Konieczny jest wspólny wysiłek, aby ochronić renesans polskiego patriotyzmu od nieporozumień i wypaczeń. Dlatego polscy biskupi przypominają, że patriotyzm zawsze musi być postawą otwartą.

Tekst wystąpienia podczas sesji „Ocalić patriotyzm” z okazji 60-lecia „Więzi” 19 lutego w Warszawie.

Bardzo serdecznie dziękuję za zaproszenie na dzisiejsze obchody 60-lecia „Więzi” i zorganizowaną z tej okazji sesję. Moją obecność i to krótkie wystąpienie pragnę potraktować trochę jako swoistą kontynuację rozmowy ze mną, która ukazała się w ubiegłorocznym zimowym numerze „Więzi”.

Oscylowała ona wówczas wokół podobnych kwestii, a odniesienie do motta dzisiejszego spotkania – wyjętego z książki św. Jana Pawła II „Pamięć i tożsamość” – było wówczas, a mam nadzieję, że także i dziś będzie, jej główną myślą przewodnią. Motto to brzmi: „Polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie. Wydaje się jednak, że ten «jagielloński» wymiar polskości, o którym wspomniałem, przestał być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym”.

O ile jednak wtedy, w czasie wspomnianej już rozmowy na łamach „Więzi”, staraliśmy się, tak sądzę, nieco uporządkować same podstawowe pojęcia i – odwołując się także do dokumentu „Chrześcijański kształt patriotyzmu”, przyjętego w marcu ubiegłego roku podczas 375. Zebrania Plenarnego Konferencji Episkopatu Polski – odpowiedzieć na zasadnicze pytanie (zadane mi zresztą przez moich rozmówców podczas samej rozmowy): „czy dla chrześcijanina patriotyzm jest obowiązkiem moralnym”, o tyle zarówno sam główny tytuł dzisiejszej debaty („Ocalić patriotyzm”), jak i z pewnością okoliczności, w których ona się odbywa, sprawiają, że trzeba nam spróbować odczytać ten „imperatyw moralny” w kontekście współczesnych wydarzeń i tak częstego odwoływania się dziś wielu osób do samego patriotyzmu i do konieczności kształtowania postaw patriotycznych.

Tożsamość wolna od manii wyższości

Wspomniany przeze mnie dokument Konferencji Episkopatu Polski już we wstępie sygnalizuje, że niewątpliwie towarzyszy nam dziś „renesans polskiego patriotyzmu”. Przestrzega jednak – i do tej myśli także potem wielokrotnie powraca – „że równocześnie możemy dostrzec w naszym kraju postawy przeciwstawiające się patriotyzmowi”, które są owocem zarówno „egoizmu indywidualnego”, jak i swoistego „egoizmu narodowego”, kultywujących, z jednej i z drugiej strony, jakże szkodliwe i niebezpieczne poczucie własnej wyższości.

Pod tym względem, jak myślę, godne przypomnienia są słowa papieża Franciszka wygłoszone w Krakowie na Zamku na Wawelu w czasie spotkania z polskimi władzami. Papież – będąc, jak sam wtedy nam zaznaczył, „pod ogromnym wrażeniem żywego zmysłu historycznego papieża Jana Pawła II” – przypomniał, że „świadomość tożsamości, wolna od manii wyższości, jest niezbędna dla zorganizowania wspólnoty narodowej na podstawie jej dziedzictwa humanistycznego, społecznego, politycznego, ekonomicznego i religijnego, aby inspirować społeczeństwo i kulturę, zachowując je wiernymi wobec tradycji, a jednocześnie otwartymi na odnowienie i na przyszłość”. Otwartymi dla wszystkich, nie dla niektórych.

