Zapoczątkowana przez Kinga idea walki bez przemocy nie jest tożsama z pasywnym pacyfizmem. Wymaga bowiem ciągłego podejmowania działań na rzecz pokoju i przeciwstawiania się złu we wszystkich wymiarach.

W marcu tego roku na antenie BBC prowadzący program „Hard Talk” Stephen Sackur gościł Elisabeth Eckford. Pięćdziesiąt lat temu Eckford – Afroamerykanka – jako kilkunastoletnia dziewczyna chciała skorzystać z prawa do nauki szkolnej w Little Rock w stanie Arkansas. Mimo że prawo zezwalało Afroamerykanom na naukę w szkołach wraz z białymi, lokalna społeczność i władze robiły wówczas wszystko, by jej to uniemożliwić. Biali mieszkańcy rozpętali falę rasowej przemocy.

Przez 40 lat Eckford przeżywała traumę tamtych dni. Pierwszy raz odważyła się mówić o swoich przejściach dopiero w drugiej połowie lat 90. Ale nie jest ona jedyną z żyjących ofiar dyskryminacji tamtego czasu. Na archiwalnych zdjęciach widać białych Amerykanów niosących transparenty ze swastykami i hasłami: „biała siła”, „biała straż”. Wszystko to działo się zaledwie kilkanaście lat po II wojnie światowej, która miała być ostatecznym zwycięstwem nad siłami dzielącymi społeczeństwa na „nadludzi” i „podludzi”.

Walka bez przemocy dąży do pokonania niesprawiedliwości, nigdy ludzi

Wywiad z Elisabeth Eckford ukazał się w przeddzień 50. rocznicy morderstwa pastora Martina Luthera Kinga, lidera Ruchu Praw Obywatelskich walczącego o równe traktowanie czarnoskórych obywateli USA. 4 kwietnia 1968 roku w Memphis King został zastrzelony przez rasistowskiego fanatyka. Morderstwo z nienawiści było nie tylko aktem przemocy dokonanym na konkretnej osobie, ale także na pewnym stylu życia, głęboko zakorzenionym w chrześcijaństwie i Ewangelii.

Chodzi o przyjętą przez Kinga metodę walki o prawa mniejszości bez użycia przemocy, non-violence. W swoim działaniu nawiązywał do nauczania Mahatmy Gandhiego, ale przede wszystkim całymi garściami czerpał z proroków Starego Testamentu i wprost z przesłania Chrystusa. Był jedną z najważniejszych postaci zakorzeniających filozofię non-violence w świecie zachodnim.

Filozofia non-violence

Na czym opiera się metodę działania bez przemocy i dlaczego niekoniecznie należy ją utożsamiać z pacyfizmem? Spójrzmy na główne zasady filozofii ukutej przez Martina Luthera Kinga, a kontynuowanej dziś przez jego córkę Bernice A. King, szefową Centrum Kinga w Stanach Zjednoczonych.

Według słynnego pastora źródłami zła społecznego są: bieda (bezdomność, bezrobocie, analfabetyzm, głód, śmiertelność niemowląt i wiele innych patologii), rasizm (stereotypy, uprzedzenia, konflikty etniczne, seksizm i każda forma społecznego wykluczenia) i militaryzm (rozumiany jako dążenie do konfliktów zbrojnych, terroryzm, ale także przemoc domowa i szkolna, gwałty, nadużycia wobec dzieci i młodzieży, uzależnienia, promowanie przemocy w środkach masowego przekazu).

Walka bez przemocy opiera się na sześciu zasadach:

  1. Jest drogą życia dla odważnych – jej zastosowanie zawsze będzie aktywnym przeciwstawieniem się złu, silną interwencją duchową, intelektualną i emocjonalną.
  2. Szuka przyjaźni i zrozumienia – zawsze dąży do przebaczenia i pojednania.
  3. Dąży do pokonania niesprawiedliwości, nigdy ludzi – jest afirmacją człowieka jako osoby, czyniący zło są także ofiarami, należy odróżniać złe czyny od popełniającego je człowieka.
  4. Utrzymuje, że cierpienie może być uczące i wzywa do odrzucenia postawy odwetowej.
  5. Wybiera miłość zamiast nienawiści – stawia opór tak samo przemocy ducha i psyche, jak i przemocy fizycznej.
  6. Głęboko wierzy, że sprawiedliwość zwycięży, a Bóg jest Bogiem sprawiedliwym.

