„Drogą wiodącą do Boga jest miłość. Każdy, kto prawdziwie kocha, zmierza do Boga. Każda rzeczywista miłość ma w sobie nasienie wieczności” – mówił o. Ludwik Wiśniewski podczas pogrzebu Olgi Krzyżanowskiej.

Kazanie wygłoszone w sobotę, 30 czerwca, w bazylice św. Mikołaja w Gdańsku:

Droga Rodzino, bliższa i dalsza, Przyjaciele, wszyscy obecni,

kiedy stoimy nad trumną, zwłaszcza osób bliskich, dokonujemy dwóch aktów. Po pierwsze – z miłością wkładamy naszych zmarłych w ręce Pana Boga. Po drugie – przyjmujemy z rąk zmarłych ich życiowe przesłanie, aby je kontynuować.

Każdego człowieka, który przekroczył próg śmierci, mamy prawo włożyć w ręce Pana Boga, ale szczególnie mamy prawo uczynić to wtedy, gdy szli oni drogą do Boga wiodącą. Cóż to za droga? Nie tworzą jej słowa, gesty ani obrzędy – to wszystko może być puste. Tą drogą wiodącą do Boga jest miłość. Każdy, kto prawdziwie kocha, zmierza do Boga. Każda rzeczywista miłość ma w sobie nasienie wieczności – jest na zawsze.

O zmarłej, którą dziś żegnamy, ludzie znający ją blisko mówią: prawdziwy człowiek, wielka dama, uosobienie kultury, prawy polityk, niekłamana patriotka. A ja mówię: człowiek wielkiej służby – a służba jest drugim imieniem miłości.

To zadziwiające, że Gdańsk dał Polsce tak niezwykłe kobiety. To tak, jakby przez miasto przeleciał jakiś Boży anioł i napełnił nasze gdańskie dziewczyny mocą i darem miłości, że wspomnę przynajmniej niektóre, już mieszkające po tamtej stronie – Alinę Pienkowską, Magdę Modzelewską-Rybicką, a także Annę Walentynowicz (bo przecież u Boga nie ma politycznych obozów). Wreszcie Olgę Krzyżanowską, piękną, cudowną, gdańską dziewczynę, kobietę, matkę.

Solidarność – i tego nas uczy Olga Krzyżanowska – to otwarty umysł niezatrzymujący się na swoich małych sprawach, ale widzący dalej i wyżej. To umysł, który umie mówić prawdę, nawet przykrą, ale bez nienawiści

Z miłością, z wdzięcznością – wkładamy dzisiaj w Twoje Boże Ręce Olgę Krzyżanowską, która swoją miłością wzbogaciła wielu ludzi i wzbogaciła także całą Polskę.

Jesteśmy tu dzisiaj także po to, aby uświadomić sobie – a następnie przyjąć do kontynuacji – przesłanie naszej dzisiejszej bohaterki. Przez wiele godzin próbowałem je odczytać i sprecyzować, aż wreszcie zrozumiałem, że to jej przesłanie mieści się w jednym słowie: solidarność.

Solidarność postawiła na nogi cały nasz naród i zdumiała świat. Niektórzy mówią, że ona umarła. To nieprawda. Ona żyje w wielu ludziach i naszym zadaniem jest ciągle wskrzeszać ją i odnawiać. Niektórzy mówią też, że we współczesnym świecie umarła miłość. To także nieprawda. Ona żyje w ludziach.

Solidarność – i tego nas uczy Olga Krzyżanowska – to otwarty umysł niezatrzymujący się na swoich małych sprawach, ale widzący dalej i wyżej. To umysł, który umie mówić prawdę, nawet przykrą, ale bez nienawiści.

Solidarność to wielkie serce otwarte dla wszystkich, gotowe stanąć w obronie pokrzywdzonych, nawet za cenę osobistej ofiary. To wyciągnięte ręce, nie cofające się przed ludźmi inaczej myślącymi.

Siostry i Bracia, przeżywamy dzisiaj szczególny czas. Przyszliśmy tutaj, aby włożyć w ręce Boga pięknego człowieka. Aby otrzymać wielką lekcję. Trzeba, abyśmy tę lekcję odrobili. Może opanowała nas drętwota, zniechęcenie? Może trzeba się obudzić na nowo!

Chwała Tobie Panie, że na naszej drodze stawiasz pięknych ludzi, którzy nas uczą prawdy, służby i miłości. Z całego serca wołamy dzisiaj: wprowadź naszą kochaną zmarłą do swojego boskiego domu.

Not. JH