Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zdecydowali dziś o usunięciu z ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej przepisów karnych, które wprowadzili w styczniu i które wywołały międzynarodową krytykę, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i Izraelu. Cytujemy wybrane komentarze publicystów.

Michał Szułdrzyński, Rzeczpospolita: Tak się kończy uprawianie dyplomacji z pomocą maczugi

Głównym problemem z przyjętą w styczniu ustawą – oprócz daty głosowania tuż przed Dniem Pamięci Ofiar Holokaustu – było jej odczytanie za granicą. Zachodni świat uznał, że chodzi o karanie osób, które chcą otwarcie mówić o współudziale Polaków w zbrodniach na Żydach dokonywanych podczas II Wojny Światowej. A skoro tak, uznano, że Polska ma coś do ukrycia. Efekt był więc odwrotny od zamierzonego: zamiast więcej prawdy o złożonych losach dwóch narodów podczas II Wojny, mieliśmy mnóstwo fałszywych oskarżeń i zwykłych kłamstw. Ale tak właśnie kończy się uprawianie dyplomacji z pomocą maczugi.

To sygnał, że premier ma naprawdę coraz silniejszą pozycję w obozie władzy. Jeśli udało mu się przekonać kierownictwo PiS i samego Jarosława Kaczyńskiego, do zmiany przepisów, które uważał za barierę uniemożliwiającą polepszenie międzynarodowej sytuacji Polski, to znak, że po pierwsze Morawiecki nie jest marionetką i naprawdę ma dużo do powiedzenia w PiS, a po drugie, że liczy się z nim prezes PiS, skoro pozwala mu wyjść z taką inicjatywą. W sporze obozów umiarkowanego z radykalnym – 1:0 dla umiarkowanych.

Cały tekst

Paweł Wroński, Gazeta Wyborcza: W Sejmie czuć zapach tchórzostwa

Ktoś, kto znalazł się tego dnia w Sejmie, mógł poczuć wyczuwalny zapach tchórzostwa i wstydu wobec własnej głupoty. To właśnie dlatego PiS przeprowadziło nowelizację ustawy w ciągu dwóch godzin, bez debaty, bez pytań ze strony opozycji. Jarosław Kaczyński wie, że dyskusja o ustawie tak rozbujała nastroje nacjonalistyczne, a czasem wręcz antysemickie, że zbyt długa dyskusja mogłaby być dotkliwym ciosem w politykę „wstawania z kolan”. Liderzy PiS mają nadzieję, że wycofanie się z kompromitujących, a jeszcze niedawno bronionych niczym niepodległości zapisów w wakacje, w trakcie mistrzostw świata w piłce nożnej, nie zostanie przez twardogłowy i nacjonalistyczny elektorat PiS zauważone.

Cały tekst

Bartosz Węglarczyk, Onet.pl: Tego nie da się odrobić nowelizacją nowelizacji

Ustawa o IPN jest fatalna, o czym Prawo i Sprawiedliwość było informowane i uprzedzane przez setki ekspertów, historyków, dyplomatów, publicystów i Ocalałych.

Dopiero perspektywa braku wizyty w Białym Domu, do którego w tym roku zawitał nawet prezydent Uzbekistanu, dała rządzącym do myślenia.

Dzięki nowelizacji nowelizacji pan premier Morawiecki i pan prezydent Duda zapewne załatwią więc sobie wreszcie zdjęcia z prezydentem Trumpem, które będzie można potem pokazywać w nieskończoność w rządowych mediach jako dowód na mocarstwową pozycję Polski. Prawda jest jednak taka, że rząd na własne życzenie zaliczył piękną katastrofę, której konsekwencje ponosimy wszyscy i będziemy ponosić nadal.

Straciliśmy olbrzymią część mandatu zaufania, udzielonego Polsce przez międzynarodową opinię publiczną przez ostatnie dekady ciężkiej pracy kolejnych, lewicowych i prawicowych rządów. Tego nie da się odrobić nowelizacją nowelizacji.

Cały tekst

Krzysztof Burnetko, Polityka: Za wszystkim stoją… wiadomo jakie siły

Pytanie, jak się teraz PiS będzie z tak rażącego ustępstwa tłumaczył swoim sympatykom. Wszak w pierwotną wersję ustawy o IPN swe twarze zaangażowali najważniejsi politycy partii rządzącej.

Może być to trudne, ale jest na to stary i sprawdzony sposób. Można przecież dalej między wierszami (albo też wprost za pomocą najwierniejszych członków partii i dziennikarzy – takich, co wszystko zniosą) rzucać sugestie, że za wszystkim stoją… wiadomo jakie siły, a ustępstwo jest tylko nieznaczącą przecież zagrywką taktyczną dla dobra generalnego zwycięstwa. „Wycofaliśmy się chwilowo na z góry upatrzone pozycje” – jakoś tak to brzmiało, prawda?

PiS pomysłami z ustawy o IPN (oraz towarzyszącą im propagandą) już katastrofalnie popsuł obraz Polski i Polaków na świecie. Zniszczył zwłaszcza lata pracy dziesiątek ludzi z różnych środowisk zaangażowanych w poprawę stosunków polsko-żydowskich. Uwolnił też drzemiącego wśród sporej części rodaków dżina antysemityzmu i nacjonalizmu. Teraz, chcąc wytłumaczyć się przed swoimi wyznawcami z konieczności ustępstw, może nakręcać te nastroje dalej.

Cały tekst

Ewa Siedlecka, Polityka: Za PiS-em trudno nadążyć

Sejm w ciągu godziny przeprowadził trzy czytania i przyjął ustawę.

Stało się to dzień po tym, jak Międzynarodowe Stowarzyszenie Adwokatów i Prawników Żydowskich (IAJLJ) złożyło we wtorek w  Trybunale Konstytucyjnym „opinię przyjaciela sądu” w sprawie przepisów o ściganiu karnym pomawiania narodu polskiego o zbrodnie.

Skąd ta nagła reakcja rządu? Z pewnością chce jakoś wybrnąć z sytuacji ochłodzenia stosunków z USA po tym, jak prezydent Trump zażądał wycofania się Polski z tej ustawy. PiS miał to zrobić rękami Trybunału. Dlaczego zrezygnował?

Może powodem była przysłowiowa już opieszałość Trybunału Dobrej Zmiany? Może PiS nie chciał, by przy okazji tego wyroku pojawiły się zdania odrębne „starych” sędziów kwestionujące prawo dublerów do orzekania w TK? A może to kolejna sprawa, w której ujawnia się spór Morawiecki-Ziobro? Bo Zbigniew Ziobro, jako prokurator generalny, w swoim stanowisku do tej sprawy złożonym w Trybunale twierdzi, że ściganie karne za twierdzenia o udziale Polaków w prześladowaniach i zagładzie Żydów jest zgodne z konstytucją. Zakwestionował tylko to, że takie ściganie ma dotyczyć także czynów popełnionych za granicą, gdzie nie są one przestępstwem (zauważa przytomnie, że to po prostu niewykonalne).

Za PiS-em trudno nadążyć.

Cały tekst

Wyb. JH