Msza święta w intencji ks. Kaczkowskiego odprawiona zostanie w warszawskim kościele św. Marcina przy Piwnej 9/11 w Wielki Czwartek, 29 marca o godz. 18.

Dwa lata temu, 28 marca 2016 roku zmarł ks. Jan Kaczkowski – człowiek, który całe swoje dorosłe życie poświęcił ludziom chorym i umierającym. W puckim szpitalu, a potem w hospicjum domowym i stacjonarnym, które powstały z jego inicjatyw, przeprowadził przez śmierć kilkaset osób. Pomagał również przejść przez to bolesne doświadczenie bliskim umierających. W 2012 roku zdiagnozowano u ks. Jana śmiertelny nowotwór – glejaka mózgu czwartego stopnia.

Z właściwym sobie poczuciem humoru zwykł mawiać, że ludzie dzielą się na chorych i jeszcze nie zdiagnozowanych. W książce „Żyć aż do końca. Instrukcja obsługi choroby” – napisanej wspólnie z Katarzyna Jabłońską – przypominał: „Każdy z nas jest w stu procentach zdiagnozowany na cielesną śmierć. I w tej diagnozie nie ma szansy na błąd”. I dodawał: „Trzeba dobrze przeżyć swoją śmierć”, co oznacza, że należy się do niej odpowiednio przygotować.

Umieranie ks. Jana Kaczkowskiego przypadło na czas szczególny w kalendarzu człowieka wierzącego – na święta Zmartwychwstania. Spełniło się jego marzenie – niedługo przed śmiercią odprawił wspólnie ze swoim przyjacielem, ks. Piotrem Przyborkiem, Mszę świętą. W książce „Szału nie ma, jest rak” mówił: „Wciąż przekracza mnie myśl, że znajduję się w sytuacji, kiedy po raz ostatni odprawiam Mszę świętą. Dla człowieka kochającego Eucharystię to jest wielki ból”. Umierał w swoim pokoju w sopockim mieszkaniu pośród najbliższych.