Slogan wymyślony przez czołowego komunistycznego ideologa po pół wieku posłużył propagandzie antykomunistycznego rządu, a następnie przedostał się na biskupie ambony.

Propagandowe określenie „ulica i zagranica”, które od niedawna znów słyszymy w dyskursie publicznym, robi ostatnio kolosalną karierę. Już inni (a jako pierwszy Tomasz Fiałkowski) opisywali niektóre etapy tej historii, ale warto pokazać ją w całości w jednym miejscu. Żeby nie być gołosłownym, przedstawię przede wszystkim przydługi (choć i tak niepełny) wypis cytatów, które ukazują współczesną reaktywację peerelowskiego hasła sprzed 50 lat.

Kwiecień 1968 r.
Zenon Kliszko (formalnie tylko wicemarszałek Sejmu PRL, faktycznie: druga osoba w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej po Władysławie Gomułce) odpowiada w sejmie na interpelację posłów Koła Znak w sprawie represji stosowanych przez władze wobec protestujących studentów: „Do kogo posłowie «Znaku» kierowali swą interpelację? Czy do rządu? Nie! Do ulicy i do zagranicy. Jej tekst natychmiast kolportowano po Warszawie. Przekazano go do «Wolnej Europy», przez którą był wielokrotnie nadawany. […] Wiece i incydenty studenckie były wynikiem wykorzystania łatwowierności młodzieży przez elementy prowokacyjne. Ale posłowie z Koła „Znak” nie są niedoświadczonymi młodzieńcami. Trzeba nazwać rzecz po imieniu. Skorzystali oni z istniejącej sytuacji, aby próbować upiec na ruszcie niedawnych wydarzeń własną reakcyjną pieczeń”.

Kliszko zarzucił posłom „Znaku”, że „lubią stroić się w togi odpowiedzialnej opozycji”, tymczasem poprzez swoją interpelację „postawili się naprzeciw powszechnej opinii narodu”. W jego opinii „Koło to, odchodząc coraz dalej od polskiej racji stanu, faktycznie stanęło po stronie tych elementów syjonistycznych i rewizjonistycznych, które inspirowały i zorganizowały prowokację wymierzoną w spokój ojczyzny, w jej żywotne interesy” (cyt. za: Andrzej Friszke, „Koło posłów «Znak» w Sejmie PRL 1957-1976”, Warszawa 2002, s. 89-90).

Marzec 2016 r.
W tygodniku diecezji warszawsko-praskiej „Idziemy” europoseł Marek Jurek komentuje zarzuty Komisji Weneckiej wobec Polski: „Strategia opozycji streszcza się w krótkim haśle: ulica i zagranica. Tu nie chodzi o rozwiązanie konfliktu, […], ale o przedłużanie i eskalację konfliktu” (skądinąd druga część tego felietonu jest krytyczna wobec działań PiS w sprawie Trybunału Konstytucyjnego).

Styczeń 2017 r.
3 stycznia minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak komentuje w TVP Info sytuację po sylwestrowej awanturze w barze z kebabem w Ełku, w wyniku której z rąk Tunezyjczyka zginął 21-letni Daniel: „Środowiska lewackie próbują zaognić sytuację w Ełku. […] Czemu ma służyć działanie środowisk lewackich? To ma służyć zagranicy. Najpierw ulica, potem zagranica”.

Kilkanaście dni później na łamach tygodnika „Do Rzeczy” publicysta Rafał Ziemkiewicz komentuje działania opozycji: „strategia opozycji totalnej mieści się w dwóch słowach: ulica i zagranica”.

Pierwotnie słowa te zostały użyte przeciwko posłom koła „Znak”, a dzisiaj pojawiają się w ustach polskich biskupów. Jest w tym coś obraźliwego wobec pamięci o tamtych ludziach

Luty 2017 r.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, mówi na konferencji prasowej: „Hasło «ulica i zagranica» to, można powiedzieć, połączenie wszystkiego, co najgorsze, bo z jednej strony chodzi o użycie siły, a z drugiej strony chodzi o interwencję zewnętrzną, czyli działania, które mają pozbawić Polskę suwerenności”.

