Rodziny, w których wychowuje się niepełnosprawne dzieci, potrzebują przede wszystkim pomocnej ręki, a nie jedynie ustawowego nakazu urodzenia dziecka – pisze o. Ludwik Wiśniewski w „Tygodniku Powszechnym”.

Tekst ukazał się 18 kwietnia w „Tygodniku Powszechnym”. Można go przeczytać w całości tutaj. Cytujemy wybrane fragmenty:

Projekt ustawy „Zatrzymaj aborcję” dlatego jest bezduszny i nieludzki, że tak naprawdę dba jedynie o poprawną formułę prawną, a nie o człowieka. Gdyby uchwalono ustawę, która stanowi, że opiekun nieuleczalnie chorego dziecka otrzymuje comiesięczne wynagrodzenie równe przeciętnej pensji, a lata opieki nad chorym dzieckiem wliczają się do świadczeń emerytalnych; gdyby ponadto ustawa gwarantowała bezpłatne lekarstwa i bezpłatną terapię dla takich dzieci – byłaby to prawdziwa troska o nienarodzonych, godna Dumnej Polski.

Trzeba pełnym głosem stale wołać, że każda ludzka istota, także ułomna, ma prawo do życia. Jednakże projekt ustawy „Zatrzymaj aborcję” jest faryzejski, nieludzki i ośmielę się powiedzieć – antychrześcijański.

Rodziny, w których wychowuje się niepełnosprawne dzieci, potrzebują przede wszystkim pomocnej ręki, a nie jedynie ustawowego nakazu urodzenia dziecka.

Skoro państwo nie zapewnia warunków do przyjęcia i wychowania nieuleczalnie chorych dzieci, to powinien to uczynić Kościół. Trzeba stworzyć ogólnopolski fundusz, z którego będą wypłacane świadczenia dla takich rodzin. Stworzenie takiego funduszu jest bajecznie proste. Wystarczy, że iura stolae ze ślubów i chrztów, czyli ofiary składane przy okazji tych sakramentów, będą przesyłane z całej Polski na konto takiego funduszu. Albo można wybrać inną drogę – ofiary składane przy okazji odwiedzin wiernych w okresie Bożego Narodzenia tworzą taki fundusz.

Wyb. DJ