Świat osób niepełnosprawnych i ich bliskich przez ponad miesiąc znalazł się tam, gdzie powinien: w centrum uwagi społeczeństwa. Trzeba o ich problemach pamiętać także w szarej codzienności.

Decyzja o zawieszeniu po 40 dniach protestu rodzin osób niepełnosprawnych zamyka pewien etap i zachęca do podsumowań.  W mojej ocenie bilans tego dramatycznego wydarzenia jest pozytywny, jeśli chodzi o wpływ na rzeczywistość.  Uważam tak z przynajmniej trzech powodów.

Wszyscy więcej wiemy

Po pierwsze, dzięki protestowi szersza opinia publiczna i społeczeństwo wiele dowiedziały się o życiu osób z niepełnosprawnością, zwłaszcza tą najgłębszą, oraz ich rodzin. Przeciętny Polak wie teraz dużo więcej o tym, jakie niepełnosprawni mają bolączki, potrzeby i aspiracje oraz na jakie przeszkody i bariery napotykają na swojej drodze. Ta wiedza nie płynęła wyłącznie z sejmowych korytarzy, lecz także z licznych akcji solidarnościowych, które odbywały się w różnych częściach kraju – a najintensywniej i najczęściej w samej stolicy, dokąd przybywano z różnych zakątków Polski.

Podczas tych spotkań, na których pojawiały się i wypowiadały często same osoby z niepełnosprawnością i ich bliscy, można było dowiedzieć się również o szerszym spektrum potrzeb niż te, które wyeksponowane były podczas sejmowego protestu. Niemniej to właśnie ów protest okazał się tą iskrą, która sprawiła, że przez ponad miesiąc w głównym nurcie debaty publicznej debatowano na ten temat, pisano artykuły i reportaże oraz realizowano materiały filmowe. To bardzo ważne.

Protest okazał się iskrą, która sprawiła, że przez 40 dni w głównym nurcie debaty publicznej dyskutowano o sytuacji osób niepełnosprawnych

Również jako osoba, która ma nieco inną wizję rozwoju wsparcia czy inaczej rozkładałaby priorytety niż ruch Rodziców Osób Niepełnosprawnych, muszę wyrazić protestującym wdzięczność i uznanie. Owszem, pewna grupa postulatów i określona przez nich perspektywa zdominowała przekaz i przyćmiła inne punkty widzenia (np. osób, które stały się zależne od opieki jako dorosłe i ich bliskich), ale gdyby nie ten protest, tamte inne problemy i sfery potrzeb zapewne miałyby jeszcze mniejsze szanse dostrzeżenia i podjęcia. Wiem to z własnego doświadczenia. Przed protestem w ogóle znacznie trudniej było kogokolwiek zainteresować choćby sprawą niezrealizowanego wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie nierównych świadczeń dla opiekunów. Gdy protest się zaczął, zawsze można było, komentując go, choćby napomknąć o skandalicznej sprawie wykluczania i dyskryminowania opiekunów osób, które nabyły niepełnosprawność już w dorosłym życiu.

Konkretne korzyści

Po drugie, protest w Sejmie przyniósł także wymierne materialne korzyści dla części osób niepełnosprawnych i ich  rodzin – także tych, które bezpośrednio protestu nie popierały. Przypomnijmy, że w wyniku protestu została szybko podjęta decyzja o podniesieniu renty socjalnej do wysokości minimalnej renty z tytułu niezdolności do pracy (i zarazem najniższej emerytury), co oznacza, że do zazwyczaj płytkich kieszeni osób niepełnosprawnych i ich bliskich popłynie już od czerwca trochę więcej środków (a procentowo nawet sporo więcej).

Również w odniesieniu do drugiego z postulatów protestujących – czyli 500-złotowego dodatku – doprowadzono do wymiernych korzyści, choć sam postulat nie został zrealizowany. Przyjęty już projekt rządowy o szczególnych rozwiązaniach dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności (zawierający zmiany w dostępie do rehabilitacji, specjalistów i niektórych wyrobów medycznych) – choć, ze zrozumiałych dla mnie powodów, nie satysfakcjonuje protestujących – obejmuje konkretne rozwiązania, które w określonych okolicznościach przynajmniej część osób ze znaczną niepełnosprawnością będzie mogła zdyskontować.

