W swoim najgłębszym podłożu Marzec ‘68 był reakcją monopolistycznej władzy na ujawnianie przez obywateli poglądów odmiennych od narzucanych odgórnie, na chęć dyskutowania i wyrażania opinii dla władzy niewygodnych.

Rok 1968 należy do najważniejszych dat w powojennej historii Polski. Miał też dalekosiężne konsekwencje. Przyniósł szeroki bunt studentów i znacznej części inteligencji przeciw systemowi monopartyjnej dyktatury. Przyniósł bezprecedensową w powojennej Europie kampanię antysemicką, która trwale odcięła partię od lewicowych korzeni ideowych. W 1968 r. po raz pierwszy od 1956 r. przez represje i więzienia przeszły setki obywateli. Latem tego roku reżim wsparł zbrojną interwencję w Czechosłowacji i wysłał Wojsko Polskie na tę hańbiącą operację.

Jest więc dość powodów, by mówić o znaczeniu 1968 roku, analizować jego przebieg, genezę i konsekwencje. Historycy poświęcili zresztą tym wydarzeniom wiele uwagi, warto wspomnieć choćby zasadnicze monografie Jerzego Eislera i Dariusza Stoli. Tu chciałbym przedstawić – sięgając do dokumentów – genezę Marca’68.

Zły Zachód

W swoim najgłębszym podłożu Marzec ‘68 był reakcją monopolistycznej władzy na ujawnianie przez obywateli poglądów odmiennych od narzucanych odgórnie, na chęć dyskutowania i wyrażania opinii dla władzy niewygodnych. Znaczny (choć limitowany) zakres wolności wypowiedzi i dyskusji był konsekwencją wielkiego poruszenia 1956 roku. Dotyczyło to także wolności kultury, nauki, twórczości artystycznej. W trakcie tzw. odchodzenia od Października władze próbowały ten zakres wolności zawężać – zarówno metodą zamykania zbyt niezależnych pism, jak i narzucania zmian w stowarzyszeniach, mnożenia zapisów cenzury, „wychowywania” twórców przez nagradzanie posłusznych i ograniczanie możliwości niepokornym.

Rządzący Polską Władysław Gomułka negował potrzebę autonomicznej aktywności obywateli. Przykładem, gdzie taką aktywność tłumiono, były organizacje młodzieżowe, w tym Związek Harcerstwa Polskiego, którego samo istnienie budziło wątpliwości władz. Jako wzór wymieniał Gomułka (rozwiązany w 1956 r.) Związek Młodzieży Polskiej, gdzie cała praca z młodzieżą była scentralizowana i podporządkowana kontroli aparatu partyjnego. Pierwszy sekretarz uważał, że kultura, nauka, twórczość powinny służyć wspieraniu ideologii partii i jej propagandy, uzasadniać „dobro” systemu. Zarazem nie widział potrzeby tolerowania takich ekstrawagancji, jak niekontrolowane dyskusje. Gomułka mówił o tym wprost na XIII Plenum KC PZPR w lipcu 1963 r.

Fragment swej wypowiedzi poświęcił także Klubowi Krzywego Koła, rozwiązanemu przez władze w roku 1962. Działający od 1955 r. Klub „stał się terenem wystąpień i demonstracji antysocjalistycznych. Wokół klubu zgrupowało się liczne grono opozycjonistów różnej maści, od rewizjonistów i mieszczańskich liberałów do jawnych reakcjonistów i wrogów socjalizmu”. Odczyty i dyskusje „były systematycznie wykorzystywane dla ataków na politykę i ideologię partii”, a działacze klubu „nawiązali kontakt z redakcją paryskiej «Kultury», dostarczali do wrogich nam zagranicznych ośrodków informacje o sytuacji w kraju i w różnych środowiskach, a nawet uzgadniali z redaktorem paryskiej «Kultury» Giedroyciem linię swego postępowania, ubiegali się za jego pośrednictwem o stypendia zagraniczne dla siebie i dla kolegów. […] Trzeba było aż decyzji Sekretariatu KC, aby rozwiązać ten klub, gdyż Komitet Warszawski nie mógł sam zdobyć się na taki krok, mimo zwracania mu wielokrotnie uwagi na szkodliwą i wrogą działalność klubu”.

Warto zwrócić uwagę na wątek kontaktów z Zachodem, który Gomułka szeroko rozwijał. Zachód był „zły” jako przeciwnik ZSRR i „socjalizmu”, jako posługujący się „wrogimi ideologiami” służącymi dywersji – a dotyczyło to też filozofii, socjologii, prądów literackich. Podatność na te „nowinki”, szukanie uznania Zachodu, m. in. przez zabieganie o stypendia, przenoszenie zachodnich mód intelektualnych do Polski Gomułka uważał za poddawanie się dywersji ideologicznej. Mówił, że w fundowaniu stypendiów celowała Fundacja Forda, a kiedy władze PRL w 1961 r. zażądały, aby to one wskazywały kandydatów do stypendiów, nie zaś swobodnie wyszukiwała ich fundacja – współpraca została zaniechana. Zatem „okazało się, jakimi motywami kierowała się Fundacja Forda”.

Fragment tekstu, który ukazał się w kwartalniku „Więź”, wiosna 2018.

KUP „WIĘŹ” w wersji papierowej lub elektronicznej!

Więź, wiosna 2018

Kwartalnik WIĘŹ, nr 1/2018