Pisanie nadawało sens wszystkiemu, co robił i kim był, może było natręctwem, na pewno przemożną potrzebą. Pisał od lat chłopięcych aż po ostatnie dni.

Jarosław Iwaszkiewicz zdecydowanie opuścił literacki czyściec, do jakiego trafił po śmierci. W latach 80. czytano go dosyć niechętnie, natomiast w ciągu ostatnich dwu dekad nie tylko wzrosło zainteresowanie jego twórczością, ale zaczęliśmy go czytać inaczej, wciąż na nowo. Właściwie okazało się, że można znaleźć u niego wszystko – od erotyzmu po politykę, od metafizyki po psychologię, od fascynacji światem po rozpacz, od zmysłowości po duchowość. To jedna strona obecności pisarza w odbiorze literackim.

Istnieje też druga: publikacja trzech tomów dzienników i wielu tomów listów. Książki o małżeństwie Iwaszkiewiczów Piotra Mitznera czy biografia polityczna Marka Radziwona. To już całe półki w bibliotece. Wydawałoby się, że wszystko o autorze „Brzeziny” wiemy. Tymczasem biografia Radosława Romaniuka „Inne życie”[1] pokazuje, że wciąż Iwaszkiewicza nie dość znamy. Wiele się z tej książki dowiedzieliśmy, nade wszystko jednak dzięki niej mamy teraz wiedzę bardziej uporządkowaną i całościową. Nie stoją już osobno Iwaszkiewicz uwiedziony przez politykę i Iwaszkiewicz kochający, Iwaszkiewicz poeta i Iwaszkiewicz w życiu towarzyskim, Iwaszkiewicz z plotek i Iwaszkiewicz z oficjalnego biogramu.

Destylacja doznań

„Inne życie”, a właściwie inne życia. Bo nie jedno. Każde bardziej odmienne od drugiego. Owszem, nachodzą na siebie, ale są tak różne, że mogłyby należeć do wielu osobnych ludzi. Jak gdyby Iwaszkiewiczów było wielu.

Najważniejszy Iwaszkiewicz to pisarz – poeta, prozaik, eseista, dramaturg, felietonista. A także diarysta i epistolograf. Chciałoby się zapytać: kiedy przy bardzo aktywnym trybie życia znajdował on czas na pisanie? A przecież pisał dużo, bardzo dużo! Widać pisanie nadawało sens wszystkiemu, co robił i kim był, może było natręctwem, na pewno przemożną potrzebą. Pisał od lat chłopięcych (prawdopodobnie pierwszy wiersz stworzył, gdy miał 9 lat) aż po ostatnie dni.

Nie stoją już osobno Iwaszkiewicz uwiedziony przez politykę i Iwaszkiewicz kochający, Iwaszkiewicz poeta i Iwaszkiewicz w życiu towarzyskim, Iwaszkiewicz z plotek i Iwaszkiewicz z oficjalnego biogramu

Literatura wyznaczyła jego życie i literatura odgrywa ogromną rolę w biografii. Jest kluczem do zrozumienia tego, kim był nie jako pisarz, lecz jako człowiek. Źródłem informacji są nie tylko dokumenty, dzienniki czy listy (jednak i je trzeba zdecydowanie weryfikować, gdyż nie wiemy, ile w nich autokreacji, literackiej deformacji, przesady lub niedomówień), ale i wiersze, opowiadania, powieści, dramaty. Bo w nich zawiera się to wszystko, co wprost byłoby często trudne do wyrażenia – emocje, opinie o ludziach, obserwacje. Tak więc pisanie (szeroko potraktowane) przynosi moc informacji, które jednak trzeba przefiltrować, wydobyć z nich prawdę, może nie o faktach, ale o czymś znacznie głębszym, o odczuwaniu świata.

Najczęściej jednak jest inaczej. To w życiu pisarza szukamy inspiracji, dopowiedzeń i objaśnień dla literatury. Jeśli czytamy biografię, to jako przyczynek do interpretacji. Z tym jednak trzeba ostrożnie. Nie u każdego pisarza wydarzenia, których był świadkiem i ludzie, których spotkał, stają się materią twórczą. U Iwaszkiewicza tak. Pokazuje to Romaniuk, ale właściwie sam autor „Sławy i chwały” opowiadał o tym w autokomentarzach – czy to w dziennikach, czy listach, czy wywiadach. Iwaszkiewicz był takim twórcą, u którego materia dzieła w ogromnej mierze czerpała z materii życia. Dlatego można mówić o „innym życiu”, tym drugim – w utworach literackich, o życiu przetworzonym, przepuszczonym przez wyobraźnię, emocje i inne doświadczenia, które pozwalały na wszystko patrzeć z odmiennej perspektywy, nie tyle jako życie alternatywne (mogłoby być inaczej), ile jako na abstrakt tego, co w życiu realnym jest uwikłane w rozmaite konteksty, które zasłaniają istotę.


[1] Radosław Romaniuk, „Inne życie. Biografia Jarosława Iwaszkiewicza”, Wydawnictwo Iskry, t. I, Warszawa 2012, 620 s.; t. II, Warszawa 2017, 760 s.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, lato 2018.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!

Więź, lato 2018

Kwartalnik WIĘŹ, nr 2/2018