Marzec 2017 r.
Prezes Jarosław Kaczyński komentuje w TVP Info kandydaturę Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Zarzuca kandydatowi, że: „popierał i popiera opozycję, która wzywa aparat państwowy do nieposłuszeństwa, która mówi o sobie, że jest totalna i że przejmie władzę przy pomocy ulicy i zagranicy”.

Czerwiec 2017 r.
Prorządowy portal wPolityce.pl komentuje reakcje oburzenia na słowa premier Beaty Szydło w Auschwitz: „Można powiedzieć, że to taka wersja 2.0 strategii «Ulica i Zagranica» przyjętej przez totalną opozycję”.

Minister Mariusz Błaszczak zaprzecza tezie o wzroście w Polsce liczby incydentów z nienawiścią rasową w tle: „Nie. Oczywiście Polska jest dużym krajem, zdarzają się marginalne przypadki, ale one są uwypuklane przez media w myśl zasady, o której mówi totalna opozycja: że będą walczyć z Polską poprzez ulicę i zagranicę”.

Lipiec 2017 r.
Prezes Jarosław Kaczyński komentuje na konferencji prasowej manifestacje w obronie niezależności sądów: „Mówi się, że to jest zamach stanu. Czy nie jest przypadkiem zamachem stanu grożenie «ulicą i zagranicą», mówienie, że «my tu załatwimy w Polsce sprawę władzy poprzez ulicę i zagranicę»? Przecież to jest czysty zamach stanu, to jest czysta zdrada stanu. Jak dotąd wymiar sprawiedliwości się tym nie zajął, nie wiem dlaczego”.

W wywiadzie dla portalu wPolityce.pl szefowa gabinetu premier Szydło, Elżbieta Witek, komentuje działania opozycji: „Ulica i zagranica to metody walki z rządem, o których totalna opozycja mówi od początku. Ale to nie są demokratyczne metody prowadzenia sporu politycznego”.

Premier Beata Szydło w orędziu telewizyjnym komentuje weto prezydenta Dudy do ustaw sądowych: „Dzisiejsza decyzja prezydenta mogła być niezrozumiała dla tych, którzy czekają na dobrą zmianę. Dlatego tym bardziej jesteśmy winni być dzisiaj jednością. Nie możemy ulegać naciskom ulicy i zagranicy”. 

Wrzesień 2017 r.
Redaktor naczelny tygodnik „Do Rzeczy” Paweł Lisicki na łamach swojego pisma pisze: „Od października 2015 r. opozycja na przemian posługiwała się bronią, którą ktoś kiedyś trafnie nazwał «ulica plus zagranica»”. Jednak, jego zdaniem, oba elementy tej strategii zawiodły i w efekcie „zarówno głos ulicy, jak i zagranicy pospołu wyniosły PiS na szczyty popularności”.

Październik 2017 r.
Portal TVP Info komentuje wyrzucenie z PiS posła Łukasza Rzepeckiego. Tytuł komentarza: „ Sejm, kamienica, ulica i zagranica”.

Minister Mariusz Błaszczak komentuje w RMF FM akt samospalenia Piotra Szczęsnego: „To jest ofiara tej propagandy totalnej opozycji, która ma miejsce w Polsce. Tej opozycji, która walczy z rządem przez ulicę i zagranicę”.

Listopad 2017 r.
Wicepremier Piotr Gliński komentuje działania lidera PO, Grzegorza Schetyny: „Myślę, że ta strategia «ulica i zagranica» zaprowadziła go w kozi róg i teraz ma duże kłopoty”.

Niedawny kandydat PiS na miejsce przewodniczącego Rady Europejskiej, Jacek Saryusz-Wolski, komentuje w TVN24 działania pełniącego tę funkcję Donalda Tuska: „strategia «ulica i zagranica» miała poparcie Tuska, o ile nie nazwać tego sprawczym kierownictwem […] już w pierwszej kadencji sterował opozycją i strategią «ulica i zagranica»”.