W swoim przemówieniu na Wawelu papież Franciszek, jeszcze w odniesieniu do Jana Pawła II, zauważył, że „gdy mówił On o narodach, wychodził od ich dziejów, aby podkreślić ich skarby humanizmu i duchowości”. Myślę więc, że i dzisiejsze motto, które nas prowadzi, trzeba próbować odczytać przez pryzmat tej właśnie refleksji, której zawsze tak wierny był święty Jan Paweł II.

Wszelkie uproszczenia czy jednostronne interpretacje naszych dziejów stają się dziś powodem nie tylko nieporozumienia czy narastającego konfliktu, ale wręcz niebezpiecznym zawłaszczaniem samej historii i manipulowaniem nią dla doraźnych celów i interesów

Czytając bowiem cały ten trzeci rozdział książki „Pamięć i tożsamość” – zatytułowany: „Myśląc Ojczyzna”, a zawierający refleksję na temat ojczyzny, patriotyzmu, narodu, historii i kultury – warto mieć na uwadze nade wszystko to papieskie „rozumienie i odczytanie naszych dziejów”. Aby to jeszcze lepiej nam wyjaśnić, sam Jan Paweł II kilkakrotnie odwołuje się tutaj do swojego przemówienia w siedzibie UNESCO (2 czerwca 1980 r.). Sam przy tym mówi, że było to jego własne „świadectwo, jakie mógł dać polskiemu duchowi”. Zasadniczym przesłaniem tego papieskiego świadectwa, jak może jeszcze wszyscy pamiętamy, jest wskazanie na kulturę jako „właściwy sposób istnienia i bytowania człowieka”, a także narodu. „Naród bowiem – mówił wtedy Jan Paweł II – jest tą wielką wspólnotą ludzi, którą łączą różne spoiwa, ale nade wszystko właśnie kultura”.

W tym kontekście wydaje mi się, że wszelkie uproszczenia czy uogólnienia, a potem idące za nimi wręcz jakieś jednostronne interpretacje naszych dziejów, stają się dziś prawdziwym powodem nie tylko nieporozumienia czy narastającego konfliktu, ale wręcz niebezpiecznym zawłaszczaniem samej historii i manipulowaniem nią dla doraźnych celów i interesów. Tutaj rzeczywiście można widzieć jakieś próby „nadużywania i zinstrumentalizowania pamięci historycznej w bieżącej konkurencji i rywalizacji politycznej”.

I choćby w tym objawia się już tak naprawdę – przed czym przestrzegał Jan Paweł II – „ciasnota myślenia” i praktyczne „zamknięcie”. Owocem zaś tych właśnie postaw są dziś ideologiczne hasła w stylu „Polska dla Polaków” i – jak nas ostrzegał już w ONZ w 1995 roku właśnie Jan Paweł II – pokusa „zabiegania o dobro własnego narodu kosztem innych”.

Niebezpieczeństwo „idealizowania” własnej historii

„Dlatego też za niedopuszczalne i bałwochwalcze – czytamy w dokumencie Konferencji Episkopatu Polski – uznać należy wszelkie próby podnoszenia własnego narodu do rangi absolutu, czy też szukania chrześcijańskiego uzasadnienia dla szerzenia narodowych konfliktów i waśni”. W takim myśleniu i w takich postawach ukryte jest także bardzo konkretne i realne przecież wciąż niebezpieczeństwo „idealizowania” własnej historii czy własnych dziejów, będące wynikiem uproszczonego, a wręcz fałszywego ich odczytywania.

Mówiąc więc jasno, że „patriotyzm różni się od ideologii nacjonalizmu”, biskupi polscy we wspomnianym już niejednokrotnie przeze mnie dokumencie, zaznaczają, że podstawowy błąd polega w tym względzie również i na tym, że „różnorodność kulturową, regionalną czy polityczną usiłuje zmieścić się w jednolitym i uproszczonym schemacie ideologicznym”.

