Antysemityzm wyznawców Jezusa Chrystusa to aberracja intelektualna i duchowa – mówił wczoraj ks. Andrzej Luter w warszawskim kościele środowisk twórczych.

W 50. rocznicę Marca ’68 księża Grzegorz Michalczyk i Andrzej Luter odprawili Mszę św. w kościele Środowisk Twórczych w intencji Jerzego Zawieyskiego i wszystkich członków Koła Poselskiego Znak. – Dramatyczne wydarzenia marcowe sprzed 50 lat były znakiem niezwykłej nienawiści, ze strasznymi skutkami – mówił ks. Michalczyk o antysemickiej nagonce, rozpętanej przez władze PRL.

– W dniu 50. rocznicy Marca ’68 powinniśmy sobie raz jeszcze uprzytomnić, że antysemityzm to grzech ciężki. Mówił o tym zresztą św. Jan Paweł II, mówi papież Franciszek – przypomniał w homilii ks. Luter, asystent kościelny „Więzi”. – Antysemityzm wyznawców Jezusa Chrystusa to aberracja intelektualna i duchowa. 1968 był rokiem hańby dla Polski, która wtedy istniała, rokiem wstydu. Dworzec Warszawa Gdańska stał się przygnębiającym symbolem tamtych traumatycznych pożegnań. Wiele osób zostało aresztowanych, masowo wyrzucanych z pracy, degradowanych – mówił.

Ks. Luter przypomniał, że Marzec ’68 był też jedynym wybuchem wolnościowym bez kontekstów ekonomicznych oraz że był to moment narodzin pokolenia, które w 1980 r. stanęło w pierwszych szeregach „Solidarności”. – Marzec przeorał świadomość polskiej inteligencji. Ale w istocie to był czas straszny, czas potwornego zaduchu i ludzkiej podłości podniesionej w życiu społecznym do rangi cnoty – zauważył.

– Każdy z nas wierzy w Boga, który stał się człowiekiem – Żydem. Każdy z nas przystępuje do Eucharystii, która wyszła z żydowskiej Paschy. Każdy z nas wierzy w Słowo, które spisali Żydzi. Gdyby nie Żydzi i to, że Bóg ich wybrał, nie byłoby nas, chrześcijan. A przecież tyle lubimy mówić o „naszych korzeniach” – zauważył ks. Luter. – Jeśli pozwalamy Słowu Bożemu istnieć w naszym życiu, to trudno nam zrozumieć tych, którzy szydzą z Żydów, tych chrześcijan, z których ust padają antysemickie słowa – dodał.

Nawiązał też do intencji, w której sprawowana była Msza św. – Dziś wspominamy katolickie Koło Poselskie Znak, a więc Jerzego Zawieyskiego, Tadeusza Mazowieckiego, Stanisława Stommę, Konstantego Łubieńskiego i Janusza Zabłockiego. Wszyscy odeszli już do Pana. To oni wtedy, 11 marca 1968 r., wystosowali do władz słynną interpelację poselską, w której stanęli w obronie protestujących, aresztowanych studentów, w obronie pisarzy. To wymagało wtedy ogromnej odwagi – mówił.

– Jerzy Zawieyski tamte wydarzenia przypłacił życiem. Dostał wylewu krwi do mózgu. Konał prawie dwa miesiące. Jak pisał Andrzej Friszke „18 czerwca podszedł do okna w szpitalu, dusza uleciała ku niebu, ciało upadło na ziemię”… Zawieyski i posłowie Koła Znak pozostają symbolem tego, co mówi nam dzisiejsze Słowo: trzeba podążać za Jezusem i przerwać ten zaklęty krąg zła nawet za cenę pozornej przegranej, także w swoim środowisku. Oto wchodzenie do Królestwa Bożego – kontynuował.

Ks. Luter zaznaczył, że „trzeba być dumnym z takich chrześcijan, katolików, jak tych pięciu w 1968 r. Wbrew wszystkim przeciwnościom dali bowiem świadectwo nie tylko prawdziwej postawie chrześcijańskiej, ale też człowieczeństwa i wewnętrznej wolności”.

Podkreślił, że chrześcijaństwo nie jest i nie może być narodowe. – Służba narodowi nie oznacza, że polskość to Kościół, że niewierzący jest Polakiem drugiej kategorii. Służyć narodowi to znaczy służyć konkretnemu człowiekowi i w tym objawia się moje własne chrześcijaństwo – wyjaśnił.

– Jezus wzywa do dawania świadectwa tu i teraz, nie chce żebyśmy fantazjowali o niebie na ziemi. Bo nie ma i nie będzie tu, na ziemi, nowego wspaniałego świata. Ale może on być choć trochę lepszy i piękniejszy dzięki nam, pomimo rewolucji, fanatyzmów, antysemityzmu, podłości, kataklizmów. Wiedzieli o tym posłowie Znaku.

Źródło: KAI