W religii chrześcijańskiej nic nie może być robione na siłę, wszystko musi być czynione z serca – mówił wczoraj biskup Tadeusz Pieronek na Uniwersytecie Warszawskim.

Bp Tadeusz Pieronek wygłosił wczoraj wykład „Kościół a państwo” w auli Starego BUW-u. Skupił się na stosunku Unii Europejskiej do wspólnot wyznaniowych. – Pomysł stworzenia Unii zrodził się z przekonania, że Europę można zbudować tylko na wartościach chrześcijańskich – mówił. – Integracja europejska nie poszła jednak drogą wskazaną przez ojców założycieli, którzy poddali się dyktatowi pragmatyków, nie dbających o wartości duchowe – zauważył. Jak tłumaczył biskup, wynikało to także z faktu, że Europa była zrujnowana po wojnie i musiała odbudować się ekonomicznie, zaś na wartości duchowe zabrakło czasu.

Jak zwrócił uwagę bp Pieronek, elementy jedności Europy są chrześcijańskie, zaś Stolica Apostolska zawsze wspierała integrację europejską, co od czasów pontyfikatu Pawła VI było wyrażane formalnie, m.in. przez utworzenie Papieskiej Rady Iustitia et Pax, Rady Konferencji Biskupów Europy czy przez adhortację „Ecclesia in Europa” Jana Pawła II.

– Bez chrześcijaństwa nie da się zrozumieć Europy, ale też stale podejmowane są próby jej dechrystianizacji. Jeśli Europa chce zachować tożsamość, to czymś absurdalnym byłoby zlikwidowanie tradycji każdego z państw członkowskich, w tym jego tradycji religijnych – mówił biskup.

Bp Pieronek zapytany został przez jednego ze słuchaczy o to, jak dziś rozumieć rozdział państwa od Kościoła. – Zasada rozdziału Kościoła i państwa od dawna leży w grobie! – odpowiadał. – Te dwa byty nie są czymś jednym, dlatego też nie ma co rozdzielać. Sobór powiedział, że i państwo, i Kościół są bytami autonomicznymi, trzeba tak się umówić, że oba pracują dla dobra wspólnego. Ta zasada została zapisana w konstytucji i w konkordacie – dopowiadał.

– Kościół nie był i nie jest demokracją, posiada strukturę hierarchiczną. Dlatego też Watykan nie jest członkiem UE – mówił. – Istotnymi elementami w Kościele są po pierwsze wiara, po drugie sakramenty. Państwo natomiast myśli kategoriami zysku. Kościół co prawda korzysta z dóbr materialnych, ale stara się o to, żeby działać środkami duchowymi – tłumaczył, odpowiadając na kolejne pytania z sali.

Jak zauważył biskup, Unia formalnie nie zajmuje się sprawami religijnymi, inną kwestią pozostaje to – jak mówił – że, zajmując się kwestiami ideologicznymi, „wciąż się w sferę religii pcha”. – Ideologia i religia to dwie odmienne rzeczy. Religia to prawdy objawione, a ideologia jest zawsze stworzona przez człowieka – tłumaczył.

Jaki był stosunek papieża Jana Pawła II do Radia Maryja, który miał wiarygodne źródła na temat emitowanych w nim treści, choćby antysemickich? – padło pytanie z sali. – W 1997 roku papież był w Toruniu, nie nawiedził jednak Radia i nie powiedział o nim wtedy ani słowa. Myślę, że Jan Paweł II był w trudnej sytuacji, spodziewał się, że Radio będzie medium religijnym, ale niestety to medium od początku aż do dziś jest partyjne. To ważny problem społeczny – odpowiadał bp Pieronek.

– Państwo musi szanować sumienia ludzkie – mówił biskup, odpowiadając na kolejne pytania. Jak zauważył, kwestia wolności przeszła w kościelnym nauczaniu ewolucję. – W religii chrześcijańskiej nic nie może być robione na siłę, wszystko musi być czynione z serca – powiedział.

Pytany o odżywający w Polsce nacjonalizm bp Pieronek stwierdził: – Myślenie typu „jestem prawdziwym katolikiem i prawdziwym Polakiem” to wywyższanie się do pierwszego sortu, które jest formą rasizmu. Patriotyzm i szacunek dla tradycji idą w parze, a jeśli ktoś chce na pierwszym miejscu postawić państwo i wszystko mu podporządkować, to reszta automatycznie schodzi w dół – dopowiadał.

– Wszyscy jesteśmy dotknięci skazą grzechu, nie ma takiego lekarza, który zmusiłby nas do przestrzegania zasad, np. konstytucji. Łatwiej nam iść do zła niż do dobra. Teoretycznie każdy, kto łamie konstytucję, powinien iść do więzienia. A jak to zrobić, żeby ludzie nie łamali konstytucji? – pytał biskup.

Według niego odpolitycznienie działań episkopatu powinno polegać na odwoływaniu się do sumienia. – Episkopat nie jest parlamentem i odwrotnie – parlament nie jest episkopatem. Nawoływanie do konkretnego głosowania jest nadużyciem. W kwestii aborcji należałoby się zastanowić, czy wprowadzenie ustawowego zakazu ma szanse. Istnieje jednak inny zakaz – jest nim przykazanie „nie zabijaj”. Nawet powiedzenie ze strony państwa: „wolno”, nie oznacza, że chrześcijanin może to zrobić – mówił.

DJ, JHP