Wydaje mi się, że warto usłyszeć tę przestrogę jeszcze raz – i to zarówno w odniesieniu do odczytywania kart naszej własnej historii, jak i dziejów Europy. W pierwszym przypadku jakże ważne jest wciąż świadectwo Jana Pawła II o „Rzeczypospolitej wielu narodów, wielu kultur, wielu religii” i jego podkreślenie, że „wszyscy Polacy nosili w sobie tę religijną i narodową różnorodność”, ze szczególnym przypomnieniem (i to właśnie za samym Janem Pawłem II) o „wspólnocie żydowskiej jako istotnym elemencie polskiego życia i kultury”.

W drugim zaś – szerszym, bo europejskim – kontekście, sądzę, że jeszcze raz jakiegoś przypomnienia wymaga gnieźnieńskie przesłanie Jana Pawła II z milenijnych obchodów męczeństwa świętego Wojciecha, a mianowicie, że „historia Europy jest wielką rzeką, do której wpadają rozliczne dopływy i strumienie, a różnorodność tworzących ją tradycji i kultur jest jej wielkim bogactwem”.

Trzeba odbudować jagielloński wymiar polskości, o którym Jan Paweł II napisał, że „przestał być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym”. Dziś – jeszcze bardziej niż wtedy – jest on, niestety, czymś nieoczywistym

Czy jednak samo tylko przypomnienie może nam wystarczyć? Czy nie trzeba dziś raczej jakiegoś wspólnego wysiłku, aby odbudować w naszej zbiorowej świadomości ten, za Janem Pawłem II przywoływany, „jagielloński wymiar” polskości? Papież, wskazując na niego, dopowiedział, że „przestał on być, niestety, w naszych czasach czymś oczywistym”. Wydaje mi się, że dziś – jeszcze bardziej niż wtedy – jest on, niestety, czymś nieoczywistym.

Dlatego tak ważne jest, byśmy – jak to już wypowiedziałem podczas obchodów 1050-lecia chrztu Polski na Ostrowie Lednickim w czasie spotkania ekumenicznego – pamiętali, że „chrzest Polski, zakorzeniony w wierze niepodzielonego Kościoła, owocował duchem ekumenicznej wolności i tolerancji. Nie było wojen między wyznaniami, lecz twórcze ich współistnienie. Dzięki temu ewangelicznemu impulsowi polska kultura tworzona była na przestrzeni dziejów przez chrześcijan – łacinników, prawosławnych, grekokatolików i protestantów – a jednocześnie przez Żydów i muzułmanów, jak również przez ludzi niewierzących”.

I warto to odnieść nie tylko do dziejów „niepodzielonego Kościoła”, ale także do dziejów Polski. Starać się dziś zrozumieć, że takie spojrzenie nie jest zagrożeniem dla nikogo, ale szansą na budowanie czegoś znacznie trwalszego, bardziej stabilnego i odpornego właśnie na zewnętrzne czy wewnętrzne wstrząsy. Taką drogę wskazują też, jak sądzę, polscy biskupi, gdy w swoim dokumencie o chrześcijańskim kształcie patriotyzmu przypominają, że „dojrzały patriotyzm (…) zdaje się być we współczesnym świecie jedną z recept na uczucia lęku, zagubienia i zagrożenia, którymi żywi się wiele ideologii, także te, które redukując człowieka do odizolowanego od innych indywiduum, odwołują się do języka nacjonalizmu”.

Patriotyzm to postawa otwarta

Sesja z okazji 60-lecia „Więzi”, a zwłaszcza dyskusja panelowa, która się za chwilę odbędzie, zapewne poszerzy znacznie to, co zaledwie naszkicowałem. Wydaje się bowiem, że sam tytuł dzisiejszego spotkania – „Ocalić patriotyzm” – zakłada, że konieczny jest taki wspólny wysiłek i takie wspólne działanie, by ochronić „renesans polskiego patriotyzmu” od nieporozumień i niebezpiecznych wypaczeń.

