Postawa kardynała Augusta Hlonda wobec Żydów nie była „skrajnie negatywna”, jak pisze Amerykański Komitet ŻydowskiJednak czy ten wątek życiorysu prymasa, poza latami wojny, był świadectwem „heroiczności cnót”?

Papież Franciszek podpisał w maju dekret o heroiczności cnót kardynała Augusta Hlonda. Jest to wstęp do beatyfikacji polskiego prymasa. Reakcją na tę decyzję był list Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego (American Jewish Committee, AJC), w którym stwierdzono, że rozpoczęcie tego procesu będzie postrzegane przez społeczność żydowską jako akceptacja dla „skrajnie negatywnego” (extremely negative) stanowiska kard. Hlonda wobec Żydów. Wymieniono kilka przykładów ilustrujących, zdaniem AJC, taką postawę.

Tematyka „Kościół a Żydzi” budzi zazwyczaj emocje, warto więc spokojnie pochylić się nad wspomnianym listem i przedstawionymi zarzutami. W związku z tym proponuję, aby przypomnieć najważniejsze wypowiedzi prymasa Hlonda na temat Żydów, zapisane w listach pasterskich, wypowiedziach, oświadczeniach, kazaniach, korespondencji, a także podejmowane przez niego działania.

Przedwojenny list

Z okresu przedwojennego najbardziej znany jest list pasterski „O katolickie zasady moralne” z 29 lutego 1936 roku. Prymas pisał w nim: „Etyka katolicka nie jest etyką europejską, rasową, narodową, klasową, […] lecz etyką powszechną, ogólnoczłowieczą, wieczną i niezmienną, jak niezmienna jest ludzka natura”. Przypominał, że „w stosunkach ludzkich pierwszym prawem bożym jest miłość bliźniego. […] Chrystus rozciągnął [je] także na przeciwników i prześladowców i kazał nam miłować bliźniego, jak siebie samych”.

Fragment listu poświęcony został „problemowi żydowskiemu”. W tej części pojawiła się wyliczanka zarzutów wobec Żydów: „walczą z Kościołem […], tkwią w wolnomyślicielstwie, stanowią awangardę bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej”. Ich wpływ na „obyczajność” prymas oceniał jako zgubny. Przykładem miało być propagowanie pornografii, oszustwa, lichwa, handel żywym towarem. Kardynał stwierdzał też: „bądźmy sprawiedliwi. Nie wszyscy żydzi są tacy. Bardzo wielu żydów to ludzie wierzący, uczciwi, sprawiedliwi, miłosierni, dobroczynni. W bardzo wielu rodzinach żydowskich zmysł rodzinny jest zdrowy, budujący. Znamy w świecie żydowskim ludzi także pod względem etycznym wybitnych, szlachetnych, czcigodnych”.

„Należy zamykać się przed szkodliwymi wpływami moralnymi ze strony żydostwa, oddzielać się od jego antychrześcijańskiej kultury, a zwłaszcza bojkotować żydowską prasę i żydowskie demoralizujące wydawnictwa, ale nie wolno na żydów napadać, bić ich, kaleczyć, oczerniać”

Prymas przestrzegał „przed importowaną z zagranicy postawą etyczną, zasadniczo i bezwzględnie antyżydowską. Jest ona niezgodna z etyką katolicką. Wolno swój naród więcej kochać; nie wolno nikogo nienawidzić. Ani żydów. W stosunkach kupieckich dobrze jest swoich uwzględniać przed innymi, omijać sklepy żydowskie i żydowskie stragany na jarmarku, ale nie wolno pustoszyć sklepu żydowskiego, niszczyć żydom towarów, wybijać szyb, obrzucać petardami ich domów. Należy zamykać się przed szkodliwymi wpływami moralnymi ze strony żydostwa, oddzielać się od jego antychrześcijańskiej kultury, a zwłaszcza bojkotować żydowską prasę i żydowskie demoralizujące wydawnictwa, ale nie wolno na żydów napadać, bić ich, kaleczyć, oczerniać. Także w żydzie należy uszanować i kochać człowieka i bliźniego, choćby się nawet nie umiało uszanować nieopisanego tragizmu tego narodu, który był stróżem idei mesjanistycznej, a którego dzieckiem był Zbawiciel. Gdy zaś łaska boża żyda oświeci, a on szczerze pójdzie do swojego i naszego Mesjasza, witajmy go radośnie w chrześcijańskich szeregach”.

