Wiara nie jest podpisaniem umowy, w której wszystkie warunki są określone. Czasem jest zgodą na dramat, który może okazać się oczyszczający – mówi dominikanin o. Jan Andrzej Kłoczowski w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Z o. Janem Andrzejem Kłoczowskim rozmawiał Artur Sporniak. Wywiad ukazał się 25 kwietnia. Całość do przeczytania tutaj. Cytujemy wybrane fragmenty:

U Mistrza Eckharta znalazłem ciekawą uwagę, że bardzo wielu ludzi traktuje Pana Boga jak świeczkę, przy pomocy której szuka czegoś, co jest im potrzebne. I gdy to znajdą, świeczkę odstawiają na półkę. XIV-wieczny mistyk dzięki tej metaforze wskazuje na kryterium wiary prawdziwej, to znaczy takiej, w której Bóg jest Bogiem, a nie narzędziem, którym człowiek się posługuje.

Religia nie jest bajeczką dla dzieci, głoszącą, że jak będziesz grzeczny, to wszystko będzie dobrze. Religia to opowieść o tym, że w świecie, w którym jest zło i dobro, człowiek został powołany do życia z Bogiem.

Współcześnie mamy tendencję do łagodzenia rzeczywistości – także religijnej. Nie opowiadamy dzieciom bajek braci Grimm, bo są zbyt straszne. Straszna też się nam wydaje opowieść o ofiarowaniu Izaaka. A ona pokazuje, że w relacji z Bogiem może nadejść czas próby.

Gdy Bóg wkracza w rzeczywistość ludzką, nie jest mitologicznym tworem przychodzącym, by wszystko zagłaskać.

W wierze jest moment zawierzenia, kiedy nie wiemy, dokąd wiara zmierza. Wiara nie jest podpisaniem umowy, w której wszystkie warunki są określone. Czasem jest zgodą na dramat, który – jeśli go zaakceptujemy – może okazać się oczyszczający.

Życie jest nieustanną próbą. Jest oczywistością, że prędzej czy później przyjdzie jakaś choroba, człowiekowi załamią się plany życiowe, itd. (…) Wchodzisz w zastany świat i masz zmierzyć się z próbą swojego życia. Ale nie zostajesz sam – to jest bardzo ważne.

Wyb. DJ