Naturalną konsekwencją walki bez przemocy jest wprowadzanie zmiany społecznej opartej na następujących filarach:

  1. Zbieraj informacje – żeby zrozumieć, należy poznać możliwie wiele perspektyw i zdobyć jak najszerszą wiedzę.
  2. Edukuj otoczenie – ważne jest przekazywanie wiedzy całemu otoczenia, także oponentom, żeby dać im szansę na zrozumienie twojego punktu widzenia.
  3. Dokonaj osobistego zobowiązania – nieustannie pracuj nad sobą i swoim podejściem bez przemocy eliminuj wszelkie ukryte motywy.
  4. Dyskutuj i negocjuj – używaj własnej inteligencji, humoru i uroku do konfrontowania innych z dziejącą się niesprawiedliwością, szukaj pozytywnych stron w każdym działaniu i nigdy nie poniżaj swoich oponentów.
  5. Podejmuj bezpośrednie działanie – jeśli oponenci nie dają się przekonać do podjęcia działań przeciwko niesprawiedliwości, to jedyną drogą jest wywarcie twórczej presji, z uwzględnieniem ram istniejącego konfliktu, przemieniając go w pierwsze ogniwo zmiany.
  6. Dąż do pojednania – ponieważ walka bez przemocy nie zmierza do pokonania oponentów, ale do zmiany systemów i zachowań, przełamuje konflikt poprzez wiarę w osiągnięcie kompromisu i podejmowanie wspólnych działań.

Zgodnie z powyższymi wskazaniami przemocy nie wolno redukować wyłącznie do sfery fizycznej lub konfliktu zbrojnego. Przemoc jest stanem serca i umysłu, zawsze związanym z relacją władzy i pragnieniem dominowania nad drugim człowiekiem. Kultura dominacji – a więc przemocy – występuje w wielu wymiarach życia publicznego, gdy wygrywa z kulturą spotkania i dialogu.

Warto odwołać się do ks. Józefa Tischnera i jego „Etyki solidarności”: „Trzeba się wychylić, przekroczyć próg , wyciągnąć rękę, znaleźć wspólne miejsce do rozmowy. Miejsce to nie będzie już kryjówką, w której człowiek pozostaje sam ze swoim lękiem, lecz miejscem spotkania, zaczątkiem jakiejś wspólnoty…” – pisał. Nie przez przypadek przywołuję „Solidarność”. Ten masowy ruch społeczny do dziś stanowi przecież w świecie symbol pokojowych przemian ustrojowych. Ma też swoich męczenników, w tym bł. ks. Jerzego Popiełuszkę, niosącego przesłanie „Zło dobrem zwyciężaj”.

Czynienie pokoju w codziennym życiu

Idea walki bez przemocy nie jest tożsama z pacyfizmem, który może być traktowany ideologicznie i nierzadko zakłada postawę bierności. Non-violence jest zaś zaprzeczeniem pasywności. Wymaga ciągłego podejmowania działań na rzecz pokoju i przeciwstawiania się złu we wszystkich wymiarach: osobistym – kiedy nienawiść i niechęć wobec inaczej myślących przysłania nam wezwanie do miłowania bliźniego; i politycznym, nierzadko przecież nadużywa się prawa i instytucji władzy do osiągnięcia celów kosztem życia i zdrowia ludzi, ich rodzin i bliskich. Tak dzieje się także w krajach, które z pewną wyższością określają się jako demokratyczne, w tym w Polsce.

Dotyczy to także, o zgrozo, zapomnianego wymiaru pracy zawodowej. Niezrozumiałe jest dla mnie wyłączenie tego zakresu z debat o kształtowaniu postaw obywatelskich, solidarności, sprawiedliwości i dobra wspólnego. Te właśnie wymiary życia – przez wykonywane obowiązki, współpracę z ludźmi i zarobki – stanowią jedno z bardziej wartościowych źródeł poczucia sensu lub (przy złych warunkach) jego utraty. Wspomniany ks. Tischner w latach 80. pisał, że w pracy skupiamy się głównie na swoiście klasowym podziale „szefowie-pracownicy”, a zapominamy o „horyzontalnym” wymiarze jakości relacji i współpracy człowieka z człowiekiem, a więc o dialogu. Postawa bez przemocy nie dotyczy wyłącznie wielkich ruchów protestujących na ulicach miast. Jest doskonałym zestawem umiejętności społecznych pomocnych w miejscu pracy, w rodzinie, w życiu obywatelskim. Podejście non-violence jest zawsze afirmacją godności osoby w każdych warunkach.