Kilkakrotnie w przywoływanym dokumencie „Chrześcijański kształt patriotyzmu” przypomina się nam, że „patriotyzm zawsze musi być postawą otwartą”. Co to jednak konkretnie oznacza? Pokażę to w trzech wymiarach.

Patriotyzm zawsze musi być postawą otwartą, to znaczy również „uczciwą wobec innych i wrażliwą na drugich”. Chodzi „o wyrażanie własnych opinii i przekonań z szacunkiem dla – także inaczej myślących – współobywateli”

Po pierwsze – cytuję za dokumentem Episkopatu – chodzi o „szacunek i poczucie wspólnoty wszystkich obywateli, bez względu na ich wyznanie i pochodzenie, dla których polskość i patriotyzm są wyborem moralnym i kulturowym” (zachęcam tu zresztą do lektury dyskusji zamieszczonej w zimowym numerze „Więzi”, w której eksperci prezentują różne rozumienia polskości i patriotyzmu; jak widać, biskupi opowiadają się za rozumieniem kulturowym). Nie wolno więc wykluczać nikogo, ale trzeba włączać we wspólnotę wszystkich – także w duchu słów papieża Franciszka z Jasnej Góry, w których przypominał nam jasno, że „wasz naród pokonał na swej drodze wiele trudnych chwil w jedności”.

Patriotyzm zawsze musi być postawą otwartą, to znaczy również „uczciwą wobec innych i wrażliwą na drugich”. Chodzi – o czym przypominają kolejny raz biskupi – „o wyrażanie własnych opinii i przekonań z szacunkiem dla – także inaczej myślących – współobywateli, w duchu autentycznej życzliwości i odpowiedzialności, bez uproszczeń i krzywdzących porównań”.

Patriotyzm jako postawa otwarta to również pamięć – jakże ważna zwłaszcza w roku 100-lecia niepodległości, czyli rocznicy, która pobudzać nas będzie do wdzięczności za przelaną na polach bitew krew. Będzie to jednak także okazja do wdzięczności za wszystkich, którzy odważnie wznosili nasz wspólny ojczysty dom, opierając go na fundamentach solidarności, jedności i troski o tych, którzy potrzebują pomocy: dom otwarty i gościnny, pełen miłości i szacunku, wrażliwy na tych, którzy uciekają od wojen i głodu, od dyskryminacji, prześladowań czy ubóstwa.

Solidarność i gościnność

W tym kontekście trzeba postrzegać również otwartą postawę wobec uchodźców, rozważając dzisiejszą sytuację nie jako wezwanie do rozwiązania „kwestii” uchodźców, lecz jako imperatyw moralny związany z sytuacją konkretnej osoby, która cierpi i ucieka przed wojną i niesprawiedliwością.

We wspomnianym już przeze mnie zimowym numerze „Więzi” znajduje się zapis ważnej i ciekawej dyskusji, opublikowanej pod dość intrygującym tytułem: „Patriotyzm trzeba wciąż wymyślać na nowo”. Mam zatem nadzieję, że również dzisiejsza dyskusja panelowa stanie się przyczynkiem do tak twórczego spojrzenia na patriotyzm, do uchwycenia go w całej ważności i złożoności podejmowanych kwestii. Niech będzie ona wspólnym poszukiwaniem dróg, w niełatwej przecież rzeczywistości.

Wagą jednak tych poszukiwań jest przecież – mam nadzieję, że podzielane przez nas wszystkich przekonanie, które wyrazili w swym dokumencie polscy biskupi – że „Polska była, jest i powinna pozostać we współczesnej Europie i świecie symbolem solidarności, otwartości i gościnności”. W ten sposób, także w odniesieniu do patriotyzmu, możemy powtórzyć, że jest on nam nie tylko dany, ale i wciąż zadany, aby w nim żyć i wspólnie wzrastać, a także ocalić przed możliwymi wypaczeniami. Serdecznie dziękuję za uwagę.