„Nowy kardynał jest dla nas prezentem na Ramadan” – mówią muzułmanie, choć pakistańscy chrześcijanie powiedzą raczej o darze Ducha Świętego. Różne punkty widzenia nie zmieniają faktu, że w Pakistanie po kardynalskiej nominacji abp. Josepha Couttsa zapanowała radość przekraczająca granice religijne.

Śniada cera i silnie kontrastujący z nią gęsty biały zarost Josepha Couttsa, arcybiskupa Karaczi w Pakistanie, przywodzą na myśl starotestamentalnego proroka lub surowego mędrca. Ale jego jasne spojrzenie i ogólnie przyjazne usposobienie sprawiają, że pierwsze wrażenie szybko mija i „białobrody arcybiskup” – jak nazywają go pakistańscy wierni – okazuje się znakomitym, uważnym rozmówcą. Przed kilkoma dniami papież Franciszek mianował go na (drugiego w historii swojego kraju) kardynała. W ponad dwustumilionowym Pakistanie, uważanym powszechnie za jedno z najbardziej fundamentalistycznych państw islamskich na świecie, cieszą się z tego zarówno chrześcijanie, jak i muzułmanie.

Sadia Umer, pakistańska ginekolożka pracująca dla jednej z organizacji promujących kobiety w Pakistanie, powiedziała: „Wszyscy patrzą na nasz kraj podejrzliwie, obwiniając nas za terroryzm. Ale papież Franciszek jest inny. Jest szczerze zaangażowany w dialog międzyreligijny i dostrzega w nas ludzi. Nowy kardynał jest dla nas prezentem na Ramadan”. Pakistańscy chrześcijanie mówią raczej o darze Ducha Świętego z okazji uroczystości Zesłania Ducha Świętego, w którą papież ogłosił kardynalskie nominacje, ale różne punkty widzenia nie zmieniają faktu, że w Pakistanie zapanowała radość. O sprawie mówiono z aprobatą we wszystkich liczących się mediach, gratulacje spłynęły ze strony władz państwowych i od przywódców muzułmańskich. Minister kolejnictwa Rafiq Khawadźa Saad napisał na Twitterze: „Joseph Coutts jest dumą wspólnoty chrześcijańskiej i naszego ukochanego Pakistanu”.

Pakistan jest dziś jednym z krajów, w którym chrześcijanie – wraz z pozostałymi mniejszościami religijnymi – są najbardziej zagrożeni na świecie

Arcybiskupa Karaczi charakteryzują dwa słowa: „harmonia” i „dialog”. To pierwsze jest jego zawołaniem biskupim, a on sam często używa go w publicznych wypowiedziach. Urodził się w multietnicznym i wieloreligijnym Pendżabie, gdzie nabył przekonania, że różnorodność może i powinna istnieć właśnie w „harmonii”. „Dialog” to z kolei klucz w harmonijnym współistnieniu różnych ludzi. Jako biskup w Hajdarabadzie, Fajsalabadzie, a także jako arcybiskup w Karaczi, zaangażował się w dialog międzyreligijny, zwłaszcza z dominującymi w kraju muzułmanami. To dzięki swojej otwartości na dialog, uważności w rozmowie i szczerości zyskał uznanie wśród wiernych, ale także w licznych kręgach poza Kościołem. To dlatego dumny z jego nominacji kardynalskiej jest niemal cały Pakistan.

Niemal cały – bo w kraju są również grupy radykalnych dżihadystów, które najchętniej pozbyłyby się z Pakistanu chrześcijan i innych mniejszości religijnych, tak jak pozbyły się – a mówiąc wprost: zamordowały – w 2011 roku Shahbaza Battiego, pierwszego katolickiego ministra w pakistańskim rządzie. W niektórych regionach kraju, zwłaszcza przy granicy z Afganistanem, dochodzi do regularnych mordów na chrześcijanach dokonywanych przez organizacje dżihadystyczne. W pozostałej części kraju największym zagrożeniem dla mniejszości religijnych jest prawo o bluźnierstwie, często nadużywane i budzące wielkie społeczne emocje. Za jego złamanie grozi kara śmierci. W Europie najbardziej znanym przypadkiem orzecznictwa pakistańskich sądów dotyczącego bluźnierstwa jest sprawa Asii Bibi, od dziewięciu lat przebywającej w celi śmierci w oczekiwaniu na ostateczną decyzję Sądu Najwyższego. Pakistan jest dziś jednym z tych krajów, w których chrześcijanie – wraz z pozostałymi mniejszościami religijnymi – są najbardziej zagrożeni na świecie.

Ta niewielka zmiana koloru biretu na głowie jednego biskupa jest dla Kościoła w Pakistanie wielkim wsparciem i nadzieją

A jednak postulaty dialogu i harmonijnego współżycia między wyznawcami różnych religii, głoszone przez abp. Couttsa, przynoszą bardzo konkretne owoce. Niedawno władze Uniwersytetu Rolniczego w Fajsalabadzie – mieście, w którym od 1998 do 2012 roku pracował nowo kreowany kardynał – ogłosiły otwarcie na terenie uniwersytetu kościoła dla katolickich studentów. Natomiast w Karaczi, czyli stolicy archidiecezji kierowanej przez Josepha Couttsa, władze przygotowały już teren pod budowę pierwszego w historii Pakistanu Uniwersytetu Katolickiego.

Wszystko to nie byłoby możliwe bez wsparcia papieża Franciszka. Abp Coutts opowiadał mi we wrześniu 2016 roku, jak niezwykle ważne dla pakistańskiego społeczeństwa były słowa papieża, wypowiedziane podczas konferencji prasowej po zakończeniu Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, o tym, że nie można utożsamiać terroryzmu z islamem. Po raz pierwszy wtedy – relacjonował Coutts – gościł w swoim domu arcybiskupim delegację rządową, która przyszła podziękować za słowa papieża. To był przełomowy moment. Dzięki słowom Franciszka chrześcijan stopniowo przestaje się postrzegać w kraju jako zwolenników zachodniej narracji o Pakistanie-ostoi terroryzmu. „Terroryści walczą z mniejszościami religijnymi, ale przede wszystkim chcą obalić legalnie wybrane, umiarkowane rządy demokratyczne” – mówił abp Coutts.

Papież swoimi nominacjami kardynalskimi zmienia oblicze Kościoła na mniej eurocentryczne, a bardziej uniwersalne i przystosowane do koncepcji „Kościoła dla ubogich”, którą głosi od początku pontyfikatu. Nominacje dla przedstawicieli Kościołów błogosławieństw – płaczących, głodnych, cierpiących, prześladowanych – są wyrazem troski papieża o społeczności, które Kościoły te zrzeszają. Przed arcybiskupem Couttsem i Kościołem w Pakistanie wciąż wiele wyzwań na drodze do harmonijnego i pokojowego współżycia we własnym kraju. Niewielka zmiana koloru biretu na głowie jednego biskupa jest dla pakistańskich chrześcijan wielkim wsparciem i nadzieją.