Ruch Kinga nie był prostym aktywizmem. Podejmował on działania wynikające z głębokiego przyjęcia prawdy o równości ludzi wobec Boga

Amerykański eseista i działacz praw człowieka James Baldwin pisał o odpowiedzialności spoczywającej na Kingu: „Wziął na swoje ramiona ciężary grzechów, kłamstw i nadziei całego narodu”. Przeciwstawić musiał się przecież nie tylko rządzącym i kulturze wykluczającej Afroamerykanów z życia publicznego, był też znakiem sprzeciwu wobec niechrześcijańskiej żądzy odwetu, nienawiści i odpłacenia za historyczne krzywdy.

W tym przypadku „prorocki charyzmat” lidera okazał się moralną siłą zmieniającą serca milionów ludzi na całym świecie. Ta zaś zawsze ma swoje źródło w głębokiej duchowości. Ruch Kinga nie był więc prostym aktywizmem. Podejmował działania wynikające z poczucia obowiązku i głębokiego przyjęcia prawdy o równości ludzi wobec Boga.

Rabin Abraham Joshua Heschel, przyjaciel Martina Luthera Kinga, uważał działanie bez przemocy za profetyczne. Do jego podjęcia zobowiązani są wszyscy, w szczególności ludzie wiary wezwani do czynienia pokoju w świecie. „W wolnym społeczeństwie tylko niektórzy są winni, ale wszyscy są odpowiedzialni” – głosił Heschel. Duch rodzi działanie, ale ono musi być zakorzenione w modlitwie. Jak rozmawiający z Bogiem Mojżesz, który schodzi do ludu, żeby mu przewodzić. Ten wymiar profetyzmu szczególnie mocno akcentuje dzisiaj w wystąpieniach córka rabina, teolożka Susannah Heschel, propagująca dziedzictwo ojca.

Kręte drogi bez lidera

Nie można nie wspomnieć, że po śmierci Martina Luthera Kinga Ruch Praw Obywatelskich ewoluował. Jego kapelan – późniejszy ksiądz katolicki, założyciel magazynu „First Things” i przyjaciel pastora Richard John Neuhaus – opisywał, jak chrześcijański w latach 50. i 60. ruch się zmieniał, by dekadę później żądać liberalizacji prawa aborcyjnego. To samo dotyczyło niekonsekwentnego stosunku wobec ideologii politycznych. Neuhaus wraz z całym ruchem był przeciwko wojskowej interwencji w Wietnamie. W 1975 roku, już po przegranej przez Amerykanów wojnie, kiedy okazało się, jak brutalnie traktowani są Wietnamczycy przez rządzących komunistów, Neuhaus postanowił wraz z przyjaciółmi napisać list przeciwko łamaniu praw człowieka przez władze w Hanoi. Kiedy wystąpił do liderów Ruchu o jego podpisanie i podjęcie działań protestacyjnych wobec Wietnamu, poparła go tylko połowa. Druga część identyfikowała się już wtedy w mniejszym lub większym stopniu z marksizmem i nie przejawiała woli do działania przeciwko władzom komunistycznym. Fakt ten stanowił dla Neuhausa ostateczny powód zerwania współpracy i dołączenia do amerykańskiego ruchu pro-life.

Postawa bez przemocy nie dotyczy wyłącznie wielkich ruchów protestujących na ulicach miast, jest afirmacją godności osoby w każdych warunkach

Podczas podróży do Stanów Zjednoczonych w 2015 roku, 47 lat po morderstwie Kinga, papież Franciszek przywołał tego baptystycznego pastora – obok Dorothy Day, Thomasa Mertona i Abraham Lincolna – jako przykład do naśladowania dla wszystkich Amerykanów, zwłaszcza tych pragnących kierować się w codziennym życiu wskazaniami Ewangelii.

To właśnie rozwinięcie metody walki bez przemocy spowodowało, że papież wymienił go jako wzór cnót chrześcijańskich. Franciszek w orędziu na 50. Światowy Dzień Pokoju zaproponował non-violence jako inspirację i praktyczną wskazówkę dla chrześcijan oraz wszystkich ludzi miłujących pokój. Apel ten dotyczył zwłaszcza liderów religijnych, politycznych oraz ludzi biznesu. Także kierujący watykańską dykasterią ds. integralnego rozwoju człowieka kard. Peter Turkson wielokrotnie wskazywał na chrześcijańskie korzenie walki bez przemocy, między innymi podczas międzynarodowej konferencji w kwietniu 2016 roku, której uczestnicy zaapelowali do papieża o odrzucenie teorii wojny sprawiedliwej i zastąpienie jej teorią sprawiedliwego pokoju.

W ten sposób protestancki pastor został patronem chrześcijańskiego ruchu non-violence. Odwaga, siła i umiejętność rozeznawania sprawiły, że Martin Luther King był jednym z najważniejszych proroków pokoju po II wojnie światowej.