Jan Paweł II pisał o pilnej potrzebie kształtowania postawy odpowiedzialności ekologicznej. Benedykt XVI nazywany był „zielonym papieżem”. A papież Franciszek ogłosił pierwszą w historii Kościoła encyklikę w całości poświęconą ochronie środowiska. Co my na to?

Nauczanie Kościoła katolickiego na tematy ekospołeczne jest bardzo bogate. Składają się na nie wszelkiego rodzaju oficjalne dokumenty – encykliki, adhortacje, orędzia, homilie. Korzeni stanowiska Kościoła w tej kwestii należy szukać już w Księdze Rodzaju, która mówi: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. […] Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa dające owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre. […] Bóg uczynił różne rodzaje dzikich zwierząt, bydła i wszelkich zwierząt pełzających po ziemi. I widział Bóg, że były dobre (Rdz 1,1.12.25)”.

W pierwszych słowach tej najważniejszej dla chrześcijan księgi Bóg mówi, że wszystko, co stworzył, było dobre. Co więcej, po potopie Stwórca zawarł przymierze nie tylko z człowiekiem, ale z całym stworzeniem. Nie czyni to stworzenia równym człowiekowi, ale z całą pewnością nie pozwala na jego bezwzględne ujarzmianie. Biblijny opis wskazuje bowiem na braterstwo wszystkich Bożych stworzeń.

Świadectwa troski Boga o jego stworzenie możemy też znaleźć w Nowym Testamencie: „Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani nie żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. […] Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą. A powiadam wam nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich” (Mt, 6,26.28–29). To klucz do zrozumienia wezwania do „czynienia sobie ziemi poddaną” – Bóg pragnie, byśmy przede wszystkim otaczali ją nieustającą troską.

Nawet jeśli niektóre zakony ingerowały w przyrodę, to z dzisiejszego punktu widzenia była to postawa zrównoważonego rozwoju

Takie podejście do natury kultywowane było przez stulecia w klasztorach, zwłaszcza eremickich, jak kameduli. Dlatego eremy kamedulskie i ich otoczenie to obszary do dziś cenne przyrodniczo (np. w Wigierskim Parku Narodowych, Lasku Bielańskim w Warszawie itp.). Nawet jeśli niektóre zakony ingerowały w przyrodę, to z dzisiejszego punktu widzenia była to postawa zrównoważonego rozwoju, ponieważ ingerencja ta ograniczała się do minimum i nie nabierała intensywności wraz z upływem lat. Przykładem jest działalność cystersów, dzięki którym możemy podziwiać wiele pięknych miejsc, jak choćby Park Krajobrazowy Cysterskich Kompozycji Krajobrazowych Rud Wielkich.

Prawdziwą rewolucję w relacjach człowieka do reszty stworzenia niewątpliwie przyniosła postać św. Franciszka z Asyżu, którego Jan Paweł II w breve „Inter Sanctos” powołał 29 listopada 1979 r. na patrona ekologów: „Świętego Franciszka z Asyżu słusznie zalicza się między tych świętych i sławnych mężów, którzy odnosili się do przyrody jak do cudownego daru udzielonego przez Boga rodzajowi ludzkiemu. Albowiem on głęboko odczuł w szczególny sposób wszystkie dzieła Stwórcy i natchniony Bożym duchem wyśpiewał ową najpiękniejszą «Pieść Stworzeń», przez które, szczególnie przez brata słońce, brata księżyc i siostry gwiazdy niebieskie, oddał należne uwielbienie, chwałę cześć i wszelkie błogosławieństwo najwyższemu, wszechmogącemu i dobremu Panu”.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, lato 2018.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!

Więź, lato 2018

Kwartalnik WIĘŹ, nr 2/2018