Protest przyniósł wymierne materialne korzyści dla części osób niepełnosprawnych i ich rodzin – także tych, które bezpośrednio protestu nie popierały

Doszło wreszcie do powołania nowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych wraz z nowymi „solidarnościowymi” mechanizmami jego zasilania. To również wymierny skutek protestu. Sam mam wprawdzie duże zastrzeżenia co do zaproponowanej koncepcji finansowania Funduszu – zwłaszcza do udziału środków z Funduszu Pracy, z których finansuje się wsparcie dla bezrobotnych – co dokładniej omówiłem i wyjaśniłem w innym artykule. Samą jednak ideę, by skonsolidować środki na rzecz wsparcia osób z niepełnosprawnościami oraz pozyskiwać fundusze na ten cel w ramach solidarnościowych mechanizmów redystrybucji, uważam za trafną i potrzebną.

Nie da się o tym zapomnieć

Po trzecie, pozytywnym skutkiem – co dopiero pokaże czas – może być większa świadomość znaczenia tego problemu po stronie decydentów i różnych aktorów życia politycznego. Powinno to przełożyć się na poważniejsze traktowanie różnych problemów i postulatów osób niepełnosprawnych w przyszłości. Skala społecznego wzburzenia tym protestem może utrudnić politykom – wszystkich formacji! – odsuwanie tych spraw na dalszy plan.

Ponadto trzeba zauważyć, że – w odróżnieniu od tego, co miało miejsce przed czterema laty, czyli dwóch protestów: w Sejmie (14 dni) i pod Sejmem (prawie miesiąc) – tym razem w zorganizowanie ruchu poparcia dla protestujących zaangażowało się wiele osób, a nawet całych środowisk spoza samych bezpośrednio zainteresowanych. Istnieje więc szansa, że środowiska te będą dalej wywierać presje społeczną, aby te problemy rozwiązywano.

Wraca szara codzienność

Te trzy pozytywne skutki protestu nie powinny jednak, rzecz jasna, skłaniać do nadmiernego optymizmu ani tym bardziej do biernego oczekiwania, aż sprawy same będą szły ku dobremu. Pamiętajmy, że materia, o której mowa, jest bardzo delikatna, ale też bardzo złożona i skomplikowana w sensie prawnym. Mamy bardzo duże zróżnicowanie praw do wsparcia ze strony różnych podgrup osób niepełnosprawnych i różnych podgrup osób, które świadczą wobec nich codzienne wsparcie, pomoc, opiekę. Ustawodawca w dialogu ze środowiskami społecznymi i ekspertami będzie musiał uwzględnić to zróżnicowanie i w jego ramach wielość potrzeb i punktów widzenia. Ważne też, by próbować równoważyć różne interesy i wartości w ramach środowiska niepełnosprawnych, ich rodzin i przedstawicieli. To nie jest proste. A ponadto zmiany wymagają nakładów finansowych, i to – z uwagi na wielkość grupy – niemałych.

Nie sposób odetchnąć z ulgą. Teraz wraca szara codzienność – pełna przeszkód i ścian

Wszystko to sprawia, że nie sposób odetchnąć z ulgą. Świat osób niepełnosprawnych i ich bliskich przez pewien czas znalazł się tam, gdzie powinien: w centrum uwagi społeczeństwa. Ich problemy faktycznie wzbudziły duże zainteresowanie. Mam nadzieję, że dało to tym ludziom większe poczucie podmiotowości.

Teraz jednak wraca szara codzienność – pełna przeszkód i ścian, od których nieraz się oni odbijają, próbując normalnie funkcjonować. Trzeba dalej o tym problemie pamiętać, przypominać systemowe oczekiwania wobec państwa i społeczeństwa, ale też widzieć bariery w codziennym życiu, w których pokonywaniu konkretna osoba z niepełnosprawnością również może potrzebować wsparcia.