Możemy i powinniśmy się kłócić, ale musimy także ze sobą rozmawiać. W czasach, w których populizm stał się normalnym zjawiskiem, temat wolności słowa ma jeszcze większe znaczenie – mówi Timothy Garton Ash, historyk i profesor Uniwersytetu Oksfordzkiego, w rozmowie z „Kulturą Liberalną”.

Z prof. Timothym Gartonem Ashem rozmawiał Jarosław Kuisz. Wywiad ukazał się 8 maja w „Kulturze Liberalnej”, jest całości do przeczytania tutaj. Cytujemy wybrane fragmenty:

Największym problemem jest popularność narracji opartych na nieprawdziwych informacjach. To działa bardzo efektywnie, bo jest powtarzane tysiące razy, co, zgodnie z myślą Josepha Goebbelsa, decyduje o tym, co jest prawdą, a co nie. Tylko, że nie ma jednego totalitarnego państwa i jednego Goebbelsa, ale tysiące Goebbelsów – różnych frakcji, tendencji i poglądów.

Wielka światowa antyliberalna reakcja jest efektem pogardy liberałów wobec innych. Wobec ludu, wobec chłopów i robotników. Liberalni intelektualiści uważali pozostałych za ignoranckie relikty przeszłości, za osoby, które nie potrafią dostrzec tego, że historia zmierza w jednym kierunku. I że ten kierunek wyznaczają liberalne demokracje.

Powinniśmy być bardzo konsekwentni i trzymać się podstawowej zasady liberalizmu, czyli bycia otwartym na dyskusję z innymi. Tymczasem mamy do czynienia ze zjawiskami niepokojącymi. Na przykład „The New York Times” przez dziesiątki lat miał bardzo rygorystyczne i jasne standardy co do podawanych wiadomości. Powinny one być w pełni neutralne i bez komentarza. Jednak dostrzegając widmo zwycięstwa Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich, redakcja postanowiła zdecydowanie opowiedzieć się po jednej ze stron politycznego sporu.

Możemy i powinniśmy się kłócić, ale musimy także ze sobą rozmawiać. Co więcej, w czasach, w których populizm stał się normalnym zjawiskiem, temat wolności słowa ma jeszcze większe znaczenie.

To absurd, że nie ma w szkołach obowiązkowych lekcji związanych z nowymi mediami. Nie uczymy tego, jak poradzić sobie w świecie smartfonów i iPadów, w którym żyją nasze dzieci. A potem mamy problem z wolnością słowa na uniwersytetach. Zamiast dyskusji, żądania zdejmowania zajęć rzekomo politycznie niepoprawnych czy żądania usuwania pomników.

Wyb. DJ