Autor listu ostrzegał również: „Miejcie się na baczności przed tymi, którzy do gwałtów antyżydowskich judzą. Służą oni złej sprawie. Czy wiecie, kto im tak każe? Czy wiecie, komu na tych rozruchach zależy? Dobra sprawa nic na tych nierozważnych czynach nie zyskuje. A krew, która się tam niekiedy leje, to krew polska”.

W czasie wojny kard. Hlond pomagał Żydom. Tak mówił o tych działaniach: „W czasie wygnania […] we Francji w latach 1940-1944 ratowałem niejednego Żyda polskiego, niemieckiego, francuskiego przed wywiezieniem do obozów śmierci. Ułatwiałem im wyjazd do Ameryki, umieszczałem ich w bezpiecznych schronieniach, starałem się dla nich o dokumenty, dzięki którym ocaleli”.

Powojenne spotkania

W okresie powojennym odnotowanych jest kilka wypowiedzi prymasa Hlonda dotyczących tematyki żydowskiej. W jednym z pierwszych jego przemówień po powrocie do Polski, latem 1945 roku, padły słowa: „Mamy wybierać: pójść z Chrystusem […] albo budować bez Chrystusa i narazić się na tragiczny los, jaki spotkał Jerozolimę za to, że nie poznała czasu nawiedzenia swego”. W innym przemówieniu, wspominając czas wojny, prymas powiedział: „Dla wyznawców Chrystusa, ale i dla Żydów, nastał okres terroru, nieprawdopodobnego okrucieństwa, niewolnictwa, obozów, komór gazowych”.

W listopadzie 1945 roku, w kazaniu z okazji otwarcia Bazyliki Prymasowskiej w Gnieźnie, kardynał mówił o historii świątyni jerozolimskiej. Przypominał, że było to miejsce „związane z Chrystusem”. Po zniszczeniu świątynia nie została odbudowana: „Pozostała tęsknym wspomnieniem rozproszonego po świecie narodu żydowskiego, który wiedziony nostalgią za utraconą ojczyzną, staje pod resztką murów świątyni, zapłakany łzami swej okrutnej niedoli, «Ściana płaczu» jest najbardziej wstrząsającym symbolem narodowego tragizmu i bólu”. Prymas stwierdzał, że „inne są z łaski Opatrzności losy Polski. Zaznaliśmy klęski i utraty wolności. […] Ale żaden najazd nie przekreślił naszej wspólnoty narodowej, nie rozwiódł nas z tą ziemią”.

Kolejna chronologicznie wypowiedź pochodzi z listopada 1945 roku, ze spotkania z rabinem prof. Michałem Zylberbergiem. Wiemy z publikowanych relacji, że była to „dłuższa audiencja”, a „rozmowa toczyła się w wyjątkowo serdecznej atmosferze”. Ksiądz kardynał „niesłychanie żywo interesował się losem ocalałych Żydów; była to rozmowa daleko odbiegająca od zwykłej urzędowości. Widać było, że niesłychana tragedia narodu żydowskiego do głębi przejmuje głowę Kościoła katolickiego w Polsce”.

Prymas mówił o „nieśmiertelnych prawdach zawartych w Starym Testamencie”, wspominał dziesięć przykazań, „natchnione słowa proroków”, stwierdzał, że „musiały one niepokoić tego prawdziwego szatana, jakim był Hitler. Wydawało mu się w pysze antychrysta, że jeśli wymorduje Żydów, znikną odwieczne zasady współczesnej cywilizacji […] zapanuje pogańska myśl narodowych socjalistów”. W rozmowie pojawił się temat Zagłady. Prymas powiedział, że naród żydowski „poniósł tak ogromne straty, ale nie wyszedł złamany”. O ratowaniu Żydów mówił: „tak musieli postąpić wszyscy, dla których zasady naszego Kościoła nie są pustym dźwiękiem”.

