Jezus nadal chodzi po naszych drogach, nadal puka do naszych serc, aby rozpalić nadzieję i tęsknotę. Ewangelia stanowi antidotum na globalizację obojętności – mówił papież Franciszek wczoraj w Peru.

Papież odprawił Mszę na zakończenie swojej wizyty w Peru. W Eucharystii w bazie lotniczej Las Palmas w Limie wzięło udział ponad milion wiernych.

W homilii Franciszek podkreślił, że Bóg wchodzi „w naszą osobistą, konkretną historię”. – To Emmanuel, Bóg, który chce być zawsze z nami, (…) tutaj w Limie lub gdziekolwiek żyjesz, w codziennym życiu rutynowej pracy, w pełnym nadziei wychowaniu dzieci, pośród twoich pragnień i niepokojów; w zaciszu domowym i ogłuszającym hałasie naszych ulic. To tam, pośrodku zakurzonych dróg historii, Pan wychodzi ci na spotkanie – powiedział.

Zauważył, że „nasze miasta, z sytuacjami bólu i niesprawiedliwości powtarzającymi się każdego dnia, mogą wywołać pokusę ucieczki i ukrycia się”. Mówił, że „jest bardzo wielu «nie-obywateli», «półobywateli» – albo «odpadów miejskich» – którzy stoją na poboczu naszych dróg, będą żyć na marginesie miast bez warunków niezbędnych do godnego życia”. – Z bólem zauważam, że pomiędzy tymi «ludzkimi odpadami» jest wiele twarzy dzieci i nastolatków – zaznaczył papież.

Jak zauważył Franciszek, Chrystus „w obliczu wydarzenia bolesnego i niesprawiedliwego, jakim było aresztowanie Jana Chrzciciela, „wkroczył do Galilei i zaczął od tej małej miejscowości zasiewać to, co miało być początkiem największej nadziei: bliskie jest Królestwo Boże, Bóg jest pośród nas”. Papież mówił, że Ewangelia „dotarła do nas jako antidotum na globalizację obojętności. Ponieważ w obliczu tej Miłości nie można pozostać obojętnym”.

– Jezus powołał swoich uczniów, aby żyli w dniu dzisiejszym tym, co ma smak wieczności: miłością Boga i bliźniego. I czyni to w jedyny sposób, w jaki może to zrobić: rozbudzając czułość i miłość miłosierną, wzbudzając współczucie i otwierając im oczy, aby nauczyli się patrzeć na rzeczywistość na sposób Boski. Zachęca ich do stworzenia nowych więzi, nowych przymierzy przynoszących wieczność – tłumaczył papież.

Dodał, że Chrystus uczy swoich uczniów „patrzeć na to, co do tej pory pomijali, wskazuje nowe priorytety”. – Jezus, podobnie jak wczoraj, nadal chodzi po naszych drogach, nadal puka do drzwi, puka do serc, by rozpalić nadzieję i tęsknotę: aby poniżenie pokonać braterstwem, aby niesprawiedliwość została pokonana przez solidarność, a przemoc uciszona orężem pokoju – powiedział Franciszek.

Papież zapewnił, że Jezus nadal „budzi nadzieję, która nas wyzwala od pustych relacji i bezosobowych analiz”. – Chrystus wzywa nas, abyśmy angażowali się jako zaczyn, tam gdzie jesteśmy, gdzie jest nam dane żyć, w tym zakątku dnia powszedniego. Mówi nam: Królestwo niebieskie jest pośród was. Jest tam, gdzie potrafimy okazać trochę czułości i współczucia, gdzie nie boimy się stworzyć przestrzeni, aby niewidomi odzyskiwali wzrok, chromi chodzili, trędowaci doznawali oczyszczenia a głusi słyszeli, a więc aby wszyscy, których uważaliśmy za straconych, cieszyli się zmartwychwstaniem. Bóg niestrudzenie idzie i będzie chodził, by dotrzeć do swoich dzieci – mówił.

Postawił przy tym pytanie: „Jak Jezus dotrze do wielu miejsc, jeśli brakuje odważnych i dzielnych świadków?”. – Dziś Pan wzywa cię, abyś wraz z Nim przemierzył twoje miasto. Wzywa cię, abyś był Jego uczniem-misjonarzem i w ten sposób stawał się uczestnikiem tego wspaniałego szeptu, który pragnie, by rozbrzmiewał w każdym zakątku naszego życia: Raduj się, Pan jest z tobą! – zakończył homilię Franciszek.

Źródło: KAI