolenia odbyło się się w Polsce jeszcze jedno wydarzenie, którego celem było budowania kultury dialogu. W „Obywatelskich Dniach Skupienia” – zlocie organizacji i środowisk pozarządowych w Niepołomicach pod Krakowem – wzięło udział kilkuset przedstawicieli trzeciego sektora. Ich inicjator, a zarazem mentor i współtwórca projektu „Wyłącz ego. Zrozum drugiego”, Kuba Wygnański, odwoływał się do palącej potrzeby tworzenia korpusu ludzi niosących pokój. Parafrazując Ortegę y Gasseta chodzi o przeciwstawienie się naturze „człowieka masowego” i dostrzeżenie, że kierowanie się tylko własnymi uczuciami, myślami i żądaniami, nieuchronnie prowadziłoby do coraz większych konfliktów.

Istnieją trzy wymiary dialogu prowadzące do zmiany społecznej: dialog strukturalny, w większości zależny od decyzji liderów społecznych i politycznych; dialog psychospołeczny, związany z kontaktami i współpracą całych grup społecznych (np. współpraca między miastami, grupami studentów, organizacjami pozarządowymi); oraz dialog osobisty, mający charakter duchowy.

W jakimś sensie warunki dla każdego z nich stwarza nasza wspólna inicjatywa „Wyłącz ego. Zrozum drugiego”. Rekrutacja trwa do 13 lipca pod adresem www.zrozumdrugiego.pl.