W rozmowie pojawiła się sprawa „napaści na Żydów po wyzwoleniu Polski”. Istnieją dwie różne opublikowane wersje odpowiedzi oraz jedna: nieopublikowana, ale autoryzowana przez prymasa. Odwołam się więc do niej. Po pytaniu o „napaści na Żydów” padła odpowiedź, że „przejmują mnie one smutkiem” [w autoryzacji skreślono: prawdziwym]. Kolejne zdanie brzmiało: „Nie widzę atoli w tym objawu antysemityzmu, ile raczej zawziętą grę polityczną, której ofiarą pada nierównie więcej Polaków. Zasady chrześcijańskie nie dopuszczają mordu politycznego”. Kardynał wypowiadał się także na temat Palestyny: „odbudowę niepodległości państwa żydowskiego” uznał za „sprawę pierwszorzędnej wagi”.

W maju 1946 roku, według informacji zapisanej w jednej z książek, prymas miał odmówić spotkania dwóm żydowskim delegatom i oddać przygotowane przez nich memorandum w sprawie mordów na Żydach. Wspomnienia jednej z tych osób przekazują nieco inną wersję: miało dojść do spotkania, ale tylko z jednym z delegatów, potępienia przez prymasa antyżydowskiej przemocy, wyrażenia poparcia dla ocalałych z Zagłady oraz odmowy przyjęcia kolejnej wizyty reprezentantów żydowskich z powodu „starości i choroby”.

W czerwcu 1946 roku miało miejsce spotkanie z Józefem Tenenbaumem, przewodniczącym Amerykańskiej Federacji Polskich Żydów. Według jego relacji najważniejszym tematem rozmowy z prymasem były mordy na Żydach w powojennej Polsce. Różnice zdań były widoczne w każdym wątku rozmowy na ten temat. Dotyczyły one i skali zabójstw, i ich charakteru (zdaniem prymasa, był on „polityczny, a nie rasowy”). Kardynał oskarżał służbę bezpieczeństwa i polski rząd, kierowany przez komunistów żydowskich, o terror. Tenenbuam oponował, mówiąc, że Żydzi, podobnie jak inni ludzie, należą do różnych partii. Zwracał uwagę, że ocaleni z Zagłady mają niewiele wspólnego z komunistami żydowskimi, że potrzebują po prostu ochrony i odpoczynku po tym, co przeszli. Odpowiedzią kardynała były zarzuty wobec żydowskich komunistów i cenzorów kontrolujących prasę katolicką oraz ograniczających jej nakład.

Powojenne „napaści na Żydów” prymas Hlond wyjaśniał słowami: „Nie widzę atoli w tym objawu antysemityzmu, ile raczej zawziętą grę polityczną, której ofiarą pada nierównie więcej Polaków”

Tenenbaum mówił, że w rządzie większość ministrów była lub jest katolikami, więc posługując się tą logiką, można potępić Kościół za to, że tak wielu jego wyznawców jest w rządzie: „Oczywiście to byłoby absurdem”. Stwierdzał, że obowiązkiem Kościoła jest reagowanie na fakt mordowania Żydów. W odpowiedzi na propozycję wydania listu pasterskiego do wiernych prymas powtórzył słowa o odpowiedzialności komunistów żydowskich, o tym, że ich działania wywołują gniew. Kardynał stwierdził także, że Żydzi nie są mordowani z powodu ich narodowości. Miały paść słowa, że jest to odwet za mordowanie chrześcijan.