Grudzień 2017 r.
Minister Mariusz Błaszczak komentuje decyzję Komisji Europejskiej o uruchomieniu wobec Polski art. 7.1 traktatu unijnego: „Totalna opozycja, która walczy z rządem przez ulicę, okazało się to nieskuteczne; teraz walczy przez zagranicę – ale to też okaże się nieskuteczne”.

Boże Narodzenie 2017 r.
Metropolita gdański, abp Sławoj Leszek Głódź, wydaje specjalne orędzie świąteczne, którego istotne fragmenty wygłasza również w homilii podczas pasterki. Media zarówno kościelne, jak i świeckie eksponują słowa: „Polskich spraw nie rozstrzygnie ani ulica, ani zagranica. Ani ręka podniesiona w Brukseli za rozporządzeniami wymierzonymi w Polskę. Ani poklask dla decyzji, które negują suwerenność naszego ustawodawstwa”.

Wielki Piątek 2018 r.
Metropolita krakowski, abp Marek Jędraszewski, wygłasza kazanie po „Dekrecie Piłata” podczas wielkopiątkowych Dróżek w Kalwarii Zebrzydowskiej. Mówi o presji wywieranej na Piłata z dwóch stron: „Zastosowano wobec niego te mechanizmy, które i wtedy i dzisiaj są nam bardzo dobrze znane, a które językiem współczesnym można nazwać najpierw ulicą. Podburzyć tłum, wzbudzić wśród ludzi tak wielkie emocje, by krzyczeli tylko jedno: «Ukrzyżuj Go, na krzyż z Nim!». […] Więc ulica, ale także zagranica. Odwołanie do ówczesnego głównego ośrodka życia politycznego, administracyjnego, militarnego, do Rzymu, do cesarza i presja polegająca na tym, że jeżeli Piłat będzie dalej bronił Chrystusa to znaczy, że jest wrogiem cesarza. […] I ta presja ze strony zagranicy miała znowu bardzo znane nam i dzisiaj mechanizmy. Najpierw pieniądze. Płacenie podatków. Sugerowanie tego, że jeśli Chrystus jest królem, to do Rzymu, do stolicy cesarstwa nie popłyną podatki w zamierzonej wcześniej sumie. […] A potem drugi argument, odwołujący się do ludzkiej pychy, do tego, kto naprawdę sprawuje władzę nad światem. Św. Jan pisze: «Żydzi zawołali, jeśli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem cezara. Każdy kto się czyni królem, sprzeciwia się cezarowi». I wobec tej presji ulicy i zagranicy Piłat okazuje uległość”.

*

A teraz dosłownie kilka słów komentarza. Mamy oto wyraźne trzy etapy kariery „ulicy i zagranicy”: od antydemokratycznej propagandy PZPR przez współczesną reaktywację polityczną w postaci antyopozycyjnej propagandy PiS po wejście do języka kościelnego i reinterpretację teologiczną w homilii abp. Jędraszewskiego.

Zenon Kliszko triumfuje zza grobu. Poręczny slogan wymyślony przez czołowego komunistycznego ideologa do walki z wrogami klasowymi po pół wieku posłużył propagandzie (powołującego się na swój antykomunizm) obozu rządzącego w walce z dzisiejszą opozycją, a następnie przedostał się na biskupie ambony. Kariera iście zawrotna!

Sprawa była już opisywana, przypominano źródło tego hasła, ale wciąż chyba nikt z posługujących się nim nie czuje zażenowania, że wpisuje się w ten sam tok myślenia co komunistyczni propagandziści. Mentalna i językowa komuna ma się wciąż dobrze.

Jest to tym bardziej bolesne, że pierwotnie słowa te zostały użyte przeciwko posłom Koła „Znak”, a dzisiaj pojawiają się w ustach polskich biskupów. Jest w tym coś obraźliwego wobec pamięci o tamtych ludziach.

Zanim się wezwie do dekomunizacji, dobrze byłoby najpierw zdekomunizować własny język. Apel ten kieruję nie tylko do polityków, lecz także – niestety – do hierarchów kościelnych. By znów przywołać metaforę Zenona Kliszki: Nie pieczmy już żadnych pieczeni na tym reakcyjnym ruszcie!