Drzeworyty pokazujące los najuboższych, rysunki ze scenami prac w Ravensbrück oraz przejmujące obrazy i mozaiki religijne. W żadnym z tych przypadków dzieła Marii Hiszpańskiej-Neumann nie niosą z sobą ckliwości i sentymentalizmu. Ich wystawa trwa w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej.

Wydęte wargi, twarz jakby opuchnięta, o pustym spojrzeniu – zawsze miałam wrażenie, że to wzrok istoty obcej. Tak właśnie wyglądałby przybysz z innej galaktyki, który nic ze spraw ludzkich nie rozumie. Przykro o tym mówić, bo rzecz tyczy się oblicza z mozaiki Dobrego Pasterza w kościele w Piwnicznej-Zdroju. Przy każdej wizycie w nim zastanawiałam się, jak to możliwe, że subtelną sylwetkę z mozaiki twórca zwieńczył tak plastycznie nieudaną głową. Niedawno poznałam rozwiązanie tej zagadki. Na stronie parafii można przeczytać, że mozaika wykonana przez Marię Hiszpańską-Neumann została „częściowo zmieniona i poprawiona”. Jak się okazuje, zmiana dotyczyła właśnie twarzy – w internecie dostępny jest tekst, w którym nie kryjąc oburzenia, pisze o tym syn artystki.

Maria Hiszpańska-Neumann, „Marsz z cegłami”, kwasoryt, 1947

Maria Hiszpańska i hiszpańska miejscowość Borja… co je łączy? Dobrze znana jest sprawa „poprawki”, jakiej właśnie tam w 2012 roku dokonała pewna 80-latka. Również chodziło o oblicze Chrystusa – tym razem z XIX-wiecznego fresku „Ecce Homo” Eliasa Martíneza. Dla przypomnienia podpowiem, że obraz w nowej wersji zaczęto porównywać do ziemniaka tudzież jeża. Słowo „poprawić” jest bardzo pojemne…

Trzeba dodać, że także inne dzieła sakralne Marii Hiszpańskiej „nie miały szczęścia” – tak się mawia, w istocie jednak przecież nie o szczęście tu chodzi, tylko o ludzkie decyzje. Kaplica Matki Bożej Anielskiej w Warszawie, której wystrój w latach 60. wykonała na zlecenie o. Roberta Madejskiego, została w 2010 r. zlikwidowana. Obecnie w tym miejscu, przy al. Niepodległości 52, stoi apartamentowiec. Sprawa tym bardziej przykra, że była to pierwsza realizacja Hiszpańskiej we wnętrzu sakralnym.

Co więcej, jak można wnioskować z dyskretnych wzmianek, okres pracy nad tym dziełem odegrał w duchowym życiu artystki istotną rolę. „W 1968 roku Maria powraca do Kościoła katolickiego, do czego przyczyniła się serdeczna postawa o. Madejskiego i zmiany po Soborze Watykańskim II” – czytamy w biogramie artystki przedstawionym przy okazji wystawy jej prac w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej „W cieniu Krzyża – w blasku Zmartwychwstania”.

Maria Hiszpańska-Neumann, „Boże Narodzenie”, mozaika, ok. 1964

Zobaczymy na niej szeroki przekrój artystycznych dokonań Hiszpańskiej-Neumann, zarówno jej rysunki i ryciny graficzne (m.in. przykład wykonywanych przez nią ilustracji do książek – kartę tytułową ze „Złotej legendy” Jakuba de Voragine), jak też malarstwo i mozaiki. Rozpiętości pod względem technicznym towarzyszy różnorodność tematyczna. Muzeum nie ograniczyło się tylko do prac religijnych i sakralnych. Obejrzeć można kilka spośród licznych drzeworytów artystki, w których z dużą wrażliwością na najbiedniejszych i wykluczonych członków społeczności przedstawiała życie codzienne małych miasteczek.

Uznanie dla tej gałęzi twórczości Hiszpańskiej-Neumann wyrażał Jan Białostocki w tekście z 1960 r. zamieszczonym w poświęconym jej albumie: „W panoramie współczesnej sztuki polskiej zajmuje ona pozycję dość odrębną i odosobnioną, cenną jednak także z tego względu, iż – jedyna bodaj – kontynuuje i konsekwentnie rozwija założenia przedwojennego polskiego drzeworytu”.

Obok czarno-białych drzeworytów i rysunków o zgaszonych barwach swoją świetlistością uderza obraz „Nad Nilem”, tempera z 1962 roku. Mocne żółcienie i oranże oraz intensywna faktura to owoc zetknięcia z zupełnie innym niż w Polsce operowaniem słońca, przy okazji podróży do Egiptu i wcześniej Bułgarii.

Obficie reprezentowane są na wystawie powstałe tuż po wojnie rysunki pokazujące cierpienie więźniów z obozu koncentracyjnego Ravensbrück, które stało się również jej udziałem. We wspomnianym już biogramie artystki przeczytamy, że właśnie „w efekcie doświadczeń wojennych, nie znalazłszy zrozumienia i duchowego wsparcia, odeszła od Kościoła”. Co później ją do niego przyprowadziło, już wiemy.

Maria Hiszpańska-Neumann, „Ostatnia Wieczerza”, tempera, ok. 1963

Mroczne wspomnienia z obozu tkwiły w Marii Hiszpańskiej jak niedająca się usunąć zadra. Podczas oprowadzania po wystawie córka artystki, Bogna Neumann opowiadała o zdarzeniu, które na ile to możliwe z zewnątrz, pozwala uchwycić to poobozowe spustoszenie. Podczas spaceru po Beskidach Hiszpańska stanęła zesztywniała i zmieniona na twarzy. „Zobacz, co tu rośnie” – wydusiła. Jej wzrok zatrzymał się na burakach pastewnych, którymi karmiono więźniów Ravensbrück.

Niektórzy zauważają, że ból i smutek odbija się także w pracach religijnych artystki – że nawet zmartwychwstający Chrystus nie jest u niej pogodny. I rzeczywiście, Maria Hiszpańska wydaje się specjalistką od najtrudniejszych stron życia. Maryja i Józef pochyleni nad Dzieciątkiem widzą już jakby zapowiedź Krzyża. „Ostatnia Wieczerza”, ukazana jako uczta miłości i zdrady, w swym centrum mieści wyciągnięte do misy dwie tak różne, ujawniające intencje dłonie. Przy bogactwie min i gestów, obraz prowadzi nie do analiz psychologicznych, ale do kontemplacji Ofiary.

Zarówno gdy chodzi o dzieła religijne, jak i w przypadku scen z życia ludzi ubogich, dręczonych i marginalizowanych, prace Hiszpańskiej-Neumann nie mają w sobie nic z ckliwości i sentymentalizmu. Pozostają niezmiernie autentyczne.

„W cieniu Krzyża – w blasku Zmartwychwstania. Stulecie urodzin Marii Hiszpańskiej-Neumann”, Muzeum Archidiecezji Warszawskiej, ul. Dziekania 1, wystawa czynna do 4.03.2018