Prezes Tenenbaum przekazał prymasowi informacje o Żydach zamordowanych w maju 1946 roku. Kardynał wziął je „do sprawdzenia”. Ponownie powróciła sprawa listu. Kardynał Hlond powiedział, że Kościół nie ma wpływu na Narodowe Siły Zbrojne. W odpowiedzi Tenenbaum mówił, że za mordy na Żydach nie tylko NSZ są odpowiedzialne. Wymieniał m.in. chłopów, rzemieślników, kupców. Mówił o strachu przed utratą zajętej żydowskiej własności. Przekonywał, że mordy na Żydach są możliwe z powodu antysemityzmu oraz że zadaniem Kościoła jest oczyszczenie społeczeństwa z tej trucizny. Kolejna próba uzyskania wiążącej odpowiedzi w sprawie wydania listu nie udała się. Prymas zapewnił, że „sprawiedliwość się dokona” (justice will be done) i spotkanie zakończyło się.

Po pogromie kieleckim

4 lipca 1946 roku w Kielcach w czasie pogromu zmordowanych zostało ponad 40 Żydów. Kolejne wypowiedzi prymasa na temat Żydów dotyczą tego wydarzenia. W rozmowie z amerykańskim ambasadorem kardynał powiedział, że „zawsze piętnuje przemoc czy to przeciwko chrześcijanom, czy Żydom”. Po pogromie prymas pojechał do Kielc, chcąc dowiedzieć się od miejscowych duchownych, co się wydarzyło.

Publiczna wypowiedź prymasa na temat pogromu miała miejsce 11 lipca 1946 roku na konferencji dla amerykańskich dziennikarzy. Oświadczenie kardynała składało się z kilku punktów. W pierwszym z nich potępione zostały „wszelkie mordy […] bez względu na to przez kogo są popełniane i bez względu na to, czy popełniane są na Polakach czy na Żydach, w Kielcach lub innych zakątkach Rzeczypospolitej”. Kolejny punkt odnosił się już bezpośrednio do „nieszczęsnych i ubolewania godnych wypadków kieleckich”, których, zdaniem kardynała, nie można „przypisać rasizmowi. Wyrosły one na podłożu całkiem odmiennym, bolesnym a tragicznym. Wypadki te są potwornym nieszczęściem, które mnie napełnia smutkiem i żalem”.

Prymas opisywał także działania podjęte przez Kościół w Kielcach. Dwa ostatnie punkty oświadczenia odnosiły się do współczesnych relacji polsko-żydowskich. W tej części kardynał zwracał uwagę, że „w czasie eksterminacyjnej okupacji niemieckiej Polacy, mimo że sami byli tępieni, wspierali, ukrywali i ratowali Żydów z narażeniem się własnego życia. Niejeden Żyd w Polsce zawdzięcza swe życie Polakom i polskim księżom”. W tym momencie padły słowa o odpowiedzialności za „psucie się dobrych stosunków” tych Żydów, którzy „stoją w Polsce na przodujących stanowiskach w życiu państwowym, a dążącym do narzucenia form ustrojowych, których ogromna większość narodu nie chce”. Sytuacja ta, zdaniem kardynała, powoduje „niebezpieczne napięcia”, a „w fatalnych starciach orężnych na […] froncie politycznym giną niestety niektórzy Żydzi, ale ginie nierównie więcej Polaków”. Na końcu prymas przypomniał o swoim stanowisku wobec Żydów, przypominając pomoc, jakiej udzielał im w czasie wojny.

Pogrom kielecki był, zdaniem kard. Hlonda, częścią planu „rządu rosyjskiego, polskich władz komunistycznych i kilku żydowskich organizacji międzynarodowych”, którego celem było udowodnienie, że „Żydzi nie mogą już dłużej pozostać w krajach Europy wschodniej”

Sprawa pogromu pojawiła się także w korespondencji prymasa ze Stolicą Apostolską, jesienią 1946 roku. Wydarzenia z 4 lipca były, zdaniem kardynała Hlonda, częścią planu „rządu rosyjskiego, polskich władz komunistycznych i kilku żydowskich organizacji międzynarodowych”. Jego celem było udowodnienie, że „Żydzi nie mogą już dłużej pozostać w krajach Europy wschodniej”. Miało to doprowadzić do wymuszenia na krajach zachodnich otwarcia „drogi do Palestyny” i USA, gdzie „Żydzi, zwłaszcza ci pochodzący z Rosji, mieli […] szerzyć komunistyczną zarazę”. Prymas pisał, że zubożenie Europy wschodniej spowodowało, iż „międzynarodowe ośrodki żydowskie” zgodziły się na migrację Żydów z ZSRR, „zatem poświęcenie kilku istnień ludzkich w pogromach zainscenizowanych w Polsce […] miało otworzyć «masom żydowskim» drogę do bogatych krajów”. Pogrom w Kielcach mieli wymyślić „UB i grupa Żydów rosyjskich”.

