95 lat temu urodziła się Wisława Szymborska – poetka, eseistka, tłumaczka, felietonistka, laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie literatury (1996).

Debiutowała w 1945 roku na łamach „Dziennika Polskiego” wierszem „Szukam słowa”. W roku 1952 w wydała pierwszy tom poetycki „Dlatego żyjemy”.

W latach 1953–1966 była kierownikiem działu poezji tygodnika „Życie Literackie”, następnie w latach 1967–1981 publikowała w nim felietony „Lektury nadobowiązkowe”, które pisała do 2002 roku (w latach 80. w miesięczniku „Pismo” i w „Odrze”, następnie w latach 1993–2002 w „Gazecie Wyborczej”). W roku 1983 zaczęła współpracę z „Tygodnikiem Powszechnym”.

9 grudnia 1996 roku odebrała w Sztokholmie literacką Nagrodę Nobla „za poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości”. „Natchnienie, czymkolwiek ono jest, rodzi się z bezustannego «nie wiem»” – mówiła, odbierając nagrodę.

Tworzone w ostatnich latach tomiki „Chwila” (2002), „Dwukropek” (2005) i „Tutaj” (2009) zdobyły nominacje do Literackiej Nagrody Nike. Wydany pośmiertnie tom nosi tytuł „Wystarczy”.

Zmarła 1 lutego 2012 w swoim krakowskim domu w czasie snu. Pogrzeb poetki odbył się osiem dni później na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

Wiersz „Schyłek wieku” ukazał się w miesięczniku „Więź” nr 10/1996.

SCHYŁEK WIEKU

Miał być lepszy od zeszłych nasz XX wiek.
Już tego dowieść nie zdąży,
lata ma policzone,
krok chwiejny,
oddech krótki.

Już zbyt wiele się stało,
co się stać nie miało,
a to, co miało nadejść,
nie nadeszło.

Miało się mieć ku wiośnie
i szczęściu, między innymi.

Strach miał opuścić góry i doliny.
Prawda szybciej od kłamstwa
miała dobiegać do celu.

Miało się kilka nieszczęść
nie przydarzyć już,
na przykład wojna
i głód, i tak dalej.

W poważaniu być miała
bezbronność bezbronnych,
ufność i tym podobne.

Kto chciał cieszyć się światem,
ten staje przed zadaniem
nie do wykonania.

Głupota nie jest śmieszna.
Mądrość nie jest wesoła.
Nadzieja
to już nie jest ta młoda dziewczyna
et cetera, niestety.

Bóg miał nareszcie uwierzyć w człowieka
dobrego i silnego,
ale dobry i silny
to ciągle jeszcze dwóch ludzi.

Jak żyć – spytał mnie w liście ktoś,
kogo ja zamierzałam spytać
o to samo.

Znowu i tak jak zawsze,
co widać poniżej,
nie ma pytań pilniejszych
od pytań naiwnych.

(z tomu „Ludzie na moście”)