Uważam, że protest rodziców niepełnosprawnych dzieci jest słuszny. Problem polega na tym, że my silni i zdrowi, mający siłę przebicia, po prostu nie chcemy „posunąć się na ławce” – mówi w rozmowie z Onetem siostra Małgorzata Chmielewska, przełożona Wspólnoty Chleb Życia.

Z s. Małgorzatą Chmielewską rozmawiał Piotr Rogoziński. Wywiad ukazał się 23 kwietnia i można go przeczytać w całości tutaj. Cytujemy wybrane fragmenty:

Uważam, że protest rodziców niepełnosprawnych dzieci jest słuszny. Mówimy o tym, że każde życie jest ważne, natomiast spychamy najsłabszych na jego margines. Dajemy im tyle, żeby nie umarli.

Ci rodzice mają dzieci niepełnosprawne od urodzenia. Mówimy o rencie socjalnej, czyli ma do niej prawo człowiek, u którego inwalidztwo nastąpiło albo do 18 roku życia lub w trakcie np. jego studiów. Natomiast jeśli ktoś stał się niepełnosprawny, nie uzyskawszy prawa do renty, czyli załóżmy, że ma 24 lata i nie zdążył wypracować sobie prawa do renty i nie studiuje, to wtedy musi żyć za 604 złote tzw. stałego zasiłku wyrównawczego.

Proszę przeżyć za 604 złote, będąc osobą niepełnosprawną, kiedy trzeba opłacić mieszkanie, leki czy jedzenie. To jest niewykonalne.

Problem polega na tym, że my silni i zdrowi, mający siłę przebicia, po prostu nie chcemy „posunąć się na ławce”. Nie wierzę, żeby w budżecie nie było pieniędzy na polepszenie sytuacji tych ludzi i ich opiekunów. Rodzice mający niepełnosprawne dzieci są w stanie poświęcić wszystko. Tylko trzeba im pomóc.

Rozumiem, że pan premier jest Janosikiem, ale spora część osób lepiej zarabiających wspiera już takie czy inne działania organizacji i stowarzyszeń na rzecz innych naszych słabszych obywateli. Poza tym jest to środowisko ludzi, którzy mieli szczęście i lepiej się urodzili, ale też ciężko pracują na swoje pieniądze. W myśl tego rozwiązania zmusza się ich do przekazywania daniny na ten, a nie inny cel. Uważam, że to jest decyzja niezwykle nieroztropna, dlatego, że ci ludzie i tak płacą podatki. Może zrezygnujmy zamiast tego z gadżetów, jakie mamy w życiu społecznym, może o parę miesięcy opóźnijmy budowę autostrady, może trochę mniej będziemy oświetlali ulicę, może trochę mniej imprez, które opłacane są z budżetu państwa?

Jeżeli większość osób, które są odpowiedzialne za stan naszego państwa, deklaruje się jako osoby wierzące, to Ewangelia na pierwszym miejscu stawia osoby najsłabsze. „VIP-em” w Królestwie Bożym jest człowiek najsłabszy.

Mam nadzieję, że protest skończy się pozytywnie, bo uważam, że jesteśmy w stanie, być może rezygnując z innych programów socjalnych lub je okrawając, dać coś tym, którzy naprawdę nie mają prawie nic.

Wyb. DJ