„Po nowelizacji ustawy o IPN zainteresowania internautów tematyką żydowską czy izraelską wiążą się wyraźnie z nasileniem obecności antysemickiej mowy nienawiści” – czytamy w analizie Centrum Badań nad Uprzedzeniami na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich.

Wczoraj na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich została opublikowana analiza Centrum Badań nad Uprzedzeniami pt. „Stosunek do Żydów i ich historii po wprowadzeniu ustawy o IPN”. Jej twórcami są: Maria Babińska, Michał Bilewicz, Dominika Bulska, Agnieszka Haska i Mikołaj Winiewski. Dokument został przygotowany na zlecenie Biura RPO.

Jak stwierdzają autorzy analizy, nowelizacja ustawy o IPN – która w zamierzeniu projektodawców miała doprowadzić do ograniczenia użycia wadliwych kodów pamięci (użycie określenia „polskie obozy zagłady”, zamiast „niemieckie”) – paradoksalnie doprowadziła do zwiększenia powszechności ich użycia. Zdecydowanie wzrosła liczba osób wyszukujących w Google frazę „polskie obozy koncentracyjne” (ponad pięciokrotnie w porównaniu do okresu sprzed nowelizacji, jednocześnie liczba wyszukań hasła „hitlerowskie obozy koncentracyjne” nie wzrosła znacząco).

Wśród amerykańskich, kanadyjskich czy brytyjskich użytkowników wyszukiwarki Google, którzy jeszcze niedawno najczęściej wyszukiwali określenia „German death camps”, dziś – jak wynika z analizy – dominuje poszukiwanie określenia: „Polish death camps”. Wzrost częstotliwości użycia na świecie wadliwego kodu pamięci jest dziewięciokrotny – pomimo, że odsetek osób poszukujących informacji o nazistowskich obozach zagłady nie wzrósł.

„Kolejnym istotnym następstwem styczniowej debaty publicznej wokół wprowadzenia ustawy o IPN jest ewidentna polaryzacja przekonań Polaków na temat historii stosunków polsko-żydowskich” – czytamy w dokumencie. Jak piszą jego autorzy, „w widoczny sposób wzrosła liczba osób idealizujących zachowania Polaków w czasie okupacji (dwukrotnie zwiększyła się liczba osób przekonanych, że wszyscy Polacy zaangażowani byli w ratowanie Żydów) – ale jednocześnie wzrósł odsetek Polaków gotowych do mówienia o aktach kolaboracji z niemieckim okupantem”. „Gotowość do krytycznego namysłu nad historią lat wojny wzrosła szczególnie u Polaków o nienarcystycznym stosunku do własnego narodu i o niskim poziomie antysemityzmu” – dodają.

„Analiza wykazuje, że okres zaognionej dyskusji wokół ustawy o IPN oraz reakcji Izraela i środowisk żydowskich był czasem ewidentnego wzmożenia antysemickiego w debacie publicznej. W jej głównym nurcie znacznie częściej pojawiały się określenia, które wcześniej funkcjonowały jedynie na obrzeżach.

Widać to wyraźnie w analizach portali społecznościowych, na których takie określenia, jak «parchy», «gudłaje» czy «żydki» stosowane są pod koniec stycznia i na początku lutego 2018 wyraźnie częściej. Co więcej, po debacie o IPN zainteresowania internautów tematyką żydowską czy izraelską wiążą się wyraźnie z nasileniem obecności antysemickiej mowy nienawiści” – czytamy.

Jak zauważają autorzy analizy, szczególnie niepokoi, że antysemityzm ten wprost pojawiał się w wypowiedziach osób publicznych i przekazach medialnych, gdzie dotychczas uprzedzenia antysemickie stanowiły raczej temat tabu, które wykluczało osobę używającej takiego języka z debaty publicznej.

„Szczęśliwie jednak wzmożenie internetowej mowy nienawiści nie przełożyło się na trwałe zmiany postaw. Badanie przeprowadzone na ogólnopolskiej próbie nie wykazało znaczącego wzrostu postaw antysemickich” – informują twórcy dokumentu.

Jak czytamy w zakończeniu, nowelę ma zbadać Trybunał Konstytucyjny, do którego skierował ją prezydent Andrzej Duda. Rzecznik Praw Obywatelskich, który zgłosił udział w tym postępowaniu przed TK, wniósł o uznanie zaskarżonych przepisów za niezgodne z Konstytucją. Adam Bodnar ma wątpliwości, czy nowela doprowadzi do ograniczenia nieprawdziwych zwrotów typu „polskie obozy śmierci”. Przestrzega zarazem, że może ona mieć „mrożący skutek” dla debaty publicznej i rodzić autocenzurę wśród dziennikarzy. Według RPO sądy nie są od rozstrzygania sporów historycznych, a państwo może inaczej reagować na wypowiedzi godzące w jego dobre imię.

Uchwalona 26 stycznia 2018 r. nowelizacja wprowadziła do ustawy o IPN nowe przestępstwo. Przewiduje teraz karę grzywny lub do 3 lat pozbawienia wolności dla każdego (także cudzoziemca żyjącego poza granicami Polski), kto publicznie i wbrew faktom przypisuje „Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu” odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką (art. 55a). Taka kara grozi też za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”. Karane jest również działanie nieumyślne. Odpowiedzialności nie podlega działalność artystyczna i naukowa.

RPO.PL, DJ