Franciszek jest często osamotnionym wizjonerem swego Kościoła, ale działa i to jest decydujące; widać też, że wielu za nim podąża – mówi kard. Christoph Schönborn, metropolita wiedeński.

Kard. Schönborn w wywiadzie dla „Christ und Welt”, dodatku do wychodzącego w Berlinie niemieckiego tygodnika „Die Zeit”, podzielił się uwagami o obecnym i byłym papieżu. Zdaniem metropolity wiedeńskiego „w tym, niekiedy bardzo bolesnym, osamotnieniu Ojciec Święty wpływa na wiele sytuacji, dodaje otuchy. To jest odczuwalna przemiana”. Kardynał dodał, że to bolesne doświadczenie osamotnienia papież dzieli z Jezusem, który szedł naprzód, mimo złości i zwątpienia Jego uczniów. – Myślę w tej chwili o pięknych zdjęciach z obrad synodu poświęconego rodzinie, na których Franciszek idzie ze swoją czarną teczką energicznym krokiem. Naprawdę odnosi się wrażenie, że idzie naprzód. To przecież jest doświadczenie Jezusa – podkreślił.

– Franciszek jest często osamotnionym wizjonerem swego Kościoła, ale działa i to jest decydujące; widać też, że wielu za nim podąża – powiedział przewodniczący austriackiego episkopatu. Jak zaznaczył, że wprowadzane przez papieża zmiany są „odczuwalne, co pociąga za nim coraz więcej ludzi, w tym także tych, którzy mają niewiele wspólnego z Kościołem”. – Wzruszają ich jego gesty i słowa oraz podejście do człowieka, czują, że o to im właściwie chodzi” – dodał.

Jednocześnie wskazał na bliskie związki łączące papieża seniora Benedykta XVI z jego następcą. Obecny arcybiskup Wiednia był uczniem ks. prof. Josepha Ratzingera, gdy ten wykładał teologiię w Ratyzbonie. Dziś jest jednym z najchętniej słuchanych autorytetów w sprawie szeroko dyskutowanej papieskiej adhortacji „Amoris laetitia”.

Pytany, czy jako uczeń J. Ratzingera i ekspert w zakresie interpretacji „Amoris laetitia” czuje się swego rodzaju teologicznym budowniczym mostu między Franciszkiem a jego poprzednikiem, wyraził pogląd, że nie jest to potrzebne. – Oni są bardzo różni, ale jednocześnie bliżsi sobie, niż się przypuszcza” – podkreślił arcybiskup Wiednia.

Skrytykował działania czterech kardynałów: Joachima Meisnera, Waltera Brandmüllera, Carlo Caffary i Raymonda Leo Burke’a, którzy jesienią 2016 ogłosili swoje wątpliwości w sprawie adhortacji i poprosili Franciszka o odpowiedź. Głównym punktem spornym tego dokumentu jest bardziej otwarty stosunek do osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach. Zgodnie z dotychczasowym nauczaniem Kościoła nie mogli oni dotychczas przystępować do sakramentów.

Austriacki kardynał uznał za „wysoce niestosowne” to, że kardynałowie upublicznili swoje pytania i ogłosili, że Franciszek ich nie przyjmuje. – Tak nie postępują najbliżsi współpracownicy papieża – stwierdził, podkreślając jednocześnie, że na te wątpliwości wielokrotnie udzielano odpowiedzi. W tym kontekście przypomniał o wydanej jesienią ub.r. książce włoskiego filozofa Rocco Buttiglionego, do której obszerne wstęp napisał były już prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Ludwig Müller. – Obaj wskazali w tej publikacji, że odpowiedzi na wątpliwości czterech kardynałów znajdują się w samym tekście „Amoris laetitia” – oświadczył arcybiskup wiedeński.

Zdaniem kard. Schönborna encyklika Jana Pawła II „Veritatis splendor” z 1993 r. ukazała „w pewnym stopniu jedną stronę rzeczywistości” (papieżowi Wojtyle – jak zauważył – chodziło o stwierdzenie, że istnieją normy obiektywne, co było potrzebne). – Drugą połowę dodał Franciszek swoją adhortacją – tłumaczył kardynał.

Jego zdaniem w papieskim tekście czuje się egzystencjalne tło. Wpłynęły na to losy licznych rodzin żyjących w skrajnym ubóstwie, z którymi zetknął się w rodzinnych stronach papież z Ameryki Łacińskiej. – Tam nie możesz iść tylko z obiektywnymi normami! Tam musisz dokładnie się przyjrzeć, jak w tych warunkach życia w sposób niekiedy nawet bohaterski realizuje się człowieczeństwo, wzajemna pomoc wśród ludzi. To konkretne spojrzenie papieża wniosło bardzo dużo – stwierdził kardynał z Wiednia.

Zapewnił, że chodzi tu nie o „rozmiękczanie”, co zarzucają papieżowi jego przeciwnicy, lecz o to, by dokładnie się przyglądać, rozróżniać i sprawdzać, „oczywiście słuchając tego, czego naucza Kościół. Ale przede wszystkim muszę przyglądać się rzeczywistej sytuacji i słuchać, co mówi mi moje sumienie”.

Źródło: KAI