W liście kard. Hlonda do ks. Dominico Tardiniego z watykańskiego Sekretariatu Stanu znalazł się opis wydarzeń w Kielcach, bez refleksji na temat antysemityzmu. Prymas pisał, że za wydarzeniami „kryje się ponura tajemnica”, co oznacza, że „należy być niezwykle ostrożnym we wszystkich oświadczeniach na ten temat”. Wspominał o tej ostrożności w związku ze swoim oświadczeniem, w którym potępiał pogrom. Treść listu pokazuje, że priorytetem było „aby nie obrazić uczuć narodu, na który chciano zrzucić winę, […] by nie zachwiać autorytetu Kościoła, którym władze chciały posłużyć się w celu zafałszowania tego, co istotnie się wydarzyło”. Przyczyny wydarzeń kardynał widział tylko w kontekście politycznym, tak samo postrzegał naciski władz na „oficjalne i bezwarunkowe potępienie smutnych wydarzeń kieleckich”. Prymas wymieniał wypowiedzi Kościoła przestrzegające przed prowokacjami, nawołujące do „pokojowego współistnienia”, potępiające nienawiść, akty zabójstwa i przemocy, wzywające do miłości bliźniego.

Wspominając wystąpienia hierarchów po pogromie, kardynał Hlond pisał, że niezrozumiałe będzie powracanie obecnie (listopad 1946 roku) do tej sprawy. Uważał, że w rzeczywistości nie chodzi o „uzyskanie ochrony Żydów w Polsce przed prześladowaniami, które im nie grożą, ale o nakłonienie nas do wydania […] aktu, który dowodziłby, że Żydom komunistom, którzy z Rosji posuwają się coraz dalej na Zachód, należy bezwzględnie otworzyć drzwi Palestyny i bogate wrota Stanów Zjednoczonych, bowiem nawet polscy biskupi obawiają się o ich życie na wschodzie Europy”.

*

Tak wygląda zapisany w źródłach przekaz kardynała Hlonda na temat Żydów. Zadaniem historyka jest opisanie go i wyjaśnienie, co powodowało w przeszłości taki sposób myślenia (wyjaśnienie, nie usprawiedliwianie). Inne jest zadanie osób zajmujących się w Kościele katolickim oceną heroiczności cnót. Szukają oni potwierdzenia owej heroiczności w życiorysie kandydata na ołtarze, pokazując, na ile przekraczał on istniejącą rzeczywistość, zastane schematy myślowe, polityczne uwikłania; na ile kształtował świat zgodnie z jednym z najważniejszych dla chrześcijaństwa przykazań: miłości bliźniego.

Nie uważam, że postawa kardynała Hlonda była „skrajnie negatywna” wobec Żydów, jak zapisano w liście Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego. Jednocześnie nie sądzę, by ten wątek życiorysu prymasa Hlonda, poza latami wojny, był świadectwem „heroiczności cnót”.

Autorka prowadzi badania nad stanowiskiem Kościoła Katolickiego wobec tematyki żydowskiej po II wojnie światowej (1945-1989) w ramach projektu finansowanego ze środków Narodowego Centrum Nauki (DEC-2013/09/B/HS3/00619).

W letnim numerze „Więzi” publikujemy obszerną recenzję pióra Bożeny Szaynok z książek Joanny Tokarskiej-Bakir „Pod klątwą. Społeczny obraz pogromu kieleckiego” i Jacka Leociaka „Młyny Boże. Zapiski o Kościele i Zagładzie”.