Od prawie trzech lat mamy do czynienia z głębokim upolitycznianiem historii, centralizacją przekazu i marginalizacją środowisk, które reprezentują inny pogląd niż partia rządząca – mówi w rozmowie z „Kulturą Liberalną” prof. Paweł Machcewicz, historyk, w latach 2008–2017 dyrektor Muzeum II Wojny Światowej.

Z Pawłem Machcewiczem rozmawia Karolina Wigura. Wywiad ukazał się 19 czerwca na łamach „Kultury Liberalnej”. Cytujemy wybrane fragmenty:

Uchwalenie nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej zostało odebrane jako próba uciszenia rzetelnej debaty o polskim udziale w prześladowaniu Żydów w czasie wojny. Powróciły wszystkie stereotypy z przeszłości, a wypowiedzi polityków partii rządzącej, którzy – jeszcze w czasie procesu legislacyjnego! – nie ukrywali, że nowelizacja może być używana personalnie przeciwko Janowi Tomaszowi Grossowi, wywołały koszmarne wrażenie.

Ustawa o IPN jest ucieleśnieniem pewnych trendów kulturowych – wyobrażeń polityków i elektoratu PiS-u na temat tego, jak jest postrzegana Polska za granicą i jak należy jej bronić. W rezultacie powstał syndrom oblężonej twierdzy, zgodnie z którym Polska jest nieustannie znieważana i szkalowana.

Uprawniona wydaje mi się teza, że nowelizacja miała przytrzymać przy PiS-ie najbardziej nacjonalistyczne i ksenofobiczne grupy wyborców.

Zagranica nie jest z perspektywy partii rządzącej postrzegana jako partner do dialogu. Najlepszym przykładem jest Muzeum II Wojny Światowej, które straciło swój międzynarodowy autorytet i zmieniło się w karykaturę swojej pierwotnej postaci. O tej sprawie wciąż mówi się w światowych mediach, w kontekście nacjonalistycznej i autorytarnej polityki rządzących. PiS stało się zakładnikiem własnej retoryki, ataków i agresji na muzeum i kształt, w jakim je stworzyliśmy.

Jeżeli rzetelne i interesujące prezentowanie wizerunku Polski za granicą ma być skuteczne, to nie można go ograniczyć do wymiaru heroicznego czy martyrologicznego. Powinniśmy dyskutować o historii Polski w otwarty sposób.

Od prawie trzech lat mamy do czynienia z głębokim upolitycznianiem historii, centralizacją przekazu i marginalizacją środowisk, które reprezentują inny pogląd niż partia rządząca.

Uważam, że powinniśmy odbudować pluralizm. Tutaj widzę aktywną rolę do spełnienia przez państwo, realizowaną chociażby przez niedyskryminowanie żadnego środowiska w rozdziale publicznych dotacji. Rządzący nie powinni instrumentalizować pewnych tematów z historii Polski, co stało się na przykład z tematem kultu żołnierzy wyklętych, który ma budować propagandowy wizerunek PiS-u.

Wyb. DJ